Akio Toyoda mówi o swoim największym lęku. Tak, chodzi o elektryki

Akio Toyoda znany jest ze swojego zamiłowania do motorsportu i spalinowej motoryzacji i nie boi się mówić o tym głośno. Teraz kolejny raz uderzył w elektryczne samochody i jednocześnie wyraził poważną obawę o przyszłość spalinowych aut.

Akio Toyoda, CEO Toyoty, jako "Morizo Kinoshita"Akio Toyoda, CEO Toyoty, jako "Morizo Kinoshita"
Źródło zdjęć: © Materiały prasowe, Toyota
Filip Buliński

Akio Toyoda już na początku 2024 r. przekonywał, że samochody elektryczne nie przekroczą 30 proc. światowej sprzedaży. Kilka miesięcy temu zwracał też uwagę, że w wielu częściach świata kierowcy nadal nie mogą obyć się bez aut zasilanych paliwem, bo infrastruktura ładowania pozostaje słabo rozwinięta.

Teraz przewodniczący Rady Dyrektorów w Toyota Motor Corporation i były prezes Toyoty poszedł krok dalej: - Moim największym lękiem jest, że wszyscy przejdą na elektryki - powiedział Akio Toyoda w rozmowie z Carwow. Dodał też, że od lat mówi o swoim przywiązaniu do zapachu, dźwięku i charakteru silników spalinowych oraz o potrzebie ochrony miejsc pracy u dostawców tych jednostek, ale ma wrażenie, że zostaje z tym poglądem niemal sam.

Toyota wypowiada te słowa z pozycji producenta, który po raz szósty z rzędu utrzymał miano najlepiej sprzedającej się marki samochodowej na świecie. Jednocześnie elektryki odegrały tylko niewielką rolę w utrzymaniu przewagi nad Grupą Volkswagen. Jednocześnie japoński koncern w ostatnim czasie sumiennie poszerza ofertę modeli na prąd wprowadzając m.in. C-HR+, bZ4X Touring, Urban CruiserHighlander, ale w wyścigu o rynek EV wciąż nie nadaje tempa.

Jak zauważa Motor1, w 2026 r. Toyota nadal nie weszła w elektromobilność z takim rozmachem, z jakim wcześniej rozwijała napędy hybrydowe po przełomie zapoczątkowanym przez Priusa pod koniec lat 90. Sceptycyzm Toyody nie wynika jednak wyłącznie z sympatii do silników spalinowych. W ubiegłym roku szacował on, że 27 mln sprzedanych przez Toyotę hybryd odpowiada pod względem śladu węglowego ok. 9 mln aut elektrycznych, jeśli uwzględnić produkcję baterii i samych pojazdów.

To wyliczenie miało jednak ważne założenie. Toyoda przyjmował, że wszystkie samochody elektryczne powstają w Japonii, gdzie znaczną część energii nadal dostarczają elektrownie cieplne. W takim scenariuszu jedno auto elektryczne miało być tak emisyjne jak trzy hybrydy. Rzeczywisty obraz jest bardziej złożony i zależy od wielu zmiennych.

Mimo rosnącej presji rynku Toyota nie porzuca klasycznych jednostek napędowych, zwłaszcza w sportowych modelach. Po wydzieleniu Gazoo Racing jako osobnej submarki firma nadal widzi przyszłość w spalinówkach. Pracuje m.in. nad zupełnie nowym turbodoładowanym, 2-litrowym silnikiem czterocylindrowym do przyszłych modeli z logo GR, w tym do zapowiadanego powrotu Celiki. Powstał też nowy silnik V8 dla hybrydowego supersamochodu GR GT. Nieoficjalnie mówi się także o następcy GR86 czy wielkim powrocie MR-2.

Koncern próbuje też wydłużyć życie tradycyjnych silników, dostosowując je do paliw neutralnych węglowo. W ostatnich latach testował również spalinowe jednostki napędzane wodorem. Najnowszym projektem jest TR LH2 Racing, który jeszcze w tym tygodniu ma zostać pokazany podczas 24-godzinnego wyścigu Le Mans.

Ten kierunek rozwoju wpisuje się w szerszy obraz rynku, bo według danych Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów udział EV w rejestracjach w Unii Europejskiej, Wielkiej Brytanii, Islandii, Liechtensteinie, Norwegii i Szwajcarii sięgnął w pierwszych czterech miesiącach roku 20,9 proc.

Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE