Rozjeżdżają quadami lasy i szlaki. Zwykle mają jedno wytłumaczenie

Rozjeżdżają quadami lasy i szlaki. Zwykle mają jedno wytłumaczenie

Mężczyźni szybko pożałowali wjazdu do lasu.
Mężczyźni szybko pożałowali wjazdu do lasu.
Źródło zdjęć: © Nadleśnictwo Babki
Tomasz Budzik
18.05.2022 10:53, aktualizacja: 14.03.2023 12:08

Wraz z dobrą pogodą wraca problem użytkowników quadów i motocykli crossowych, którzy za nic mają przepisy. Jazda takimi pojazdami po lesie, a nawet szlakach turystycznych to niestety codzienność. Jak należy postąpić, widząc takie osoby i jak mogą zostać ukarani kierowcy?

"Zabawa" w lesie

Zakryli tablice rejestracyjne swoich quadów i wjechali do lasu. Choć dwaj mężczyźni starali się, aby ich nie rozpoznano, fortel się nie udał. Wypad zakończył się zatrzymaniem amatorów wrażeń przez funkcjonariuszy policji i straży leśnej.

"Każdego z kierowców ukarano mandatami karnymi w wysokości 500 zł z art. 161 kodeksu wykroczeń – za wjazd pojazdem silnikowym do lasu oraz w wysokości 500 zł z art. 156 kodeksu wykroczeń – za niszczenie leśnej roślinności” – poinformował Mateusz Nowicki, strażnik leśny z Nadleśnictwa Babki.

To jednak nie koniec. Podczas kontroli okazało się, że jeden z kierowców nie posiada uprawnień do prowadzenia tego typu pojazdów, w związku z czym dodatkowo funkcjonariusz policji nałożył mandat karny w wysokości 1500 zł. Kara mogłaby być jednak jeszcze wyższa.

Zgodnie z piątym rozdziałem Ustawy o lasach poruszanie się po lesie quadem, motocyklem, samochodem czy motorowerem jest dopuszczalne tylko po publicznych drogach. Drogami leśnymi można jeździć jedynie wtedy, gdy zezwalają na to drogowskazy dopuszczające ruch po takich drogach. Wyjątkiem są osoby z niepełnosprawnością poruszające się pojazdami dostosowanymi do ich potrzeb.

Ignorowanie przepisów może skończyć się nałożeniem mandatu w wysokości 500 zł. W niektórych przypadkach sprawa może jednak zostać skierowana do sądu. Grzywna może wówczas wynieść do 5000 zł.

Przypadków jest wiele

Przypadek dwóch mężczyzn w Nadleśnictwie Babki nie był niestety odosobniony. Gdy tylko robi się cieplej, właściciele wszelkiej maści sprzętu motorowego pojawiają się w lasach. Przeciwko nim stają mundurowi. W czasie majowego weekendu teren trzech leśnictw – Rembertów, Leśniakowizna i Wola Grzybowska – wspólnie patrolowali leśnicy, wołomińska drogówka, funkcjonariusze państwowej straży łowieckiej, a także żandarmeria wojskowa. Udało się im przyłapać 11 osób nielegalnie jeżdżących na terenach leśnych. Dodatkowo zatrzymano dowody rejestracyjne dwóch pojazdów służących do transportu quadów.

W kwietniu straż leśną zawiadomili turyści, którzy spacerując na terenie leśnictw Nekielka i Jezierce na drogach leśnych napotkali użytkownika dużego quada jadącego bez tablic rejestracyjnych. I tym razem nie wystarczyło to, by uniknąć odpowiedzialności. Leśnicy otrzymane od turystów zdjęcia i filmy przesłali miejscowej policji. Mundurowym udało się ustalić, kto został zarejestrowany na przesłanych filmach i sprawa zakończyła się nałożeniem mandatów.

Kierowca poniósł koszty i jeszcze najadł się wstydu
Kierowca poniósł koszty i jeszcze najadł się wstydu© Nadleśnictwo Ostrów Mazowiecka

W lutym na terenie Nadleśnictwa Ostrów Mazowiecka "plac zabaw" urządził sobie inny użytkownik quada. Mężczyzna brawurową jazdą zniszczył runo leśne, a do tego zakopał swój pojazd w głębokim błocie. Kierowca został ukarany mandatami na kwotę 1500 zł, a do tego musiał na własny koszt wyciągnąć quada z pułapki i zorganizować lawetę, która wywiozła sprzęt z lasu.

Mają jedno wytłumaczenie

Jazda quadami czy motocyklami po lesie to nie tylko niszczenie przyrody, ale też stwarzanie zagrożenia dla spacerujących po nim osób. Wiele pojazdów używanych do takiej "zabawy" nie ma tablic rejestracyjnych. Trudno powiedzieć, czy są one po prostu ściągane, by uniemożliwić identyfikację kierowcy, czy też są to pojazdy niezarejestrowane. Jeśli tak, to nie są również ubezpieczone. W razie potrącenia pieszego kierowca takiego sprzętu może uciec z miejsca zdarzenia, by uniknąć płacenia odszkodowania czy ewentualnej renty z własnej kieszeni. A drogi quadów czy motocykli i pieszych bardzo często się krzyżują.

Przed dwoma laty w ciągu zaledwie dwóch godzin spotkałem około 20 kierowców quadów, motocykli i motorowerów. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że natknąłem się na nich na szlaku turystycznym prowadzącym z Obidzy na Radziejową. Droga ta przeznaczona jest jedynie dla pieszych i narciarzy biegowych.

Słyszalne z kilku kilometrów silniki doskonale kontrastowały ze spokojem gór. Dzięki hałasowi turyści na wąskich partiach drogi mogli z wyprzedzeniem schować się między drzewa, by uniknąć rozjechania. Żaden z pojazdów przewijających się przez szlak nie miał tablic rejestracyjnych. Gdy udało mi się zatrzymać jednego z kierowców quadów, na pytanie o to, co tu w ogóle robi odpowiedział z rozbrajającą szczerością: "A gdzie mamy jeździć?". Można stąd wysnuć wniosek, że miłośnik broni, który pechowo mieszka daleko od strzelnicy, powinien mieć prawo do testowania swojego pistoletu na ulicznych lampach. Zwolenników graffiti nie powinno zaś karać się za popuszczanie wodzy fantazji na budynkach czy samochodach.

Tłumaczenia łamiących przepisy użytkowników quadów i motocykli są absurdalne. W razie napotkania takich osób tam, gdzie z pewnością nie powinno ich być, należy po prostu zadzwonić na policję lub zawiadomić leśników. Jak pokazuje praktyka, cenne mogą być także materiały wideo czy zdjęcia przedstawiające nielegalne przejazdy.

A co mają robić ci, którzy nie wyobrażają sobie trywialnego chodzenia po lasach czy górach? Straż leśna zachęca do korzystania w tych miejscach z rowerów. Leśnicy wyznaczyli dla nich wiele szlaków o różnej trudności i długości. Ci, którzy nie są w formie, by pokonywać takie trasy o własnych siłach, mogą postawić na rower wspomagany elektrycznie. Takie rozwiązanie to same plusy – dla lasów, turystów i samych zainteresowanych.

Źródło artykułu:WP Autokult
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (119)