Nowy model wykorzystuje tę samą ośmiobiegową dwusprzęgłową skrzynię biegów (DCT), co standardowe 12Cilindri, jednak wzbogaconą o system Manual By-Wire. Dzięki niemu kierowca może zmieniać biegi za pomocą klasycznego lewarka prowadzonego w charakterystycznej metalowej prowadnicy oraz korzystać z trzech pedałów – w tym elektronicznego sprzęgła. Co ciekawe, Ferrari zadbało nawet o możliwość "zdławienia" silnika przy nieumiejętnym operowaniu sprzęgłem, by wzmocnić realizm wrażeń.
Za działanie całego systemu odpowiadają czujniki Hall'a monitorujące ruch lewarka oraz elektronicznie sterowane sprzęgło, które przekazuje polecenia do układu skrzyni dwusprzęgłowej. Samochód może pracować zarówno w trybie automatycznym, jak i manualnym. Jeśli kierowca uruchomi auto z wciśniętym pedałem sprzęgła, pojazd od razu przejdzie do trybu manual. Z kolei uruchomienie wyłącznie z wciśniętym hamulcem aktywuje standardowy tryb automatyczny.
Jednostka napędowa pozostała bez zmian. Pod maską pracuje wolnossący silnik V12 o pojemności 6,5 litra, rozwijający 830 KM oraz 678 Nm momentu obrotowego. Osiągi są imponujące – sprint od 0 do 100 km/h zajmuje około 3 sekundy, a prędkość maksymalna wynosi 340 km/h.
Produkcja Ferrari 12Cilindri Manuale będzie limitowana do 1499 egzemplarzy. Każdy samochód powstanie w ramach programu personalizacji Tailor Made. Producent nie ujawnił jeszcze ceny, jednak można spodziewać się, że będzie drożej niż w przypadku standardowej odmiany wycenianej bazowo na około 400 tys. euro.
Warto dodać, że "manualny automat" Ferrari nie jest pierwszą koncepcją tego typu. Podobne rozwiązanie znajdziemy np. w znacznie rzadszym, ale jeszcze bardziej zaawansowanym technicznie Koenigseggu CC850.