Wystarczy zapłacić tysiąc złotych. Kierowcy rzucili się na nową opcję

Wystarczy zapłacić tysiąc złotych. Kierowcy rzucili się na nową opcję

Punkty karne szczególnie dawały się we znaki tym, którzy dużo jeżdżą - kierowcom zawodowym
Punkty karne szczególnie dawały się we znaki tym, którzy dużo jeżdżą - kierowcom zawodowym
Źródło zdjęć: © Materiały prasowe | Policja
Tomasz Budzik
27.02.2024 11:27, aktualizacja: 27.02.2024 14:07

We wrześniu 2023 r. przepisy przywróciły możliwość uczestniczenia w kursach, redukujących liczbę punktów karnych. Dane pokazują, że kierowcy wypatrywali takiej możliwości, bo choć cena kursu wyraźnie wzrosła, chętnych nie brakuje.

Płacą tysiące kierowców

Przekroczenie 24 punktów karnych (lub 20 "oczek", jeśli kierowca ma uprawnienia krócej niż rok) powoduje odebranie prawa jazdy. Można je odzyskać po ponownym zdaniu egzaminu i przejściu badań lekarskich. Jest też wyjście awaryjne. Od 17 września 2023 r. ponownie można uczestniczyć w kursach redukujących liczbę punktów na koncie o 6. Choć jest o wiele drożej niż kiedyś, chętnych nie brakuje.

Spośród ponad czterdziestu ośrodków egzaminowania, które zapytałem o kursy redukujące punkty karne, odpowiedziały mi 32. Z podsumowanych danych wynika, że z możliwości redukcji liczby punktów karnych na nowych zasadach, a więc od 17 września 2023 r. do końca stycznia 2024 r., skorzystało 6851 kierowców. Oznacza to, że średnio w miesiącu na kurs decydują się 1522 osoby.

Dla porównania – od 1 stycznia do 17 września 2022 r., kiedy redukowanie punktów możliwe było na starych zasadach, w kursach wzięły udział 18 484 osoby. Oznacza to, że średnio w miesiącu decydowało się na to 2175 osób. Chętnych na kursy jest nieco mniej niż dawniej, ale pod uwagę trzeba wziąć fakt, że teraz są one droższe i bardziej uciążliwe.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Redukcja po nowemu

17 września 2022 r. rząd zlikwidował możliwość organizowania kursów redukujących punkty karne. Wcześniej dwa razy w roku można było wziąć udział w kilkugodzinnych zajęciach teoretycznych i za ok. 300-400 zł pozbyć się sześciu punktów. W ramach zaostrzania przepisów rząd PiS-u zlikwidował kursy redukujące punkty karne i jednocześnie zaostrzył taryfikator punktów. Efektem był widoczny wzrost liczby utraconych praw jazdy. We wrześniu 2023 r., na miesiąc przed wyborami, kursy wróciły, ale już w nieco innej formie.

Obecnie, podobnie jak kiedyś, w kursie można brać udział nie częściej niż raz na sześć miesięcy. Zajęcia składają się z czterech bloków, z których każdy trwa 90 minut. Dotyczą one:

  • wypadków drogowych w Polsce – przyczyn, skutków i zapobiegania;
  • prawnych i społecznych skutków wypadków drogowych;
  • psychologicznych aspektów kierowania pojazdem;
  • zasad i przepisów ruchu drogowego.

Ostatnia z tych części jest nowością. Podobnie jak część praktyczna. Nowe przepisy wymagają wykonania ćwiczenia pod okiem egzaminatora. Polega ono na awaryjnym hamowaniu przy początkowej prędkości jazdy wynoszącej od 30 do 50 km/h. Nowością jest również to, że w kursie nie można brać udziału online. Trzeba zrobić to w ośrodku egzaminowania kierowców, a liczebność grupy nie może przekroczyć 15 osób. Cena kursu, redukującego o 6 liczbę "oczek", zależy od organizującego go ośrodka, ale przeważnie wynosi ok. 1000 zł.

Powrót w błędnej formule?

W założeniu system punktów karnych miał sprawić, by każdy kierowca, niezależnie od majętności, miał dobry powód do przestrzegania prawa. W efekcie zyskiwać miało bezpieczeństwo na drogach. W praktyce Polska od lat plasowała się w ogonie europejskich państw pod względem bezpieczeństwa drogowego. Wyraźny awans zaliczyliśmy w 2022 r., gdy w życie wszedł zaostrzony taryfikator mandatów, zaostrzony taryfikator punktów karnych, a z systemu usunięto kursy redukujące punkty karne.

Zastanawiające są również wstępne dane na temat wypadków w 2023 r. Zauważalna od kilku lat tendencja spadku śmiertelnych ofiar zdarzeń drogowych w Polsce zniknęła. Zastanawiające jest to, że na sześć miesięcy 2023 r., w których liczba śmiertelnych ofiar wypadków była wyższa niż w odpowiadających im miesiącom 2022 r., aż trzy przypadają na okres od września do grudnia, czyli wtedy, gdy wróciły kursy redukujące liczbę punktów karnych.

– By w przyszłości mieć szansę na dalszy spadek liczby drogowych tragedii, trzeba ponownie przemyśleć system redukowania liczby punktów karnych – mówi autokult.pl Sylwester Pawłowski z projektów edukacyjnych safetylogic.pl i swiadomykierowca.pl. – Jeśli już miałby zostać, to przede wszystkim takie zajęcia powinny być przeprowadzane profesjonalnie.

– Ostatnio w związku z obowiązkami zawodowymi obserwowałem taki kurs – tłumaczy Pawłowski. – Prowadzili go ci sami "eksperci", którzy robili to od lat. W efekcie kierowcy wychodzili z kursu z przeświadczeniem, że są ofiarami niesprawiedliwych przepisów, a nie uświadomieni, że stwarzali na drodze poważne zagrożenie dla życia i zdrowia innych ludzi. Całość zakończyła się praktycznym sprawdzianem hamowania, co właściwie nic nie daje.

– Kursy redukujące punkty karne mogłyby być skuteczne, jeśli byłyby prowadzone w atrakcyjnej formie, przez profesjonalistów, dysponujących nowoczesną wiedzą i materiałami edukacyjnymi – dodaje ekspert. – Powinny one uświadamiać biorącym w nich udział kierowcom konsekwencje łamania przepisów, zbyt szybkiej jazdy, podpowiadać, jak jeździć, by nie narażać innych uczestników ruchu i najważniejsze – motywować do zmiany złych nawyków.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (73)