Samorozładowanie akumulatora: co to jest i dlaczego akurat dzieje się latem?

Poradniki i mechanikaSamorozładowanie akumulatora: co to jest i dlaczego akurat dzieje się latem?03.08.2016 05:59
Akumulator może się rozładować w upały, gdy pod maską panuje wysoka temperatura.
Akumulator może się rozładować w upały, gdy pod maską panuje wysoka temperatura.
Źródło zdjęć: © fot. Marcin Łobodziński

Zwykle problemy z akumulatorem, zwłaszcza z jego rozładowaniem, kojarzą nam się z okresem zimowym. Niestety prawda jest taka, że kłopoty z uruchomieniem auta spowodowane brakiem prądu pojawiają się także latem i to w największe upały. Dlaczego tak się dzieje?

Temperatura znacznie różniąca się od 20 st. C zawsze jest szkodliwa dla akumulatora – zarówno ta zbyt niska, jak i zbyt wysoka. To dla 20 st. C producenci podają czas, w jakim dojdzie do tzw. samorozładowania nieużywanej baterii, co jest procesem naturalnym, a nie wadą produktu.

W hurtowniach i sklepach motoryzacyjnych zaleca się przechowywanie akumulatorów w warunkach temperatury tzw. pokojowej, co oznacza, że nie mogą leżeć w zimnie, jak i w gorących pomieszczeniach. Podniesienie temperatury do 30 st. C dwukrotnie przyspiesza samorozładowanie baterii. Przyjmuje się, że dodanie kolejnych 10 st. C znów przyspiesza dwukrotnie to zjawisko.

Samorozładowanie akumulatora

Szczególnie narażone na samorozładowanie są akumulatory we współczesnych samochodach, które nawet podczas postoju generują duże zapotrzebowanie na prąd z powodu licznych urządzeń elektrycznych. Wysoka temperatura przyspiesza reakcję elektrochemiczną zachodzącą w akumulatorze, potęgując jednocześnie naturalne zjawisko samorozładowania.

Pod maską auta stojącego "pod chmurką", a w tym przypadku akurat w ukropie na słońcu, panuje istne piekło dla baterii. Niewiele pomoże cień, choć z pewnością wydłuży czas do rozładowania.

Do takiego zjawiska dochodzi stosunkowo często latem. Jest to nierzadko nieuniknione w samochodach pozostawionych na dwa tygodnie, na przykład w czasie wyjazdu urlopowego. W zasadzie nie da się temu zapobiec inaczej niż przez wyjęcie akumulatora z samochodu na czas wakacji i pozostawienie go w bardziej sprzyjających warunkach. Warto o tym pamiętać, gdy lecicie na wakacje za granicę, a auto zostawiacie na parkingu.

Przed ponownym montażem warto sprawdzić napięcie akumulatora i go podładować, jeżeli zajdzie taka konieczność. Jeżeli po tygodniu nieużywania lub jazdy na krótkich dystansach bateria wykazuje oznaki słabości, to po dwóch tygodniach może już sprawić kłopot. Warto taki akumulator wymienić zawczasu.

Do kontroli akumulatora używamy prostego miernika za 20-30 zł. Napięcie nie powinno być niższe niż 12,4 V przy wyłączonym silniku.
Źródło zdjęć: © fot. Marcin Łobodziński
Do kontroli akumulatora używamy prostego miernika za 20-30 zł. Napięcie nie powinno być niższe niż 12,4 V przy wyłączonym silniku.

Do kontroli poziomu naładowania akumulatora wystarczy prosty miernik elektryczny za 20-30 zł i sprawdzenie napięcia. Jeżeli okazuje się, że jest ono stosunkowo niskie, tj. poniżej 12 V, warto rozważyć podładowanie baterii prostownikiem lub kilkunastominutową jazdą, najlepiej w trasie. Oczywiście obok takiego pomiaru zalecam sprawdzenie poziomu elektrolitu w akumulatorze. Jeżeli go brakuje i jest możliwość uzupełnienia, trzeba dolać wody destylowanej.

Pilnowanie stanu naładowania akumulatora zalecam osobom używającym samochodu na bardzo krótkich dystansach, zwłaszcza z systemem start-stop. Może bowiem dojść do sytuacji, że alternator nie będzie w stanie zregenerować baterii po wielokrotnym rozruchu. Jeżeli system start-stop nie wyłącza silnika pomimo korzystnych warunków, może to być także ostrzeżenie o niskim napięciu.

Nie tylko samorozładowanie naturalne

W sytuacji, gdy często dochodzi do rozładowania, najlepiej przed wymianą baterii sprawdzić, czy któryś z odbiorników nie jest "pożeraczem prądu”. Niekiedy akumulator musi stale zasilać uszkodzony odbiornik lub dodatkowe urządzenia, które zostały zamontowane przez was lub poprzedniego właściciela.

Również uszkodzenia instalacji elektrycznej prowadzą do pochłaniania prądu podczas postoju. Wystarczy dokonać pomiaru, który wskaże jakim prądem bateria stale zasila instalację – dopuszczalna norma to około 80 mA. Takiego pomiaru można dokonać u każdego elektryka samochodowego lub w wielu warsztatach mechanicznych. Niestety, czasami eliminacja problemu wymaga dużego doświadczenia oraz nieźle rozwiniętej intuicji elektryka.

Prąd może "ginąć" również w innych sytuacjach. Nie tylko przez jego pobór, ale także na poziomie ładowania akumulatora. Niekiedy mocno zanieczyszczone lub uszkodzone przewody doprowadzające prąd z alternatora powodują tak duży opór, że pomimo sprawnej prądnicy, bateria jest stale niedoładowana. Dobrze jest sprawdzić grubsze przewody pomiędzy tymi urządzeniami oraz masowy od akumulatora do karoserii samochodu.

Źródło artykułu:WP Autokult
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (7)