Alec Ingram kochał samochody i wiązał z nimi swoją przyszłość. Niestety w 2015 roku zdiagnozowano u niego nowotwór kości. 4 lata później, 7 listopada 2019 roku, młody fan motoryzacji przegrał walkę z chorobą. Wcześniej jednak przekazał najbliższym swoje ostatnie życzenie - chciał, żeby na jego pogrzebie pojawiły się sportowe samochody.
RAW: Sports car procession for 14-year-old Alec Ingram
Dowiedziała się o tym Dana Manley, przewodnicząca amerykańskiej fundacji Sydney Soldier Always wspomagającej młodzież w walce z nowotworami nazwanej na cześć jej zmarłej córki. Kobieta opublikowała na Facebooku post zachęcający właścicieli sportowych samochodów do pomocy w spełnieniu ostatniego życzenia Aleka. Sprawą zainteresowały się też amerykańskie stacje telewizyjne, co sprawiło, że liczba chętnych do udziału w pogrzebie przerosła najśmielsze oczekiwania.
Wstępną chęć uczestnictwa zadeklarowało aż 4500 osób, co bez dodatkowych przygotowań mogłoby doprowadzić do paraliżu miasta. W sprawę zaangażowały się więc także lokalne władze. Policja obiecała odpowiednio pokierować ruchem oraz przewodniczyć konduktowi żałobnemu. Ostatecznie w pogrzebie, który odbył się 17 listopada 2019 roku, wzięło udział ponad 2100 samochodów, stanowiących cały przekrój motoryzacyjnej historii.
Ostatnie życzenie Aleca Ingrama zostało spełnione. W konwoju ne zabrakło nowoczesnych supersamochodów, amerykańskich muscle carów, a nawet hot rodów. Początkowo nikt nie spodziewał się aż tak spektakularnego odzewu. Liczba przybyłych uczestników jest najlepszym dowodem na to, że fani motoryzacji stanowią jedną, wielką rodzinę, która jest w stanie wspaniale zjednoczyć się w szczytnym celu.