Najdziwniejsze auta świata? Historia marki Mitsuoka

Najdziwniejsze auta świata? Historia marki Mitsuoka18.03.2021 15:00
Mitsuoka Viewt - najpopularniejszy model marki, który jak dotąd doczekał się kilkunastu tysięcy egzemplarzy.
Mitsuoka Viewt - najpopularniejszy model marki, który jak dotąd doczekał się kilkunastu tysięcy egzemplarzy.
Źródło zdjęć: © fot. Szymon Jasina

Mitsuoka to bez wątpienia jedna z najdziwniejszych marek we współczesnej motoryzacji. Zrodzona i spopularyzowana w Japonii, od kilku lat obecna także poza rodzimym rynkiem, produkująca bardzo specyficzne auta, które trudno porównać z czymkolwiek innym. Jak to się wszystko zaczęło?

Mały warsztat na przedmieściach to klamra łącząca historie wielu ważnych firm w motoryzacji. Mitsuoka nie jest tu wyjątkiem. Jej początki sięgają 1968 roku, kiedy to Susumu Mitsuoka otworzył garaż w Toyamie, w którym początkowo naprawiał auta znajomych. Po kilku latach interes zaczął się rozkręcać, a ówczesna koniunktura sprzyjała rozwojowi segmentu naprawdę małych aut, szerzej znanych jako kei cary.

Mitsuoka postanowił sprawdzić, czy da się na tym zarobić. Zaczął więc sprowadzać z Włoch małe trójkołowce o pojemności 50 cm3, które cieszyły się sporym zainteresowaniem klientów, ale były awaryjne, a części do nich trudno dostępne. Zmienił więc koncepcję i zdecydował, że zacznie tworzyć podobne konstrukcje własnym sumptem. Tak powstało Bubu 50 - pierwsze auto, a właściwie pojazd Mitsuoki.

Trudne początki i wielkie marzenia

Szybko okazało się, że liczba chętnych przekracza zdolności produkcyjne małego japońskiego warsztatu, więc konieczna była jego rozbudowa. Tak Mitsuoka zaczęła przeradzać się w manufakturę, która poza wspomnianym Bubu w kilku wersjach, na przełomie lat 80. i 90. zajęła się także replikami. Tak powstało m.in. 356 Speedstar (imitacja Porsche 356) czy Classic SSK (replika Mercedesa SSK).

Mitsuoka Bubu 50 - pierwszy pojazd marki.
Źródło zdjęć: © mat. prasowe / Mitsuoka
Mitsuoka Bubu 50 - pierwszy pojazd marki.

Mitsuoka marzył jednak o własnej marce, która byłaby rozpoznawalna w jego rodzimym kraju. By tak się stało, musiał produkować znacznie więcej niż dotychczas. Pierwszy duży sukces nadszedł w 1993 roku wraz z modelem Viewt opartym na Nissanie March (tak w Japonii nazywa się Micra). Było to nic innego jak małe miejskie auto z klasycznym przodem inspirowanym Jaguarem Mark II. Już wtedy było wiadomo, że pan Mitsuoka podchodzi do motoryzacji w bardzo osobliwy sposób.

Ważne, by się wyróżniać

Szybko okazało się, że w Japonii jest spora grupa szalonych klientów, którym takie projekty zdecydowanie się podobają. Viewt na tle ówczesnych dość nudnych i zachowawczych konstrukcji wyglądał jak z innego świata. Susumu Mitsuoka postanowił sprawdzić, czy podobny zabieg uda się w wyższych segmentach rynku i w 1996 roku na bazie dużego Nissana Crew stworzył model Galue.

Mitsuoka Galue
Źródło zdjęć: © fot. Szymon Jasina
Mitsuoka Galue

Założenia były bardzo podobne, z tą różnicą że teraz grill i reflektory klasycznego jaguara przyklejono do czterodrzwiowego sedana. Całość wyglądała na tyle elegancko, że osoby ze słabszym wzrokiem, w deszczową noc mogły nawet pomylić to auto z rolls-royce'em.

Obie propozycje okazały się na tyle popularne, że już pod koniec XX wieku Mitsuoka zasłużyła na miano 10. największego producenta aut w Japonii. Co więcej, zarówno Viewt, jak i Galue produkowane są do dziś, choć w międzyczasie gama została rozszerzona jeszcze o kilka modeli.

Trochę sportu i światowa sława

W 2001 Mitsuoka zaprezentowała model Orochi bazujący na Hondzie NSX, choć jego 3,3-litrowy silnik V6 pochodził od Toyoty. Samochód w przeciwieństwie do innych modeli marki nie nawiązywał stylistyką do pojazdów sprzed kilku dekad. Był raczej luźną interpretacją twórcy na temat tego jak powinno wyglądać szybkie coupe.

Mitsuoka Orochi
Źródło zdjęć: © fot. wikimedia
Mitsuoka Orochi

Jak przystało na sportowe auto, samochód zdobył międzynarodowy rozgłos, pojawiając się m.in. w programie "Top Gear", a także w recenzjach innych brytyjskich czy amerykańskich dziennikarzy. Większość z nich nie była przesadnie zachwycona, narzekając głównie na wygląd, który w najlepszym przypadku można określić jako nietypowy.

W 2008 roku do oferty dołączył też roadster Himiko, który prezencją nawiązywał do brytyjskich morganów, choć pod skórą skrywał sprawdzoną technikę Mazdy MX-5. Co warte odnotowania, nawet dziś bez problemu kupicie fabrycznie nowy egzemplarz. Wystarczy, że mieszkacie w Wielkiej Brytanii i macie 24 990 funtów. Salon Mitsuoki znajdziecie też w Monako - to jedyne przedstawicielstwa marki w kontynentalnej Europie.

Mitsuoka Buddy
Źródło zdjęć: © mat. prasowe / Mitsuoka
Mitsuoka Buddy

Oryginalność ma się dobrze

Podczas gdy wielu uznanych producentów aut, jak np. Saab, dawno zniknęło z rynku, Mitsuoka cały czas znajduje nabywców na swoje dziwne samochody. Wolumen produkcyjny nie przekracza czterocyfrowych wartości, ale interes najwyraźniej jest wystarczająco dochodowy, by przetrwać.

W 2020 roku firma pokazała model Buddy, będący Toyotą RAV4 Prime w kanciastym przebraniu stylizowanym na amerykańskie SUV-y sprzed kilku dekad. Planowana produkcja ograniczona do zaledwie 200 egzemplarzy po około 170 tys. zł każdy, wyprzedała się w 4 dni - całkiem nieźle jak na ekstremalnie niszową markę.

Wyjątkowość przyciąga klientów jak magnes, szczególnie gdy nie wiąże się z wydawaniem fortuny. Za 1/10 ceny hipersamochodów możecie kupić auta, które przykują uwagę wszędzie tam, gdzie się pojawią. Być może właśnie w tym tkwi tajemnica sukcesu Mitsuoki.

Źródło artykułu:WP Autokult
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)