Pierwsza jazda: Fiat 500 Hybrid (2026) – radość nie wymaga pośpiechu
Był 1957 rok, kiedy z deski kreślarskiej Dantego Giacosy zjechał na drogi samochód, który miał stać się ikoną popkultury i częścią współczesnego dziedzictwa Włochów. Przez już blisko 7 dekad Fiat 500 serwuje na całym świecie włoską radość z życia. W wiosennym otoczeniu sprawdziłem tańszy, hybrydowy wariant najnowszej odsłony popowego hitu z Turynu.
Aktualna generacja Pięćsetki początkowo oferowana była wyłącznie jako auto elektryczne. Ten napęd dobrze pasuje do tego auta. Dyskretnie serwowane 95 KM z prądu to odpowiednia moc do wyniesienia niezobowiązującej frajdy z jazdy stylowym Fiatem na wyższy poziom. Niestety oznaczało to też wyniesienie na wyższy poziom ceny tego samochodu. 106 tys. zł otwierające cennik tego radosnego elektryka z Włoch ograniczyło grono chętnych.
6 lat po premierze obecnej generacji 500 Włosi wprowadzają na rynek tańsze, ale – jak się zaraz przekonacie – również oszczędne rozwiązanie. Miękka hybryda napędzająca spalinowy wariant stylowego malucha bazuje na litrowym motorze GSE. Silnik ten parowany jest z 6-biegowym manualem. Nowa wersja Fiata 500 rozwija 65 KM i 92 Nm i nie ma tu innych opcji – tak w kwestii mocy, jak i skrzyni biegów.
Docelowo Włosi będą oferować nową odsłonę swojego hitu w trzech wersjach wyposażenia: podstawowej Pop, średniej Icon oraz topowej La Prima. Na start w ofercie jest jeszcze odmiana Torino, którą widzicie na zdjęciach. Wyróżniają ją m.in. emblematy, ale i wspaniała tapicerka z pepitą. Fiat od razu serwuje trzy różne wersje nadwoziowe – hatchbacka, 3+1, czyli odmianę z dodatkową parą drzwi otwieranych pod wiatr, dla osób, które częściej korzystają z tylnej kanapy oraz cabrio.
Hybrydowy Fiat 500 – jak jeździ?
Zgrabnie schowana, elektryczna klamka z przyjemnym kliknięciem wpuszcza mnie do środka. Od wewnątrz drzwi również otwiera się przyciskiem (awaryjnie na dole drzwi znajduje się mechaniczna dźwignia). Wnętrze jest w dużej mierze plastikowe, ale to nic nowego. 500 nigdy nie opływała w skóry i drewno. Nadrabia jednak stylem. Włosi narysowali to wnętrze bardzo zgrabnie, uzupełniając deskę elementami lakierowanymi w kolorze nadwozia, które w przypadku mojej 500 Torino mieni się butelkową zielenią i nocnym granatem, miejscami opalizując w słońcu purpurą.
Skórzano-materiałowe fotele zdobi napis 500 oraz Fabrica Italiana Automobili Torino. Wisienką na torcie jest wspomniana już ponadczasowo stylowa pepita. Tutaj czuć włoskie słońce na twarzy nawet w pochmurne dni.
Smaczny styl w 2026 roku wymaga jednak i technologicznego anturażu. Hybrydowa 500 serwuje go pod dostatkiem. W zależności od wersji wyposażenia dostaniemy tutaj m.in. bezkluczykowy dostęp i zapłon, bezprzewodowy Android Auto i Apple Carplay, ładowarkę indukcyjną i tempomat z utrzymywaniem pasa ruchu.
Naciskam przycisk startera, który budzi zaskakująco buńczucznie powarkujący litrowy silnik. Wbijam przyjemnie pracujący manual w jedynkę i ruszam. Pierwszy bieg jest raczej krótki. Powoli rozpędzam się do około 50 i szybko odkrywam, że w tym samochodzie nie do końca mam chęć gonić szybciej. Nie wynika to wcale z niskiej mocy, ale z tego, jak wiele radości daje po prostu turlanie się Pięćsetką po drogach oplątujących jezioro Como. W tym samochodzie nie chce się spieszyć.
Z drugiej strony – nawet niekoniecznie jest to możliwe. Hatchback rozpędza się do 100 km/h w 16,2 s. Karbiolet dorzuca jeszcze około sekundę. Na tym poziomie to właściwie przestaje mieć znaczenie. Trzeba jednak pamiętać, że nawet rozpędzenie litrowego benzyniaka niemal do odcinki, nie zapewnia nam zbyt sprawnego startu przy włączaniu się do ruchu i złapałem się na tym kilka razy. Trzeba mieć sporo miejsca, żeby nawet z użyciem rozbiegówki płynnie wślizgnąć się w strumień aut.
Trasy szybkiego ruchu to dla 500 z 65-konnym benzyniakiem to lawa. Oczywiście, da się rozpędzić do 140 km/h i więcej, ale wyprzedzanie należy tu traktować jako zadanie wymagające zaplanowania. Redukcje nie zdają się na wiele. Co zaskakujące – Fiat bardzo dobrze wyciszył swojego mieszczucha i nawet na autostradzie w środku nie jest głośno.
Atutem tej miękkiej hybrydy jest zużycie paliwa. 80 km mieszanej jazdy po krętych, górzystych zboczach i miasteczkach otaczających Como przyniosły zużycie na poziomie około 5 l/100 km i widoczny potencjał na jeszcze mniej. Ten napęd dobrze się czuje na wysokim przełożeniu, o ile nie potrzebujecie przyspieszać. Jeśli szanujecie prędkość i jedziecie płynnie, to 45-50 km/h na 5. biegu nie będzie tu niczym niezwykłym. 1.0 będzie wesoło burczeć pod maską, powoli, ale konsekwentnie turlając Pięćsetkę naprzód.
Włosi, z jakiegoś powodu, na wstęgach asfaltu wijących się między szmaragdową taflą Como, a nieprzyjaznymi skałami ciężko górującymi nad okolicą, ograniczenia prędkości ustawili zaskakująco wysoko. Kręta serpentyna powykręcana między dwoma wioskami? Dajmy tu 90, żeby przypadkiem o poranku pieczywo nie wystygło w drodze z piekarni do domu. Wierzę, że było dokładnie tak.
Dzięki temu skąpane w wiosennym słońcu drogi doskonale zweryfikowały iście włoskie kompetencje zawieszenia Pięćsetki. Układ kierowniczy i zawieszenie tego małego Fiata z jednej strony nie przejmują się wybojami, z drugiej sprawiają wrażenie, jakby były jeszcze w stanie poradzić sobie ze znacznie poważniejszymi osiągami. Nikogo nie podpuszczam, ale 1.3 MultiAir siadłoby tutaj jak świeżo mielony pieprz i parmezan na carpaccio.
A teraz ci wyjaśnię, dlaczego chcesz dopłacić 13 tys. zł ekstra
Podstawowy Fiat 500 w wersji wyposażenia Pop, z nadwoziem hatchback kosztuje od 80 800 zł. W tej cenie dostajemy m.in. tempomat, bezkluczykowe uruchamianie silnika, 7-calowy kolorowy ekran, czujniki parkowania z tyłu i klimę. Gratis Fiat dostarcza wam kawałek Włoch z całą radością wrodzoną radością z życia.
Da się jednak lepiej. Nie taniej, ale lepiej. Bo można bez dachu. 13 tys. zł – tyle kosztuje tiramisu wśród samochodów, czyli Fiat 500 Cabrio. Niemierzalna wręcz, ale cudowna w swej prostocie radość z jazdy 500, którą czułem z każdym kilometrem podróży, musi być niezrównana, kiedy po ramionach spływają promienie słońca, wpadające przez otwarty dach. Nie ma lepszego rozwiązania, jeśli włoską radość z życia chcesz czerpać pełnymi garściami nawet, jeśli słoneczna Italia jest oddalona o setki kilometrów. Z Fiatem 500 masz ją przed swoim domem.
Pierwsza jazda: Fiat 500 Hybrid (2026) – galeria zdjęć