Carlos Tavares rozstał się ze Stellantisem w grudniu 2024 roku, pozostawiając po sobie sporo problemów. Mowa nie tylko o podupadających markach (jak Maserati czy Alfa Romeo), których sprzedaż sukcesywnie spada, ale i wewnętrznych sporach oraz konfliktach na linii Europa-USA.
Jego kampania przeciwko tradycyjnym układom napędowym sprawiła, że niektórzy europejscy producenci ograniczyli swoje gamy do zaledwie kilku silników, a amerykańscy klienci musieli zrezygnować z kultowych jednostek.
Skala rozłamu między Tavaresem a amerykańską działalnością firmy stała się jasna natychmiast po jego odejściu. Ledwo wyszedł za drzwi, gdy Dodge ogłosił, że będzie kontynuować produkcję Durango V8— napędzanego silnikiem Hemi. Teraz Hemi wraca również do RAM-a.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Peugeot 408 vs 308 SW - odważny i zaskakujący ruch
Tavares nie sądzi jednak, by sama strategia była zła. Winy dopatruje się bardziej w innych kwestiach. Według byłego szefa jego kluczowym błędem było to, że nie udało mu się przekonać amerykańskich dealerów do swojego sposobu myślenia. Bez wsparcia pracowników pierwszej linii, sprzedaż jego nowej strategii innym interesariuszom stała się niewykonalna.
– Dealerzy w USA nie chcieli wesprzeć tego, co próbowaliśmy zrobić, za co odpowiadam ja – powiedział Bloombergowi. – Wiele rzeczy można było zrobić inaczej.
Oficjalnym następcą Tavaresa został Antonio Filosa, który stanął przed bardzo trudnym zadaniem pogodzenia zróżnicowanych interesów marek wchodzących w skład koncernu, a także poradzenia sobie z rosnącą konkurencją i kryzysem w branży.