Wystarczył jednodniowy patrol policjantów drogówki z Piaseczna, by aż osiem osób pożegnało się z jazdą na trzy miesiące. Poruszający się radiowozem z wideorejestratorem mundurowi musieli być zaskoczeni nagromadzeniem tak poważnych wykroczeń. Do wszystkich przypadków doszło w obszarze zabudowanym w miejscach, gdzie prędkość jest ograniczona do 50 lub 40 km/h. Kierowcom nie przeszkadzało to jednak w rozpędzaniu się powyżej "setki".
W krótkich odstępach czasu "wpadło" sześciu mężczyzn i dwie kobiety. Rekordzistką okazała się 32-letnia kierująca BWM. W miejscowości Marianka kobieta przekroczyła dozwoloną prędkość aż o 65 km/h. Spotkanie z policjantami zakończyło się dla niej zatrzymaniem prawa jazdy, mandatem na kwotę 2000 zł oraz dopisaniem do konta 14 punktów karnych.
Łącznie tego dnia jeden patrol drogówki zatrzymał osiem praw jazdy i wystawił mandaty na łączną kwotę 10 tys. zł. W przypadku dwóch kierujących sprawy będą miały finał przed sądem. Piaseczeńska policja nie informuje jednak, czy o takim zakończeniu interwencji zdecydowali sami mundurowi, czy też to kierowcy zdecydowali się na odmowę przyjęcia mandatu – choćby podważając dokładność pomiaru dokonanego wideorejestratorem.
Jak widać, część zmotoryzowanych nie przyjęła jeszcze do wiadomości podwyższonych w 2022 r. stawek mandatów. Kierowcy nie powinni wierzyć w to, że jazda "na granicy setki" uchroni ich przed zatrzymaniem prawa jazdy na trzy miesiące. Jedna z zatrzymanych osób straciła prawo jazdy za rozwinięcie prędkości 101 km/h. Zresztą przy dzisiejszym systemie naliczania punktów karnych wystarczą dwie bardziej lub trzy mniej rażące wpadki, by z dokumentem pożegnać się na stałe.