Do nietypowego wypadku doszło w poniedziałek 2 stycznia. Tesla spadła z klifu zwanego "Diabelską Zjeżdżalnią". Służby, które przybyły na miejsce, udzieliły pomocy czterem poszkodowanym. Choć trudno w to uwierzyć, wszyscy przeżyli. Więcej o tym zdarzeniu pisaliśmy w poniższym tekście.
Początkowo informowano, że przyczyny wypadku są nieznane. Scenariusze były różne - od zwykłego roztargnienia, po utratę panowania nad pojazdem. Prawda wydaje się jednak znacznie bardziej brutalna.
Po przesłuchaniu świadków i poszkodowanych zaistniało poważne podejrzenie, że kierowca tesli celowo zjechał z niebezpiecznego urwiska, będąc w pełni świadomym konsekwencji manewru. Miejsce, które wybrał, od lat słynie ze śmiertelnych wypadków.
41-latek został aresztowany. Usłyszał zarzuty usiłowania zabójstwa i znęcania się nad dziećmi. Nadal jest leczony z powodu odniesionych obrażeń, lecz po wyjściu ze szpitala trafi do więzienia hrabstwa San Mateo.