Plan UE przeciw Chinom. "Kupuj europejskie" plus z trzech krajów partnerskich
Unia Europejska chce objąć Wielką Brytanię, Koreę Południową oraz Japonię zasadami programu "kupuj produkty europejskie". Ma to pomóc np. utrzymać fabrykę w Sunderland przed zakusami Chińczyków – informuje niemiecki "Handelsblatt".
Komisja Europejska chce, by ewentualne dotacje na zakupy czy przyznanie ulg podatkowych na auto było zależne nie tylko od stopnia emisyjności, ale i procentu wyprodukowanych w Europie części do niego. Ma to rozkręcić gospodarkę i zmniejszyć wpływy Chińczyków, którzy zalali Stary Kontynent swoimi autami.
"Handelsblatt" donosi jednak, że do grona unijnego mają dołączyć Wielka Brytania, Korea i Japonia – jako "zaufani partnerzy". Gdyby tak się stało, ekipa fabryki Nissana w angielskim Sunderland mogłaby odetchnąć z ulgą.
Mercedes-AMG GT 4-Door Coupé. Elektryk, który udaje V8
Japoński producent ostrzegał, że będzie musiał ograniczyć zatrudnienie w przypadku wprowadzenia restrykcyjnych przepisów unijnych. Sprawa była na tyle poważna, że jedną z linii montażowych chciało wydzierżawić chińskie Chery. Wówczas produkowano by tam dalekowschodnie auta, choć ekipa i nadzór pozostałyby w rękach Nissana.
Producenci podkreślają, że definicja "wyprodukowano w Europie" jest za wąska i wpłynęłaby na łańcuchy produkcyjne akumulatorów i podzespołów, które są rozproszone po Europie, Wielkiej Brytanii i Azji. Korea i Japonia są ważne z punktu widzenia przewagi w akumulatorach.
Komisja ma też w planach wprowadzenie minimalnej liczby samochodów elektrycznych we flotach dużych firm. Dziennik "Bild" wskazuje jednak na mocny opór branży leasingowej, spedycyjnej, jak i średnich przedsiębiorstw. Większość samochodów w Europie jest kupowana "na firmę". Jednak w tej kwestii blokadę w imieniu Polski zapowiedział już minister infrastruktury Dariusz Klimczak.