"Nowego" D-Maxa poznacie przede wszystkim po wybrzuszeniu na masce oraz przeprojektowanej atrapie chłodnicy, która jest większa i umieszczona wyżej. Przeprojektowano także reflektory z wbudowanymi światłami do jazdy dziennej. Delikatnie odświeżono również wnętrze.
W kabinie znajdziemy m.in. nowe przełączniki i pokrętła współpracujące z 9-calowymi multimediami. Są też cyfrowe zegary z 7-calowym wyświetlaczem, dodatkowe gniazda USB-C oraz oczywiście poprawione materiały wykończeniowe.
Najwięcej nowości dotyczy jednak systemów bezpieczeństwa. D-Max zyskał zestaw kamer i radarów wykrywających zagrożenia na drodze. Jest też adaptacyjny tempomat czy automatyczny hamulec przedkolizyjny.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
DLA CIEBIEJedna noc. Jedno auto. Jeden prowadzący. Miasto po godzinach. After HOURS by Cupra
A co znajdziemy pod maską? W topowym wydaniu trzylitrowego turbodiesla generującego 190 KM mocy i 450 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Silnik może współpracować z 6-stopniową skrzynią manualną lub automatem o takiej samej liczbie przełożeń.
Uboższe warianty będą oferowane ze 150-konną 1,9-litrówką. 350 Nm maksymalnego momentu powinno wystarczyć w codziennej eksploatacji. Tu również można wybierać między manualną a automatyczną przekładnią.
Odświeżony D-Max trafi na światowe rynki w najbliższych miesiącach. W pierwszej kolejności zadebiutuje w Tajlandii, gdzie model ten cieszy się największą popularnością.