Idą większe kary za zanieczyszczenie drogi. Kierowca zapłaci nawet 5000 zł

Ten 23-letni kierowca uznał wyrzucenie śmieci przez okno auta za świetny pomysł. Później musiał po nie wrócić
Ten 23-letni kierowca uznał wyrzucenie śmieci przez okno auta za świetny pomysł. Później musiał po nie wrócić
Źródło zdjęć: © Policja
Tomasz Budzik

17.02.2021 11:53, aktual.: 16.03.2023 14:34

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Ministerstwo Klimatu i Środowiska chce większych kar dla osób, których działalność naraża na szwank przyrodę. Przy okazji nawet dziesięciokrotnemu zwiększeniu ulegnie grzywna za zanieczyszczanie drogi lub chodnika. To ważne dla zmotoryzowanych.

Resort środowiska opiniuje właśnie swój projekt nowelizacji o zmianie Ustawy o utrzymaniu czystości w gminach i innych przepisów. Głównym założeniem zmian jest wprowadzenie znacznie surowszych kar dla tych, którzy decydują się na świadome zanieczyszczanie środowiska. Wiele może się jednak zmienić również dla kierowców i ich pasażerów. Niestety, prawdziwą plagą jest już wyrzucanie przez okna aut niedopałków papierosów, a zdarzają się i tacy, którzy w ten sam sposób pozbywają się z kabiny śmieci. Z kolei starsze samochody niejednokrotnie po dłuższym postoju pozostawią po sobie ślad w postaci wycieków oleju czy płynu chłodniczego.

Takie osoby mogą zostać ukarane na podstawie art. 145. Kodeksu wykroczeń. Informuje on, że "kto zanieczyszcza lub zaśmieca miejsca dostępne dla publiczności, a w szczególności drogę, ulicę, plac, ogród, trawnik lub zieleniec, podlega karze grzywny do 500 złotych albo karze nagany". Po zmianach ma to być od 300 do 5000 zł.

Jak w rozmowie z Polską Agencją Prasową zauważył Krzysztof Gołębiewski, szef Departamentu Zwalczania Przestępczości Środowiskowej w Głównym Inspektoracie Ochrony Środowiska, nie oznacza to, że za wyrzucenie np. niedopałka papierosa na chodnik będzie grozić maksymalna kara, czyli 5000 zł.

"Wysokość grzywny będzie zależała od stopnia szkodliwości czynu, tak jak to jest np. w przypadku przekroczenia prędkości. Jeśli przekroczymy dozwoloną prędkość o 10 km/h, płacimy mniejszy mandat, niż jakbyśmy przekroczyli ją o 50 km/h. W przypadku odpadów będzie podobnie, choć pojawi się obowiązek ich posprzątania, który będzie miał walor wychowawczy" - dodał Gołębiewski.

Czy zmiana prawa zachęci policję do reagowania na przypadki śmiecenia? Niewykluczone. Takie interwencje zdarzają się jednak i dziś.

W listopadzie 2020 r. policjanci w Nowej Dębie ukarali mandatem pasażera terenowego nissana, który przez okno jadącego pojazdu wyrzucił butelkę po napoju. W grudniu gliwiccy funkcjonariusze zatrzymali 23-letniego kierowcę auta dostawczego, który najpierw wyprzedził nieoznakowany policyjny radiowóz, a potem wyrzucił śmieci przez okno. Mundurowi nie tylko wręczyli mu 200 zł mandatu, ale także grzecznie poprosili o sprzątnięcie z jezdni śmieci. W październiku 2019 r. opolski patrol policji postanowił ukarać jednego z mężczyzn jadących samochodem, z którego ktoś wyrzucił niedopałek. Kierowca i pasażerowie zachowywali się wtedy dość nerwowo - mieli powody. Jeden z nich powinien zgłosić się na odsiedzenie wyroku, a inny miał przy sobie narkotyki.

Podniesienie kary do 5000 zł ma być batem na tych, którzy z rozmysłem zanieczyszczają drogi i chodniki. Nowe przepisy mogą być jednak postrachem również dla rolników. Tym również zdarza się zanieczyszczanie jezdni ziemią i błotem, gdy po wykonaniu pracy w polu przy pomocy ciągników wracają nimi do domu. Podobna sytuacja dotyczy pojazdów wyjeżdżających z budowy, które nie zawsze mają czyste opony. Na szczęście widełki przewidziane w nowelizacji są bardzo szerokie, co umożliwi policji dostosowanie kary do sytuacji.

W razie nieszczelności układu chłodniczego czy smarowania silnika w samochodzie również może dojść do zanieczyszczenia drogi. Jeśli - zgodnie z zapowiedzią pracownika resortu środowiska - osoba winna powstaniu szkody będzie musiała ją usunąć, będzie to oznaczało dla zmotoryzowanych dodatkowy - oprócz mandatu - wydatek. Olej z jezdni usuwa się, rozsypując na niej sorbent. Sama substancja nie jest specjalnie droga - kilogramowy worek można kupić za ok. 5-6 zł i może to wystarczyć na posypanie od 3 do 12 metrów kwadratowych. Po wchłonięciu trzeba to jednak zutylizować. Tu pojawia się problem, bo, jak dowiaduję się krakowskim Zakładzie Utylizacji Odpadów Przemysłowych, oficjalnie zużyty sorbent można przyjąć do utylizacji tylko od firmy o odpowiednim profilu działalności. Cena wynosi wówczas nieco ponad 4 zł za kg. Łatwiej skorzystać z usługi usunięcia oleju przez wyspecjalizowaną firmę. Ile to może kosztować? W przypadku dużego wycieku, np. z samochodu ciężarowego, nawet 2000 zł. Dla aut osobowych byłoby to odpowiednio mniej.

Nowelizacja przepisów środowiskowych ma pomóc w oczyszczeniu środowiska. Osobiście kibicuję wszystkim zmianom, które mogą odwieść zmotoryzowanych od wyrzucania przez okna samochodów czegokolwiek. Jeśli jednak chodzi o plamy na jezdni, wydaje się, że system wymaga takiego dostosowania, by łatwo było skorzystać z niego każdemu, kto po usterce swojego auta chce zachować się przyzwoicie.

Źródło artykułu:WP Autokult
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (55)