Endurance Racing Legends, Spa Classic 2019

Skarb Ardenów - część 3

Michał Grabowski
16 czerwca 2019

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Pierwszy dzień na torze Spa-Francorchamps dostarczył nieprawdopodobnej mieszanki wyścigowego paliwa, deszczu oraz widoków. Dzień drugi zapowiadał się równie ekscytująco. Zapraszam do dalszej części relacji ze Spa Classic 2019.

Dzień 3

W przeciwieństwie do dnia drugiego, sobota wita mnie piękną, słoneczną pogodą. Głowa pełna emocji nie pozwoliła mi na długi sen, dlatego już o wczesnym poranku opuściłem swoją bazę noclegową. W drodze na tor postanowiłem nieco dokładniej poznać, jak się okazało niezwykle, urocze miasto Malmedy.

Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość

Ze względu na bliskość toru, Malmedy jest świetną opcją na nocleg co niewątpliwie podkreślała obecność wielu ciekawych czterech kółek na tablicach z wysp brytyjskich.

Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość

Okolice samego toru w wielu miejscach oferują możliwość rozbicia obozów dla widzów. Wielu z nich przybywa z solidnym zestawem kempingowym.

Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość

Widok na Eau Rouge - Raidillon z rana i od razu dzień staje się piękniejszy.

Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość

Po wejściu na teren toru obrałem nowy kierunek - zakręt Pouhon / Double Gauche. W drodze prawdziwy powód dla którego zakręt "Eau Rouge" zawdzięcza swoją nazwę, czyli przepływająca pod nim rzeczka o tej właśnie nazwie.

Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość

Może jakieś małe grzybobranie?

Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość

Po dotarciu pod Pouhon / Double Gauche w końcu znalazłem niezwykle dorodne "prawdziwki, kurki i maślaki". Pierwszy wyścig Endurance Racing Legends rozpoczął się na dobre.

Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość

Dallara SP1 oraz Saleen S7R wraz z ich kierowcami były klasą samą dla siebie. Pod względem wyścigowego tempa nikt nie był w stanie im dorównać.

Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość

Zakręt jedenasty jest pięknie wyprofilowany i w połączeniu z Endurance Racing Legends dostarczał pięknych widoków.

Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość

Po chwili usterka dotknęła czerwonego Viper'a GTS-R.

Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość

Ciężko o lepsze miejsce na kemping ze swoją przyczepką.

Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość

Po zakończeniu pierwszego tego dnia wyścigu Endurance Racing Legends i w oczekiwaniu na sesję kwalifikacyjną Group C Racing przyszedł czas na uzupełnienie płynów z pomocą jedynie słusznej wody w tych okolicznościach.

Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość

Jeśli chodzi o miejsca na przerwę, zakręt Les Combes był więcej niż przyzwoity.

Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość

Koncert 3,5-litrowej V10 przywdzianej w karoserię i podwozie Peugeot'a 905 obwieścił koniec przerwy.

Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość

Spice SE88C z 1988 roku.

Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość

W międzyczasie miła niespodzianka po drugiej strony toru w postaci żółtej Lancii Stratos.

Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość

W dalszej części wyścigu Porsche 962 CK6 w barwach Leyton House przywdział nowe części garderoby. Świetnie wygląda z zakrytymi tylnymi kołami.

Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość

Nadszedł w końcu ten długo wyczekiwany przeze mnie - pierwszy trening Classic Endurance Racing wraz z Porsche 917 w składzie. Kierując się już z powrotem w kierunku padoku, po nitce toru zaczęły przemierzać pierwsze załogi.

Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość

Jest! Jedzie! Co za widok!

Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość

Następnie 917-mini, czyli model 908/3 napędzane 3-litrowym, 8-cylindrowym bokserem.

Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość

Chevron B16 BMW, co oznacza się jest napędzany motorem bawarskiej marki o oznaczeniu M10.

Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość

Chevron B 21 z 1971 roku.

Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość

Chevron B8 z 1969 roku.

Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość

Jest i Corvette, dokładniej C3 z 1971 roku.

Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość

Lola T 212, rocznik 1971.

Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość

Kolejny prawdziwie kultowy kształt. Shelby Cobra 427 Competition z 1965 roku. Liczba 427 odnosi się oczywiście do cali sześciennych jakimi legitymuje się skrywane pod maską V8. Przeliczając to na zrozumiałe jednostki wychodzi 7 litrów.

Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość

Kontynuując temat kultowych kształtów... król może być tylko jeden.

Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość

Widok na wyjście z Pouhon / Double Gauche.

Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość

Tym pięknym akcentem kończymy trening CER. Cóż można powiedzieć? Idące pełnym gazem 917 w barwach Gulf na torze Spa - magiczny moment. W tym miejscu warto wspomnieć o miłym udogodnieniu na terenie imprezy w postaci kursujących busów dla fotografów wzdłuż nitki toru Spa-Francorchamps, z których nie omieszkałem korzystać.

Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość

Wjeżdżając na teren padoku wypatrzyłem "znajomego" spod Les Combes. Trzeba będzie wrócić i dokładnie obadać te boskie linie.

Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość

Piękna, słoneczna pogoda niczym magnes przyciągnęła do padoku dużo większe rzesze klubów samochodowym w porównaniu do deszczowego i generalnie szaro-burego piątku. Zaczynamy od wysokiego C. C-Type.

Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość

Niebieskie Ferrari. Niezależnie od modelu zawsze i wszędzie będę popierać.

Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość

Przy La Source stacjonowały kluby BMW.

Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość

BMW 700 Sport, napędzane 2-cylindrowym bokserem o pojemności porównywalnej z butelką dobrej wódki. Przy mocy 40 KM zapewne daje równie mocnego kopa. Co ciekawe bokser umieszczony jest z tyłu, za tylną osią. Takie bawarskie 911 lat 60-tych.

Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość

Zaplecza "Starych Garaży" obfitowały w szalone lakiery i odważne linie utrwalone w lekkich kompozytach, słowem, TVR.

Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość

Obok znanej już nam wystawy Francorchamps Motors Brussels wyłonił się znany, choć dość niespodziewany automobil.

Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość

Ferrari 250 Testa Rossa w barwach North American Racing Team (N.A.R.T.). Prawdziwie królewska liga. Strzelam, że była to jedynie wiernie odwzorowana replika. Tak czy inaczej - imponowało. I to bardzo.

Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość

Jaguar E-Type Lightweight z 1963 roku.

Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość

Przemieszczający się po padoku jeden z reprezentantów 2.0L Cup.

Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość

Wśród garaży Classic Endurance Racing ponownie natrafiłem na błękitno-białe 250 TR.

Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość

Oryginał czy nie, ilość detali zapierała dech.

Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość
Pełna rozdzielczość

Po kontynuację zapraszam do CZĘSCI 4

Źródło artykułu:WP Autokult
Komentarze (0)