Znak D-51a do zmiany? Kierowcy jadą zbyt wolno
Ignorowanie ograniczeń prędkości to wielki problem polskich dróg. Są jednak miejsca, w których polscy kierowcy najczęściej jeżdżą zbyt wolno. To fragmenty objęte odcinkowym pomiarem średniej prędkości. Jest tak po części przez wygląd znaku D-51a. Niewykluczone jednak, że ten niebawem się zmieni.
Rząd się zastanowi
Znak D-51a, oznaczający początek fragmentu drogi objętego odcinkowym pomiarem średniej prędkości, powoduje, że duża część kierowców – w obawie przed mandatem – jedzie z prędkością znacznie niższą od obowiązującego limitu. Widać to szczególnie na drogach ekspresowych i autostradach. Zapytałem więc Ministerstwo Infrastruktury o to, czy zamierza zmienić przepisy tak, aby znak podawał limit prędkości.
– Ministerstwo Infrastruktury w najbliższym czasie będzie przystępować do prac związanych ze zmianami w zakresie rozporządzeń dotyczących znaków i sygnałów drogowych. W związku z tym analizie zostanie poddany także wzór znaku D-51a. Szczególnie istotne w tym przypadku jest to, czy wprowadzenie zmiany wzoru znaku D-51a poprzez dodanie miniatury znaku ograniczenia prędkości nie będzie skutkować ograniczeniami w stosowaniu odcinkowych pomiarów prędkości oraz trudnościami w interpretacji informacji dotyczących dopuszczalnej prędkości. Ponadto należy rozważyć konieczność wskazania kilku odrębnych ograniczeń dla poszczególnych kategorii pojazdów, co w konsekwencji może prowadzić do obniżenia czytelności znaku – powiedziała Autokult.pl Anna Szumańska, rzecznik prasowy w Ministerstwie Infrastruktury.
Lamborghini Temerario: tak brzmi silnik przy 10 tys. obr./min!
Pomysł umieszczenia na znaku D-51a informacji o obowiązującym ograniczeniu prędkości nie jest nowy. W 2019 r. ówczesny rząd stworzył projekt nowelizacji przepisów wprowadzających zmiany w znaku D-51a, ale pomysł ten upadł. Sprawa jest jednak teraz znacznie bardziej pilna niż wówczas.
Rosnące zjawisko
Pierwszy w Polsce zestaw do odcinkowego pomiaru prędkości uruchomiono w listopadzie 2015 r. Oryginalnie w początkowym rzucie tego typu pomiar miał zostać uruchomiony w 29 miejscach. Tymczasem nawet na koniec 2020 r. liczba takich zestawów wynosiła ledwie 28. Z czasem dostrzeżono w nich jednak potencjał. Na koniec 2023 r. w Polsce pracowało 36 zestawów do odcinkowego pomiaru prędkości, ale na koniec 2024 r. już 65. Obecnie – na początku 2026 r. – strona internetowa systemu CANARD informuje o 89 takich miejscach. Nie wszystkie muszą być jednak już włączone w system i "wystawiać mandaty", niektóre dopiero mogą czekać na uruchomienie.
Zestaw do pomiaru średniej prędkości odnotowuje czas wjazdu danego pojazdu na odcinek i jego opuszczenie. Na tej podstawie wyliczana jest średnia prędkość. Zgodnie z przepisami każdy odcinek pomiarowy poprzedzony jest znakiem D-51a. On sam nie przypomina jednak o wartości obowiązującego ograniczenia prędkości. Ma to istotne znaczenie na niektórych trasach.
Od 2021 r. odcinkowe pomiary prędkości prowadzone są na drogach ekspresowych i autostradach. Podróżujący po nich kierowcy przez wiele kilometrów mogą nie zobaczyć żadnego znaku ograniczenia prędkości. W efekcie, gdy rozpoczyna się odcinkowy pomiar prędkości, są podejrzliwi. "Skoro jest tu odcinkowy pomiar, to może obowiązuje niższy limit, a ja przegapiłem znak?" – zastanawia się wielu kierowców. Tym bardziej, że samochodowe nawigacje mają czasem błędne dane (np. z czasu, gdy droga dopiero powstawała) i wskazują na niższy limit niż faktyczny. Efekty są zadziwiające.
Na fragmentach autostrad i dróg ekspresowych objętych odcinkowym pomiarem średniej prędkości wielu kierowców jedzie wyraźnie wolniej niż pozwala limit. Wyraźnie widać to na drodze S7 za Radomiem w kierunku Warszawy. Odcinek pomiarowy ma tam 14 km długości, a samochody osobowe obowiązuje limit 120 km/h. Na tym fragmencie – jadąc zgodnie z przepisami – często zdarza mi się wyprzedzać kierowców, którzy wyprzedzili mnie kilka czy kilkanaście kilometrów wcześniej, jadąc wówczas powyżej limitu. Na odcinku objętym pomiarem, nie mając pewności czy nie otrzymają mandatu, jadą oni znacznie wolniej – często ok. 100 km/h.
Warto zauważyć, że podobne rozwiązania stosowane są w innych krajach. Np. we Francji limit prędkości przypominany jest co jakiś czas, a dodatkowo znajduje się właśnie na znakach informujących o fotoradarach.
Najbliższe miesiące pokażą, czy rząd przychyli się do wprowadzenia zmian w znaku D-51a. Dla zwykłych kierowców informacja o limicie prędkości na odcinku objętym kontrolą mogłaby być istotna. Kierowcy zawodowi (których w tirach czy autobusach obowiązuje niższy limit) powinni poradzić sobie bez tego typu podpowiedzi. Wygrać mogą wszyscy, bo płynniejsza jazda to mniejsze ryzyko zatorów.