Pierwsza jazda: Changan Deepal S05 - kopiuj, wklej
Kolejny miesiąc, kolejna chińska marka zaczyna działalność w Polsce. Marzec 2026 roku to czas na Changana. Jeździłem już modelem S05 – oto, czego możecie się spodziewać.
Nazwę Changan możecie kojarzyć głównie dzięki współpracy z Mazdą. Wprowadzona ostatnio do sprzedaży Mazda 6e to bardzo bliski krewny Changana Deepala S07. Na razie jednak polski dystrybutor planuje pojawienie się w Polsce z kompaktowym SUV-em S05.
Model ten ma rozstaw osi na poziomie 2880 mm oraz długość wynoszącą 4598 mm. To bardzo bezpiecznie narysowany SUV. Z tyłu można pomylić go, głównie za sprawą podświetlanego znaczka na pasie świateł, z Cuprą. Twórcy podkreślają jednak, że tak delikatnie płynące linie nadwozia pozwoliły na uzyskanie niskiego oporu aerodynamicznego na poziomie Cx= 0,25. I tak: idealnie wpasowane w zderzak światła to zasięg większy o 5 km. Aktywna roleta przy tablicy rejestracyjnej? 14 km. Mocno zabudowane felgi? Nawet 18 km.
Mazda 6e - takiego wnętrza nikt się nie spodziewał!
Niestety zaglądając do środka można stawiać pod znakiem zapytania zaangażowanie stylistów z całego świata. To standardowy – i ciągle kopiowany – projekt wnętrza znany z większości chińskich aut dostępnych w Polsce. I nie chodzi nawet o to, że króluje tutaj ładowarka i 15-calowy ekran. Nawet oprogramowanie zrobione jest tak samo, a podmieniono np. tylko grafikę przedstawiającą model.
Tak więc można poczuć frustrację, gdy szuka się podczas jazdy opcji zamknięcia rolety dachu czy funkcję przestawienia lusterek. Bo nimi również można sterować tylko po przejściu do odpowiedniej zakładki.
Zrezygnowano też z wyświetlacza przed kierowcą, a rolę wskaźników odgrywa teraz HUD – obraz wyświetlany na szybie. Nie mam problemów z takim rozwiązaniem, ale znam kilku kierowców, którzy go nie akceptują. Cóż, można go wyłączyć i zerkać na 15-calowy telewizor, który odchyla się o 15 stopni w prawo lub w lewo, w zależności od potrzeb użytkownika.
Chińśkie marki kopiując ten projekt utrzymują jednak naprawdę wysokie standardy wykonania i materiałów, które u niemieckich marek zostałyby nazwane klasą premium. Skóry są przyjemne w dotyku, nic nie trzeszczy ani się nie ugina. Problem z kopiowaniem jest jednak taki, że Changan sprawia wrażenie zaprojektowanego na rynek dalekowschodni. A to siedziska są nieco przykrótkie, a to klapa bagażnika otwiera się na wysokość 176 cm, więc wyżsi Europejczycy uderzą w nią głową nie raz.
Ekranocentryzm zostanie jednak niedługo ukrócony. Organizacja Euro NCAP zadecydowała, że najważniejsze funkcje muszą być dostępne w ramach fizycznych przycisków – inaczej można się pożegnać z pięcioma gwiazdkami w ocenie bezpieczeństwa. A tego raczej Chińczycy by nie chcieli. Przynajmniej elektronika odpowiedzialna za pilnowanie odległości czy czytania znaków nie traci głowy jak w innych chińskich modelach.
Choć platforma daje możliwość zamontowania w niej jednostki spalinowej, taka wersja pojawi się dopiero później. Na razie mówimy o elektryku mającym akumulator o jednej pojemności 68,8 kWh. Dostępna będzie wersja z napędem na tył (wyposażenie Pro oraz Max) i topowa, napędzana cztery koła (tylko poziom Max).
Ogniwo oparte jest na "chemii" zawierającej fosfor. Na tym polu Chińczycy ciągle przesuwają granice, ale wyniki Deepala S05 nie zmieniają zasad gry. Maksymalna moc ładowania to 200 kW, ładowanie w zakresie 10-80 proc. to 23 min.
Podczas pierwszych, zimowych jazd wokół Zell am See (czyli nieprzekraczających prędkości 80 km/h) udało mi się osiągnąć wynik na poziomie 17 kWh/100 km. To około 400 km "wokół komina". Warto jednak pochylić się nad oficjalnymi wynikami wg normy WLTP, która daje bardzo optymistyczne wyniki dla aut elektrycznych. I tak w przypadku Deepala S05 jest to zasięg na poziomie 445-485 km.
Konkurencja w postaci Hyundaia Kony oferuje zasięg (nadal - laboratoryjny) wynoszący ponad 500 km, choć maksymalna moc ładowania to zaledwie 100 kW. Oznacza to postój na ładowarce wynoszący nawet 40 min (ładowanie do 80 proc.). Z drugiej jednak strony Changan będzie musiał się naprawdę postarać, żeby przy potężnym napływie nowych graczy wykroić sobie kawałek tortu z polskiego rynku, który choć rośnie, nie utrzyma wszystkich chińskich marek. A na razie w przypadku elektryków mówimy o malutkim kawałku.
Ceny Changana Deepala nie są jeszcze znane, ale w Niemczech model startuje od około 40 tys. euro. Gwarancja na akumulator ma wynieść 8 lat lub przebieg 200 tys. km.