Toyota C‑HR po liftingu jest droższa, ale lepiej wyposażona. Znamy polski cennik

Crossover Toyoty podrożał na tyle, że odmiana spalinowa nie ma już żadnego sensu.
Crossover Toyoty podrożał na tyle, że odmiana spalinowa nie ma już żadnego sensu.
Źródło zdjęć: © mat.prasowe
Aleksander Ruciński

07.11.2019 14:12, aktual.: 22.03.2023 17:27

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Crossover Toyoty po liftingu debiutuje w polskich salonach. Japończycy poprawili kilka kwestii technicznych oraz uzupełnili listę wyposażenia standardowego. Z oferty zniknęła jednak najuboższa wersja, przez co może wydawać się, że auto podrożało.

Po 3 latach od rozpoczęcia produkcji Toyota odświeżyła swojego bestsellerowego crossovera C-HR. Auto poza kilkoma delikatnymi poprawkami wizualnymi zyskało zupełnie nowe reflektory ze światłami LED do jazdy dziennej w standardzie oraz multimedia oparte na 8-calowym, dotykowym wyświetlaczu z obsługą Apple CarPlay i Android Auto - to duża i ważna zmiana, której brakowało w poprzedniku.

Inżynierowie Toyoty zadbali o lepsze wyciszenie kabiny, która teraz jest także przyjemniej wykończona. Klienci chętni na odmianę hybrydową nareszcie nie są też skazani na niezbyt dynamiczny, 122-konny wariant oparty na benzynowym silniku 1,8. W ofercie pojawił się 184-konny napęd znany już z nowej Corolli. Najtańsza, spalinowa odmiana napędzana jest natomiast 116-konnym, doładowanym silnikiem 1,2.

Podstawowy C-HR kosztuje aż 94 900 złotych, co może wydawać się zaporową kwotą, jeśli weźmiemy pod uwagę, że model sprzed faceliftingu napędzany tą samą jednostką kosztował 79 900 zł. Absurd? Nie do końca. Toyota zrezygnowała z najuboższej wersji auta, ponieważ ta i tak nie cieszyła się popularnością wśród klientów. Dzięki temu już w bazowej odmianie można liczyć na wspomniane multimedia, 17-calowe felgi, kamerę cofania, automatyczną, dwustrefową klimatyzację oraz elektrycznie sterowane szyby i lusterka.

Obraz
© mat.prasowe

Dalej mamy wersję Style za 99 900 złotych oferującą dodatkowo czujniki parkowania i czujnik deszczu, podgrzewane fotele oraz kierownicę, 18-calowe felgi i elektrochromatyczne lusterko wsteczne. Na tym kończą się możliwości wyboru odmian z typowo spalinowym napędem. Chętni na więcej są skazani na hybrydę - słusznie, gdyż jest to rodzaj napędu, który klienci decydujący się na ten model wybierają częściej.

Odmiana Executive z hybrydą 1,8 122 KM i przekładnią CVT została wyceniona na 119 900 zł. W zamian otrzymamy częściowo skórzaną tapicerkę, pełne światła LED, czy składane lusterka. Chcąc sparować ten wariant z topowym napędem 2,0 184 KM zapłacimy 134 900 zł.

Jeszcze droższe będzie wydanie Selection z dwukolorowym nadwoziem, układem doświetlania zakrętów, elektrycznie sterowanym fotelem kierowcy, skórzaną tapicerką, czy systemem automatycznego parkowania. Cena? 126 900 zł za wersję z silnikiem 1.8.

Obraz
© mat.prasowe

Na samym szczycie znajdziemy 2-litrowy, 184-konny napęd, nawigacj satelitarną i rozbudowany system audio JBL - właśnie te elementy wyróżniają C-HR Premiere Edition. Takie wydanie kosztuje 137 900 zł, a nadal mówimy o stosunkowo niewielkim crossoverze marki, która nie walczy w segmencie premium.

Patrząc na ceny odświeżonej Toyoty C-HR nietrudno oprzeć się wrażeniu, że Japończycy celują głównie w klientów wybierających środkowe wersje wyposażenia i napęd hybrydowy. Chętnych do zakupu klasycznej wersji spalinowej za 94 900 złotych raczej nie będzie. Wystarczy dołożyć zaledwie 5 tysięcy złotych, by otrzymać lepiej wyposażoną odmianę z hybrydowym napędem i automatyczną przekładnią, więc wybór jest oczywisty.

Źródło artykułu:WP Autokult
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (13)