Do zdarzenia doszło w piątek 12 lutego około godziny 9 rano. 56-letni mieszkaniec Gdyni postanowił wjechać land roverem na zamarzniętą taflę Jeziora Choczewskiego, znajdującego się na północny-zachód od Wejherowa. Ciężar terenówki okazał się zbyt wielki dla obecnej na jeziorze warstwy lodu i po przejechaniu przez mężczyznę około 20 metrów ta po prostu się załamała.
Niefrasobliwy kierowca słono zapłacił za swój błąd, ale i tak może mówić o dużym szczęściu. Udało mu się opuścić samochód i o własnych siła wyjść na brzeg. Terenówka osiadła na dnie, zanurzając się aż po dach. Gdyby mieszkańcowi Gdyni nie udało się oswobodzić, byłaby to jego ostatnia przejażdżka. Policja w Gniewinie, która otrzymała zgłoszenie o zdarzeniu, prawdopodobnie nie zdążyłaby na czas.
Mundurowi apelują o ostrożność. Choć w ostatnich dniach doskwiera nam mróz, warstwa zamarzniętej wody nie wszędzie jest tak gruba, jak można byłoby sądzić. Jak instruuje policja, w razie zauważenia, że pod kimś załamał się lód, należy w pierwszej kolejności wezwać pomoc. Jeśli zaś w zasięgu mamy długą gałąź, szalik czy linę, możemy podjąć próbę podczołgania się do ofiary i podać ofierze drugi koniec, by łatwiej wydostała się z opresji.