Polskie miasto wprowadziło strefę. W pięć dni skradziono 20 znaków
Strefy czystego transportu wzbudzają nie lada emocje wśród zmotoryzowanych. W najnowszej, działającej wewnątrz obwodnicy Krakowa, skradziono znaki D-54.
Jak informuje serwis lovekrakow.pl – jak i sam Zarząd Dróg Miasta Krakowa – z ulic zniknęło, a dokładniej zostało skradzionych 20 znaków z 14 lokalizacji. Samorząd szybko je odtworzył, przy czym podkreślił, że każdy znak to koszt 600 zł.
Miasto zdecydowało się na zgłoszenie sprawy na policję, zapowiada analizę monitoringu miejskiego. To pierwsza sytuacja na taką skalę – w Warszawie znaki nie znikały, lecz kilka zostało zdemolowanych przez graficiarzy.
Pierwsza (prawie) jazda: Volkswagen ID. Cross Concept - wracamy do przycisków!
By legalnie wjechać do tej części stolicy Małopolski nie trzeba mieć nowego samochodu. Warunki są różne w zależności od rodzaju silnika. Można też skorzystać z wyjątków lub wykupić możliwość wjazdu.
Zgodnie z brzmieniem uchwały władz Krakowa do strefy można wjechać samochodami bezemisyjnymi, autami z silnikiem benzynowym spełniającym przynajmniej normę Euro 4 (lub rok produkcji od 2005) lub dieslem spełniającym przynajmniej normę Euro 6 (lub rok produkcji od 2014).
Samochody, które nie spełniają norm, mogą wjechać do strefy po wniesieniu opłaty. W 2026 roku opłata dzienna wynosi 5 zł. Można też zapłacić za godzinny wjazd - cena wynosi wówczas 2,50 zł. Od 2027 roku dzienna opłata wzrośnie do 15 zł. Można też wykupić miesięczny abonament. W 2026 roku jego cena wynosi 100 zł, w 2027 roku 250 zł, a w 2028 roku aż 500 zł. Wszystkie formalności można załatwić poprzez stronę internetową https://sct.zdmk.krakow.pl/.