W upalne dni klimatyzacja w samochodzie pracuje znacznie częściej, a wraz z intensywnym używaniem potrafią ujawnić się typowe niedogodności — na czele z nieprzyjemną wonią w kabinie. Standardowo pomaga regularny serwis oraz odgrzybianie, ale warto pamiętać, że codzienna eksploatacja też ma znaczenie. Jedna prosta czynność może ograniczyć skutki gromadzenia się wilgoci w układzie.
Wielu kierowców w lecie niemal nie wyłącza klimatyzacji, także tuż przed zakończeniem podróży. To nie zawsze służy układowi, bo po zgaszeniu silnika parownik przy wentylatorze pozostaje mocno schłodzony, a to sprzyja skraplaniu wody. Kondensacja nie dotyczy wyłącznie tego, co widać pod autem — wilgoć może zostawać również wewnątrz kanałów wentylacyjnych, tworząc dogodne warunki do rozwoju grzybów. Skutkiem bywa nieprzyjemny zapach w aucie, a w dłuższej perspektywie także gorszy komfort i ryzyko dla zdrowia pasażerów.
Dobrym nawykiem jest wyłączenie klimatyzacji na około 5 minut przed dojazdem do celu. W tym czasie sam nawiew może "przedmuchać" układ i osuszyć parownik, dzięki czemu zjawisko skraplania wody będzie mniejsze.
Wyłączenie klimatyzacji na kilka minut przed opuszczeniem pojazdu może być też korzystne dla pasażerów, gdyż minimalizuje szok temperaturowy przy wysiadaniu. Stosowanie tej prostej zasady nie tylko ogranicza rozwój pleśni i grzybów, ale także pomaga lepiej przygotować się na warunki panujące na zewnątrz.