Pierwsza jazda: BMW X3 - większe, bardziej cyfrowe, ale wciąż z sześcioma cylindrami
Czwarta generacja hitowego SUV-a z Bawarii dołącza do gamy najnowszych modeli marki definiowanych okazałymi rozmiarami, technologicznym zaawansowaniem i odważną stylistyką. I choć nie przypadnie do gustu każdemu, ma duże szanse, by powtórzyć sukces poprzedników.
Patrzcie, jaki jestem wielki!
Auta rosną z generacji na generację - wiadomo to nie od dziś, a X3 nie jest wyjątkiem. Czwarta odsłona zachowała rozstaw osi poprzednika wynoszący 2865 mm, ale zyskała większe zwisy, co przełożyło się na dodatkowe 34 mm długości i wynik 4755 mm. To więcej niż w przypadku pierwszej generacji X5...
Auto urosło też na szerokość (o 29 mm), a linię dachu obniżono o 25 mm, co zaowocowało zmianą proporcji w bardziej dynamicznym kierunku. Nie oznacza to jednak, że projekt zyskał na lekkości. Wręcz przeciwnie - widać, że styliści zrobili wszystko, by podkreślić masywne kształty i sprawić, by auto wyglądało na jeszcze większe, niż jest w rzeczywistości.
Na elementach nadwozia nie znajdziecie zbyt wielu przetłoczeń - maska, drzwi czy tylna klapa są zaskakująco płaskie. Rolę przykuwających wzrok detali przejęło oświetlenie, felgi i kontrastowe wstawki w zderzakach. Są też nerki - rozsądnych rozmiarów, lecz za to podświetlane (opcja w bogatszych odmianach), czy typowe dla marki załamanie Hofmeistera (Hofmeister kink) przed słupkiem C.
Spore płaszczyzny w połączeniu ze specjalnymi żaluzjami we wlotach powietrza owocują świetną aerodynamiką. Współczynnik oporu na poziomie Cx=0,27 to wynik, o którym może pomarzyć niejeden sedan czy coupe, a mówimy przecież o dużym SUV-ie.
Cyfrowo i przestronnie
Generacja G45 przynosi wyraźne zmiany także w kwestii wnętrza. Kokpit, tak jak w innych nowościach BMW oparty jest na dwóch połączonych ekranach o przekątnych 12,3 oraz 14,9 cali. Prezentuje się więc bardzo nowocześnie i minimalistycznie. Jest jednak zaskakująco przyjemny w obsłudze.
Jakość wyświetlanego obrazu jest na najwyższym poziomie. Podobnie jak płynność i intuicyjność działania systemu. Co więcej, można nim sterować nie tylko dotykowo, ale i za pomocą przycisków oraz pokrętła umieszczonego na tunelu środkowym - tradycjonaliści będą zadowoleni. Bardzo dobrze wypada również wyświetlacz przezierny HUD na przedniej szybie - jest czytelny i ma bogate możliwości konfiguracji.
Za "efekt wow" odpowiada z kolei nastrojowe oświetlenie wnętrza z bogatą paletą kolorów, gradientowymi przejściami pomiędzy poszczególnymi barwami i płynnymi efektami, które robią wrażenie. Szkoda tylko, że w równym stopniu nie przyłożono się do materiałów i wykończenia.
Szczególnie rozczarowujące są klamki wykonane z twardego, taniego w dotyku plastiku. Jeszcze gorzej wypada umieszczony obok panel z przyciskami ryglowania zamków i dotykowym suwakiem regulacji nawiewu - ani to ergonomiczne, ani ładne. Możecie też zapomnieć o jakimkolwiek wyściełaniu schowków w drzwiach czy miękkich materiałach w dolnych partiach kokpitu. Na szczęście wszystko jest bardzo solidnie zmontowane, więc nie ma mowy o nieprzyjemnych dźwiękach podczas jazdy po nierównościach.
Narzekać nie można także na przestrzeń. Zarówno z przodu, jak i z tyłu wygodnie będzie nawet bardzo wysokim osobom. Fotele mają szeroki zakres regulacji i są bardzo wygodne. Podobnie jak tylna kanapa, na której siedzi się zaskakująco nisko. Bagażnik? Zmieści 570 litrów ładunku - nieźle, ale konkurencja potrafi być lepsza.
Downsizing? To nie tutaj
Choć u konkurencji bywa różnie, BMW wciąż obstaje przy większych silnikach. Cztery cylindry i dwa litry pojemności to absolutne minimum. Podobnie jak standardowy napęd na cztery koła xDrive.
Gamę otwiera benzynowy wariant 20 xDrive mogący pochwalić się mocą 208 KM i maksymalnym momentem obrotowym na poziomie 330 Nm. To podstawowy silnik, lecz moim zdaniem wystarczający. 7,8 sekundy do setki oraz świetna elastyczność przekładają się na przyjemną jazdę. Równie przyjemne jest spalanie, które na wiejskich drogach Bawarii oscylowało w granicach 7 litrów na 100 km.
Na drugim końcu skali znajdziemy odmianę M50 xDrive z trzylitrową sześciocylindrówką generującą 398 KM mocy i 580 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Takie parametry pozwalają rozpędzać się 0-100 km/h w 4,6 sekundy. X3 z tą jednostką jest bardzo szybkim SUV-em, który wyrywa jak wściekły nawet przy prędkościach dozwolonych wyłącznie na niemieckich autostradach. Pali przy tym niewiele - podczas pierwszych jazd mieściłem się w 10 litrach na setkę. Szkoda tylko, że brzmi mało emocjonująco, w dodatku głównie z głośników.
Poza wspomnianymi wersjami, które miałem okazję sprawdzić, do klientów trafi również dwulitrowy, 197-konny diesel i 299-konna hybryda plug-in. Poza Europą oferowana będzie też benzynowa odmiana 30 xDrive z 255-konną czterocylindrówką. Na pocieszenie - w przyszłości możemy dostać trzylitrowego, sześciocylindrowego diesla. Nieoficjalnie mówi się także o pełnoprawnej M-ce pozycjonowanej powyżej M50.
Komfortowo, ale bez emocji
Inżynierowie z Monachium chwalą się szerszym rozstawem kół tylnej osi czy wzmocnieniami w postaci rozpórek zawieszenia i nadwozia owocującymi większą sztywnością strukturalną. Nie zmienia to jednak faktu, że X3 jest SUV-em i jeździ jak SUV. Odmiana z bazowym napędem prowadzi się bezpiecznie, przewidywalnie, ale i nieco cyfrowo - podobne odczucia miałem w innym modelu koncernu BMW - Mini Countrymanie.
W podstawowej odmianie z 208-konnym silnikiem układ kierowniczy nie daje zbyt wielu informacji zwrotnych, a w zakrętach czuć sporą masę (najlżejsze X3 waży 1930 kg). Za to zawieszenie świetnie radzi sobie z nierównościami, a wyciszenie kabiny pozwala się zrelaksować.
Wariant M50 z 398-konną trzylitrówką zapewnia oczywiście więcej emocji, ale - mimo świetnych osiągów - trudno mówić o ektremalnych wrażeniach. Nawet w najostrzejszym trybie kierownica pracuje bez większego oporu, a podwozie, choć wyraźnie sztywniejsze, zdaje się nie do końca nadążać za napędem. Waga i fizyka robią swoje.
Jest to jednak szybki SUV, a nie auto na tor i w tej roli spisuje się znakomicie. Na co dzień, zarówno w kwestii komfortu jak i spalania, M50 nie będzie odstawać od słabszych odmian, co dla wielu klientów może stanowić ogromną zaletę.
Chętni, by się o tym przekonać, muszą wyłożyć 360 tys. zł - właśnie od takiej kwoty startuje cennik X3 M50. Bazową dwulitrówkę z benzyniakiem kupimy natomiast za 250 tys. zł. Niemało, lecz już w standardzie dostaniemy bogate wyposażenie obejmujące m.in. 3-strefową klimatyzację, system bezkluczykowy, elektrycznie otwieraną klapę bagażnika, automatyczną klimatyzację 3-strefową czy ambientowe oświetlenie wnętrza.
Nie można również zapominać, jak duże jest nowe X3. Choć w gamie BMW są większe X5 i X7, X3 powinno bez problemu sprawdzić się w roli wszechstronnego auta dla całej rodziny.