Poznańsko-chiński Motor Show. Ile nowych marek pomieści jeszcze rynek?
Poznań Motor Show jeszcze przed pandemią dał się poznać jako bastion marek niemieckich. Tegoroczna edycja niczym papierek lakmusowy pokazuje, że Chińczycy idą "na masę", a ta impreza należy już do nich.
Niby wiedziałem, co wydarzy się w tym roku na poznańskich halach, ale jeszcze mijając rondo Rataje miałem promyk nadziei. W okresie przedcovidowym Grupa Volkswagena miała dla siebie całą halę, Mercedes ściągał klasyki, których ceny wkraczały już siedmiocyfrowe kwoty, a BMW pokazywało najmocniejsze modele z rodziny M. Dziś na ich miejscu mamy chińskie marki, których stoiska ciągną się po horyzont.
Trzeba jednak przyznać – Kia, Hyundai i Honda pozostali na swoich miejscach (dosłownie). Swoją obecność zaznaczyła Mazda, Mercedes pojawił się naprzeciwko, lecz na małym stoisku. Znakiem czasów może być fakt, że nowa Seria 7 od BMW pokazana zostanie podczas drugiego dnia targów poznańskich, tylko że… na oddzielnym evencie w Warszawie. Czyżby Niemcy podkulili ogony? Na to każdy może odpowiedzieć sobie sam.
Chińczycy wychodzą za to frontem do klienta i jeśli nie interesujecie się motoryzacją jakoś szczególnie, liczba marek może zakręcić wam w głowie. Po kolei: mocną reprezentację ma Omoda, Jaecoo, Exlantix, Chery i Lepas – i to wszystko w ramach jednego koncernu. W tej samej hali jest też JAC, BAIC i Forting. No i Bestune. I jeszcze SWM. Z dziennikarskiego obowiązku wspomnę jeszcze o Leapmotorze, Hongqi, GAC-u, Jetourze, Voyahu, Dongfengu czy Mhero. Ufff!
Tegoroczne targi pokazują też coś jeszcze: Chińczycy przekonali się, że elektrycznymi autami polskiego rynku nie zdobędą. Dlatego stawiają na inny napęd, "swoją" wersję hybrydy plug-in.
Nawet wyglądający jak pojazd opancerzony Mhero ma pod maską silniczek o pojemności 1,5l, którego głównym zadaniem jest generowanie prądu. Ogniwo jest spore jak na hybrydę plug-in, małe jak na elektryka i ma około 32 kWh pojemności. To powinno wystarczyć na przejechanie około 110 km. Tyle tylko, że według chińskiej normy, która nie za bardzo pokrywa się z europejskim scenariuszem użytkowania. Później do gry wchodzi silnik spalinowy, który doładowuje baterie. Cena? 319 tys. zł, czyli mniej niż połowa nowej Klasy G.
W tym kierunku – przynajmniej na razie - podążać będzie chińska motoryzacja, która chce przypodobać się polskiemu klientowi. Widać, że na razie się to sprawdza – w pierwszym kwartale 2026 roku sprzedano 17 tys. aut z Chin. To ponad 11 proc. sprzedaży. Hybrydy plug-in cieszą się coraz większym zainteresowaniem. Rynek nie jest jednak z gumy i nie wszystkie marki się w nim "zmieszczą". Kto odpadnie? Jeden z ekspertów, z którym spotkałem się na targach, wskazał, że będą to firmy, które nie zapewnią klientom dostępu do części, serwisu i szybkiej obsługi.
Poznań Motor Show będzie trwać do 26 kwietnia do godz. 18.