Namiastka JDM-u w Europie, czyli Forza Horizon świętowała premierę szóstej odsłony serii
Forza Horizon należy do serii gier wyścigowych wymienianych jednym tchem razem z innymi, najchętniej wybieranymi tytułami. Playground Games długo kazał fanom czekać na kolejną odsłonę, ale cierpliwość wreszcie została nagrodzona. Szósta odsłona niedawno doczekała się premiery i z tej okazji w całej Europie odbywały się Horizon Festival.
Pięć lat czekania, by fani większej swobody jazdy i otwartego świata mogli znów zatracić się w eksplorowaniu setek kilometrów tras. Wierni temu tytułowi nie mogli doczekać się wyniku prac deweloperów Playgroud Games, dzięki czemu Forza Horizon 6 zaliczyła mocny debiut, notując w pierwszych dniach peak 300 tys. graczy na żywo na Steamie.
Po m.in. Australii, Wielkiej Brytanii i Meksyku, Forza Horizon tym razem zabiera nas do mekki fanów motoryzacji — Japonii. Do odkrycia czekają nie tylko wiejskie tereny, górskie trasy, ale przede wszystkim centrum Tokio – od autostrad wijących się między wieżowcami, aż po ciasne osiedlowe uliczki. Wszystko w różnych warunkach atmosferycznych, ponieważ gracze będą musieli zmierzyć się z czterema porami roku.
Nie zabrakło też jednego z kluczowych punktów gry, znanego już z poprzedniej części – Festiwalu Horizon. Tym razem jednak poza światem wirtualnym, można było go poniekąd doświadczyć na żywo. W całej Europie z okazji premiery organizowane były regionalne Horizon Festival, właśnie z okazji premiery szóstej odsłony gry. W naszym przypadku oznaczało to podróż do Frenštát pod Radhoštěm nieopodal Ostrawy, na teren organizacji Furt Bokem. Chyba nie muszę rozwijać, w czym się specjalizuje.
Nie powinno natomiast dziwić, że wśród organizatorów znalazła się także Toyota – to właśnie dwa modele tej japońskiej marki znalazły się na okładce nowej Forzy. Po cichu liczyłem, że bohater pierwszego planu, czyli GR GT, także zawita do Czech, ale niestety musiałem obejść się smakiem. Co nie znaczy, że nie było na co popatrzeć.
Polski oddział zabrał ze sobą na stoisko dwa limitowane GR Yarisy (Ogier Edition i Rovanpera Edition), Land Cruisera 250 (na którym można było zostawić pamiątkowy podpis) oraz GR Suprę po tuningu, która regularnie dawała akustyczny pokaz możliwości. Oczywiście ku uciesze gromadzącego się wokół tłumu. Całości towarzyszyły też atrakcje w postaci toru ze zdalnie sterowanymi modelami dakarowych Hiluxów czy tablica do sprawdzania refleksu.
Japoński klimat imprezy dopełniał uliczny charakter, rozwieszone między garażami lampiony, foodtruck serwujący specjały z Kraju Kwitnącej Wiśni (w tym obłędną kanapkę katsu sando), a przede wszystkim alejki między garażami wypełnione autami z Kraju Kwitnącej Wiśni – od bardziej pospolitych, jak Civic czy Prelude zaczynając, a na wywołujących bezsprzecznie większe emocje Suprach, Lancerach EVO i Skyline’ach kończąc. Niektóre wystawione samochody miały nawet indywidualne kody, których zeskanowanie skutkuje przeniesieniem fizycznego auta do wirtualnego świata gry w identycznej specyfikacji.
Z racji bliskości miejsca imprezy do naszego kraju, na wydarzeniu pojawiło się sporo gości z Polski – zarówno tych ciekawych samej imprezy, jak i wystawiających swoje samochody. Niektóre "projekty", za sprawą frywolnych modyfikacji stylistycznych, wyglądały jak wyciągnięte wprost z pierwszych części "Szybkich i Wściekłych".
Jeden zresztą taki faktycznie był. Prawie. Pamiętacie malowanie Mitsubishi Lancera Evo z "Tokyo Drift"? Otóż jeden śmiałek postanowił je odwzorować na… Hondzie Civic VI Sedan. Muszę jednak przyznać, że zarówno dopracowanie detali, jak i sama jakość malowania były na wysokim poziomie. W mojej opinii najsmaczniejszym kąskiem był natomiast Nissan Skyline R34 GT-R V-Spec, który niemal przez cały czas trwania imprezy cieszył się na tyle dużym zainteresowaniem, że trudno było mu zrobić zdjęcie bez postronnych osób.
Punktem kulminacyjnym imprezy był pokaz driftingu, któremu towarzyszył śmigłowiec zawieszony w powietrzu tuż nad samochodem. Nie mogło jednak zabraknąć jeszcze czegoś – stanowisk do wypróbowania nowej Forzy Horizon 6. W mojej opinii twórcy naprawdę postarali się przy odwzorowywaniu wszelkich smaczków japońskich krajobrazów.
Jednocześnie sam model jazdy wykonał kolejny krok w stronę arcadowej rozrywki. Wśród graczy można było też słyszeć głosy (pod którymi się podpisuję), że w szóstej odsłonie tylna oś czuje się aż nadto swobodnie nawet w niezbyt mocnych autach, przez co zwykły zakręt pokonywany z większą prędkością kończył się próbą opanowania głębokiego poślizgu, co nie zawsze kończyło się sukcesem.
Mimo wszystko możemy liczyć na setki godzin spędzonych na wyścigach, odkrywaniu malowniczych japońskich scenerii i po prostu dobrej zabawie. Na razie zabawa ta jest niestety zarezerwowana tylko dla komputerów i Xboxa. Na szczęście wydanie na Play Station 5 zostało już zapowiedziane i według twórców ma pojawić się jeszcze w tym roku.