Porsche 911 (991) 50th Anniversary Edition [test]

TestyPorschePorsche 911 (991) 50th Anniversary Edition [test]26.12.2013 11:05
Porsche 911 50th Anniversary Edition (991)
Porsche 911 50th Anniversary Edition (991)
Źródło zdjęć: © fot. Mariusz Zmysłowski

W całej historii motoryzacji tylko raz udało się stworzyć coś absolutnie ponadczasowego. Dokonało tego Porsche, przygotowując 911. W ciągu pół wieku ewolucji model ten zakorzenił się w kanonach motoryzacji tak bardzo, że stał się synonimem marki.

Porsche mogłoby śmiało rzucić rękawicę wszystkim innym producentom. Nikomu innemu nie udało się stworzyć takiego samochodu. Nie znaczy to, że nie było innych genialnych dzieł. Ferrari miało ich ogrom. Podobnie Lamborghini i wielu innych producentów. Jednak jeśli ktoś powie „widziałem Ferrari”, nikt właściwie nie jest w stanie powiedzieć, o który model chodzi. Inaczej jest w przypadku sportowej marki ze Stuttgartu. Jeśli ktoś mówi, że widział Porsche, doskonale wiadomo, że chodzi o 911.

Przez pięć dekad ten samochód ewoluował. Ani razu nie dokonano prawdziwej rewolucji. Nawet ekscentryczne 996 nie było wyjątkiem. Jego odmienny wygląd był czymś w rodzaju wychylenia się stylisty z pokoju o numerze 911. Uchylił drzwi, rozejrzał się po korytarzu w poszukiwaniu innych możliwości niż te, które ma w swoim małym biurze, ale doszedł do wniosku, że nic z tego nie będzie, i wraz z generacją 997 wrócił do korzeni.

Porsche 911 (991) 50th Anniversary Edition - test trailer

991 kontynuuje rodzinną tradycję. Jest esencją tego, co wszyscy kochają w Porsche najbardziej. Nie trzeba tego nikomu tłumaczyć. Wystarczy spojrzeć na sylwetkę. Linia okien opada zdecydowanie, ale zarazem delikatnie. Nie kończy się nagle, niczym ucięta nożem, tylko spaja się po łuku z dolną, subtelnie zadartą krawędzią. To lekkie podwinięcie okien podkreśla klasyczny kształt obłych nadkoli. To niesamowite, że po 50 latach te same kształty wciąż potrafią zachwycać.

Urodziny swojego flagowego modelu Porsche postanowiło uczcić, tworząc jego specjalną wersję. I to kluczyki właśnie do niej trafiły w moje ręce. Produkcję 911 50th Anniversary Edition ograniczono do 1963 egzemplarzy. Nie jest to szczególnie mała liczba, ale istotna. Symbolizuje ona rok narodzenia się legendy.

Porsche 911 50th Anniversary Edition (991)
Źródło zdjęć: © fot. Mariusz Zmysłowski
Porsche 911 50th Anniversary Edition (991)

Ta wyjątkowa wersja 911 przede wszystkim wygląda inaczej niż standardowa 911. Są chromowane listwy z tyłu auta, specjalne oznaczenie, lakiery przeznaczone wyłącznie dla tego modelu oraz felgi będące współczesną interpretacją klasycznych Fuchsów. Niestety, mój egzemplarz był już na zimowych oponach, więc nie dostałem fuchsopodobnych obręczy.

Drobne zmiany na zewnątrz, równie subtelne jak reszta auta, są według mnie dodatkiem wystarczającym na 50. urodziny, i to dodatkiem bardzo wysmakowanym. Trudno o większe zmiany w samochodzie o tak delikatnej stylistyce.

Porsche 911 50th Anniversary Edition (991)
Źródło zdjęć: © fot. Mariusz Zmysłowski
Porsche 911 50th Anniversary Edition (991)

Zmiany zaszły również we wnętrzu. Fotele obszyte są skórą i materiałem z klasyczną pepitą. Nie brakuje też emblematów 911 50, jednak to nie to jest tu najwspanialsze. W urodzinowej 911 najbardziej podobają mi się zegary z zielonym podświetleniem cyfr i białymi wskazówkami. Moim zdaniem to kapitalne połączenie i trochę żałuję, że producenci tak ślepo poszli w białe podświetlenia cyferblatów.

Detale to jednak nie wszystko. Takich samochodów jak 911 nie da się po prostu opisać, wymieniając listę dodatków i cech charakterystycznych. Porsche trzeba poczuć i zrozumieć. Dopiero obcowanie z tym autem pozwala pojąć, z jakim fenomenem ma się do czynienia.

Kiedy pierwszy raz wsiada się do wnętrza, w nozdrza uderza zapach skóry. Jeszcze przez chwilę odbieranie auta zakłóca szum z zewnątrz. Wtedy drzwi się zamykają i wnętrze 911 wypełnia cisza zmącona jedynie tykaniem wskazówki stopera Sport Chrono. Wyciszenie tego samochodu jest niesamowite. Przed pierwszym uruchomieniem miałem wrażenie, że moje serce pompuje krew w takt ruchów sekundnika niemal tak głośno, że mógłby to usłyszeć pasażer, gdyby siedział w aucie.

Porsche 911 50th Anniversary Edition (991)
Źródło zdjęć: © fot. Mariusz Zmysłowski
Porsche 911 50th Anniversary Edition (991)

Jeszcze chwila, dobieram wygodnie pozycję za kierownicą. Nieco prostuję oparcie fotela. Idealnie. Dogodna pozycja jest bardzo łatwa do znalezienia. Ułożyłem się w tym wnętrzu bardzo szybko, chociaż bez pośpiechu. Takie chwile jak ta powinno się smakować, bo drugi raz się nie powtórzą. Jeździłem już innymi Porsche, ale kolejny egzemplarz jest jak nowa znajomość z intrygującą kobietą. Nie wolno się spieszyć, trzeba czerpać przyjemność z każdego kolejnego kroku w tym związku.

Kluczyk po lewej stronie od kierownicy siedzi na swoim miejscu. Po chwili zawahania przekręcam go. Za moimi plecami odzywa się cudowna symfonia dźwięków. Motor w pierwszej chwili po zapłonie wchodzi na wyższe obroty, jakby chciał żywo dać znać, że jest gotowy dać z siebie wszystko, jeśli tylko tego zechcę.

Porsche 911 50th Anniversary Edition (991)
Źródło zdjęć: © fot. Mariusz Zmysłowski
Porsche 911 50th Anniversary Edition (991)

Praca tego silnika na niskich obrotach to mieszanka rasowego bulgotu z mechanicznym cykaniem, które wyraźniej da się usłyszeć np. w ciasnych bramach. Płaska szóstka o pojemności 3,8 l generująca 400 KM swoim klasycznym, sportowym brzmieniem może zawstydzić niejeden większy silnik. To fantastyczne, że Porsche udało się utrzymać przez tyle lat nie tylko wygląd, ale również charakter brzmienia silnika. Dodatkowo podkreśla go sportowy wydech, którego kanał akustyczny otwiera Porsche Sound Symposer.

Nie zrozumcie mnie źle: 991 nie brzmi jak stare 911, ale jest ewolucją tamtych dźwięków, podobnie jak samo nadwozie tej maszyny. Charakterystyczne charczenie może przypominać starsze samochody, ponieważ jest bardzo naturalne. Przy każdym kopnięciu pedału gazu słychać żywą mechanikę, która z hukiem wypluwa z siebie nieprzebrane pokłady mocy. Nie ma w tym ani grama sztuczności, którą niestety często można wyczuć we współczesnych samochodach.

Jeszcze lepiej jest w trakcie jazdy. Wtedy emocje dawkowane są wolniej, ale dzięki temu lepiej można się nasycić tą 3,8-litrową orkiestrą. Wolnossący motor 911 znakomicie zbiera się od najniższych obrotów. Wskazówka centralnego zegara powoli pnie się w górę. Z każdą chwilą coraz szybciej. Coraz mocniej bije też mechaniczne serce. Coraz mocniej dyszy przez znakomity wydech. Nie ma tu jednak momentu, od którego brzmienie nabiera mocy i daje znać, że zaraz na kołach zostanie zdetonowana petarda. Tutaj słychać to już od samego dołu. Plecy coraz mocniej napierają na fotel. W końcu wskazówka przekracza 5 tys. obrotów na minutę. Bokser z wrzaskiem katapultuje samochód do przodu.

Porsche 911 50th Anniversary Edition (991)
Źródło zdjęć: © fot. Mariusz Zmysłowski
Porsche 911 50th Anniversary Edition (991)

A to wszystko na jednym biegu. Prawdziwie nieziemskie doznania pojawiają się dopiero wtedy, kiedy samochód wystrzeliwuje z całą swoją mocą od zera i wyciska na każdym przełożeniu maksimum swoich możliwości. Dodatkową dawkę emocji zapewniają dzikie tryby Sport i Sport Plus. Inaczej pracuje wtedy zawieszenie, samochód staje się sztywniejszy i jednocześnie jeszcze bardziej naturalny.

Znakomitą pracę wykonuje skrzynia PDK. Działa ona błyskawicznie i co w niej najlepsze – by w pełni cieszyć się tym samochodem na co dzień, wcale nie trzeba non stop jeździć w trybie manualnym. PDK bardzo dobrze rozumie kierowcę i trafnie odczytuje ruchy prawej stopy. Redukuje dokładnie o tyle, ile w tej chwili potrzeba. Nie zrzuca biegów za nisko i nie przeciąga, gdy tego nie chcemy. Jest doskonale uniwersalna. Spisuje się zarówno przy spokojnej jeździe, jak i przy bardzo agresywnym poganianiu samochodu.

*Samochód jest dopiero wtedy szybki, kiedy rano stoisz przed nim i boisz się go otworzyć.

*Walter Röhrl

Cóż, może nie tyle się bałem, co podchodziłem do tego 911 z dozą nieśmiałości, gdy spadł grudniowy deszcz, a temperatury niebezpiecznie oscylowały w okolicach zera. Pod kremowym nadwoziem kryje się bowiem Carrera S. Oznacza to tyle, że cała dawka mocy trafia na tylną oś. Jeśli dodamy do tego fakt, że silnik byłby umieszczony gorzej, wyłącznie gdyby był ciągnięty na przyczepie, otrzymujemy mieszankę idealną do zamiatania tyłem na zakrętach.

Porsche 911 50th Anniversary Edition (991)
Źródło zdjęć: © fot. Mariusz Zmysłowski
Porsche 911 50th Anniversary Edition (991)

Ale to teoria. Porsche pokazało, że 50 lat ewolucji nie poszło w las. Chciałoby się zacytować Freddy'ego Mercury’ego: „It’s some kind of magic”, ale w rzeczywistości należy pochylić czoła przed inżynierami ze Stuttgartu. Nawet na mokrej nawierzchni ta 911 trzymała się drogi zaskakująco dobrze. Na każdym łuku pokonanym szybko Porsche pokazywało, że to wciąż nie jest kres jego możliwości.

Pierwsza odważniejsza jazda po krętym asfaltowym odcinku obnażyła niesamowite możliwości tego samochodu. 991 daje poczuć, że silnik umieszczony jest z tyłu, ale mimo to przyczepności nie brakuje po żadnej stronie samochodu. Przód bardzo dobrze klei się do drogi, nie pokazując podsterowności, a tył daje kierowcy tak duży margines błędu, że dopiero przy wyłączonej kontroli trakcji i zbyt radykalnym operowaniu gazem szerokie opony zaczynają się często uślizgiwać.

Porsche 911 50th Anniversary Edition (991)
Źródło zdjęć: © fot. Mariusz Zmysłowski
Porsche 911 50th Anniversary Edition (991)

911 trzyma się drogi zaskakująco dobrze, ale kiedy już tylne gumy zerwą się i rozpoczną poślizg, Porsche pokazuje, że mimo swojego cywilizowanego charakteru wciąż jest maszyną wymagającą. 911 nie jest lekkim samochodem i oczekuje od osoby zasiadającej za kierownicą i chcącej wycisnąć maksimum z 3,8-litrowego boksera przynajmniej jednej z dwóch cech: rozsądku lub doświadczenia.

Kontrolę nad pięknym nadwoziem 911 ułatwia wspomagany układ kierowniczy. Wiele osób obawiało się, że rezygnacja z układu hydraulicznego na rzecz elektrycznego przyniesie nie tyle gorsze prowadzenie, co redukcję ilości informacji trafiających w ręce kierowcy z drogi. 991 zaskoczyło wszystkich. Niemieccy inżynierowie pokazali, że potrafią dać kierowcom to, czego ci potrzebują. Układ kierowniczy nowej 911 jest bardzo precyzyjny, a jego reakcja na polecenia błyskawiczna.

Porsche 911 50th Anniversary Edition (991)
Źródło zdjęć: © fot. Mariusz Zmysłowski
Porsche 911 50th Anniversary Edition (991)

To, co zachwyciło mnie w tej 911 zaraz obok znakomitego prowadzenia i świetnego silnika z wybornie dobranym układem wydechowym, to jego cywilizowany charakter. Ten samochód w ogóle nie męczy. Oczywiście znajduje w drodze nierówności, o których nie mielibyśmy pojęcia, nawet jadąc średnio komfortowym samochodem segmentu B. Mimo to 911 da się jeździć na co dzień.

Ta maszyna, którą można pojechać na tor i zjeść na śniadanie niejednego butnego sportowca, bezproblemowo przejeżdża też po śpiących policjantach. Kiedy zamkniemy kanał akustyczny układu wydechowego, wewnątrz jest naprawdę cicho. Na dodatek ma cztery miejsca, więc na krótką wycieczkę pojedziemy we trójkę, a jeśli przemieszczamy się we dwoje, z tyłu zmieści się jeszcze dziecko w foteliku, chociaż jego zapinanie nie będzie należało do najwygodniejszych. Jak już wcześniej wspomniałem, PDK potrafi również kulturalnie zmieniać przełożenia, nie męcząc szarpaniem. Na koniec warto jeszcze dodać, że bagażnik w przedniej części zmieści niemałą torbę.

Porsche 911 50th Anniversary Edition (991)
Źródło zdjęć: © fot. Mariusz Zmysłowski
Porsche 911 50th Anniversary Edition (991)

Przeszkadzać może jedynie szerokość nadwozia. Trzeba pamiętać o pokaźnych biodrach tego modelu. Nie bez znaczenia jest też kąt natarcia. Nieuważne pokonywanie krótkich nierówności można przypłacić przytarciem o ziemię przednim plastikowym spojlerem.

Mimo tych wad 911 można rozważać w kategoriach gran turismo. Wiem, że to nie ten kształt, wciąż za mały bagażnik, ale ten model przez 5 dekad urósł na tyle, że stał się samochodem prawdziwie komfortowym i sportowym zarazem. W trasie potrafi spalić zaledwie 8,9 l benzyny na 100 km.

Legenda ze Stuttgartu jest wszystkim, czego można pożądać, śniąc o samochodach. 911 jest piekielnie szybkim autem, dawkującym moc w idealny sposób i sprawiającym przy tym wrażenie naturalnego współżycia na linii człowiek-maszyna. Przez pięć dekad Porsche, zaczynając od trudnego w prowadzeniu sportowca, stworzyło idealny samochód.

Porsche 911 50th Anniversary Edition (991)
Źródło zdjęć: © fot. Mariusz Zmysłowski
Porsche 911 50th Anniversary Edition (991)

Legenda 911 będzie żyć i dalej ewoluować. Bez względu na to, jak będzie wyglądać przyszłość motoryzacji, możemy spać spokojnie. Porsche daje nam bowiem poczucie, że nawet w świecie rządzonym przez ekologów zawsze będzie istnieć ostoja prawdziwej motoryzacji w postaci 911.

*Ostatni kiedykolwiek wybudowany samochód będzie autem sportowym.

*Ferry Porsche

Plusy:

Znakomita, naturalna praca silnika

Idealnie działająca przekładnia PDK

Zaskakująco dobre właściwości jezdne na mokrej nawierzchni

Możliwość jazdy na co dzień

Znakomite brzmienie układu wydechowego

Wysoka jakość wykonania

Minusy:

Małe boczne lusterka

Za pomoc w realizacji materiału filmowego i zdjęciowego dziękujemy Centrum Targowo-Kongresowemu MT Polska.

Porsche 911 50th Anniversary Edition (991) - galeria zdjęć

  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
[1/23]
Źródło artykułu:WP Autokult
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (17)