Wśród problemów zgłaszanych przez kierowców coraz częściej pojawiają się bezpodstawne wezwania do zapłaty za polisy, które zostały wcześniej skutecznie wypowiedziane lub wygasły po sprzedaży pojazdu.
Eksperci wskazują, że źródłem problemu nie są błędy firm windykacyjnych, lecz nieprawidłowości w systemach informatycznych samych ubezpieczycieli.
– Problem pojawia się w momencie, gdy wewnątrz organizacji funkcjonuje wiele systemów IT, które nie współpracują ze sobą w sposób w pełni płynny. Niezasadne działania windykacyjne są najczęściej efektem opóźnień lub błędów w przepływie informacji – dokument zbycia pojazdu czy wypowiedzenie umowy OC "utyka" w jednym kanale, podczas gdy automatyczny system rozliczeniowy, nieświadomy zmiany statusu klienta, generuje należność i kieruje sprawę do dalszej obsługi windykacyjnej – wyjaśnia Piotr Maciągowski, ekspert rynku zarządzania wierzytelnościami z firmy On The Go.
W 2025 r. urząd nałożył na ubezpieczycieli kary o łącznej wartości 1,1 mln zł za opieszałą obsługę reklamacji klientów. W uzasadnieniu wskazano, że tego rodzaju nieprawidłowości nie są incydentalne, lecz mają charakter "stały, powtarzalny i systemowy".
Osoby, które otrzymają wezwanie do zapłaty za polisę, choć są przekonane, że umowa została skutecznie rozwiązana, nie powinny ignorować korespondencji ani regulować należności bez sprawdzenia jej zasadności. W pierwszej kolejności warto zgromadzić dokumenty potwierdzające wypowiedzenie umowy lub sprzedaż pojazdu oraz zgłoszenie tego faktu ubezpieczycielowi.
Następnie należy złożyć reklamację do towarzystwa ubezpieczeniowego lub firmy windykacyjnej, domagając się wyjaśnienia podstaw roszczenia. Jeśli odpowiedź nie nadejdzie w ustawowym terminie 30 dni lub okaże się niesatysfakcjonująca, sprawę można skierować do Rzecznika Finansowego.
Błędy systemowe niosą konsekwencje nie tylko dla właścicieli pojazdów, ale i samych ubezpieczycieli, gdyż wycofanie sprawy już po rozpoczęciu działań windykacyjnych wiąże się z kosztami obsługi, a jeszcze większe wydatki pojawiają się, gdy sprawa trafi do sądu.
– Prawdziwa lawina kosztów rusza jednak wtedy, gdy bezpodstawna sprawa trafi na ścieżkę sądową. Jeśli ubezpieczyciel wycofuje pozew po tym, jak pozwany klient udowodni, że polisa została dawno wypowiedziana, wierzyciel musi pokryć ustawowe koszty sądowe oraz inne koszty związane z postępowaniem. W zależności od wartości przedmiotu sporu, kwoty te mogą iść w tysiące złotych za jedną błędnie przetworzoną przez system IT sprawę – mówi Piotr Maciągowski.