Oto nowy Bentley Flying Spur. Stracił W12, ale ma mocną hybrydę. Bardzo mocną
Oto nowy Bentley Flying Spur. Stracił W12, ale ma mocną hybrydę. Bardzo mocną
Jeśli nowy Bentley Flying Spur przypomina wam trzecią generację, nie jesteście w błędzie. Choć Brytyjczycy mówią o nowej odsłonie, prędzej pasowałoby tutaj określenie liftingu. Marka uzupełniła swoją flagową limuzynę o kilka istotnych elementów wyposażenia, a przy tym "odświeżyła" gamę napędową, która ogranicza się na razie do jednej opcji – hybrydy plug-in.
W informacji prasowej Bentley z dumą mówi o nowej, czwartej generacji Flying Spura. Z zewnątrz różnice między nim a poprzednikiem wyłapie jednak tylko wprawne oko. W nadwoziu Brytyjczycy zmienili tylko zderzak, dyfuzor oraz grill, który jest charakterystyczny dla wersji Speed. Na chwilę obecną Bentley oferuje bowiem swoją flagową limuzynę tylko w takiej wersji.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
DLA CIEBIE
30 LAT ŠKODY OCTAVIA. IKONA POD LUPĄ: Akta Wrzechstronności
Do skromnych nowości można dodać także detale nadwozia w ciemnej tonacji oraz pakiet aerodynamiczny Styling Specification, który dostępny jest na zamówienie w kolorze nadwozia lub wykończony włóknem węglowym. Ostatnim nowym elementem jest wzór 22-calowych felg.
W środku także nie ma co spodziewać się rewolucji. Kabina nie przeszła praktycznie żadnych zmian. Ograniczono się jedynie do dodania kilku opcji, w tym bezprzewodowego CarPlaya czy AndroidAuto, nowszego oprogramowania multimediów pozwalającego m.in. na aktualizację map przez chmurę oraz łączności z autem za pomocą telefonu (a tym samym zdalnie zaparkowanie i wyjechanie autem z miejsca) czy np. funkcji "wellness".
O co w nich chodzi? Bentley dodał m.in. jonizator powietrza, system kontrolujący jakość powietrza w kabinie oraz system Wellness Seating Specification, który nie tylko automatycznie reguluje temperaturę ciała za pomocą strefowego ogrzewania i wentylacji, ale także dostosowuje nacisk na mięśnie, by ograniczyć zmęczenie na dłuższych trasach.
Poważne zmiany zaszły natomiast pod maską. Bentley uroczyście pożegnał się już z silnikiem W12, dlatego nie zobaczymy go w nowym wydaniu Flying Spura. Mimo to nowy Speed może się pochwalić tytułem najmocniejszego czterodrzwiowego Bentleya w historii, dzięki hybrydzie plug-in o mocy 782 KM i momencie sięgającym 1000 Nm. Obie wartości przewyższają liczby, jakie oferowało dotychczas W12.
Układ składa się z 600-konnego, podwójnie doładowanego V8 oraz 190-konnej jednostki elektrycznej. Całość sprzęgnięto z dwusprzęgłówką o ośmiu przełożeniach, która przekazuje napęd na cztery koła. Wartości pozwalają rozpędzić się brytyjskiej limuzynie do 100 km/h w zaledwie 3,5 s, a prędkość maksymalna wynosi 285 km/h.
Sam silnik V8 także przeszedł szereg modyfikacji. Zwiększono w nim m.in. ciśnienie wtrysku paliwa oraz zastosowano dwie jednostopniowe turbosprężarki dla uproszczenia konstrukcji. W niskim zakresie obrotów turbodziurę łatać ma bowiem silnik elektryczny. Zrezygnowano także z systemu dezaktywacji cylindrów
Elektryczna część napędu, dzięki akumulatorowi o pojemności 25,9 kWh, pozwala na jednym ładowaniu przejechać do 76 km, o ile nie przekroczymy 140 km/h. Bentley twierdzi, że łączny zasięg auta to aż 829 km. Uzupełnienie energii do 100 proc. ma zając niespełna trzy godziny, jeśli będziemy korzystać z ładowarki i mocy 11 kW.
Nowy układ napędowy pozwolił lepiej rozłożyć masę – 48 proc. znajduje się teraz na przodzie, a 52 proc. na tyle. W standardzie można liczyć m.in. na aktywne podwozie Bentley Performance z nowymi amortyzatorami z podwójnym zaworem (co umożliwia niezależne sterowanie tłumieniem odbicia i kompresji), skrętną tylną oś czy elektronicznie sterowany mechanizm różnicowy o ograniczonym poślizgu.
Petrolhead od urodzenia. Przed „mama” nauczyłem się mówić „brum-brum”. Choć fascynuje mnie klasyczna motoryzacja, nie gardzę także tą nową. Cenię pragmatyzm, ale ponieważ nuta szaleństwa jeszcze nikomu nie zaszkodziła, lubię latem zmierzwić czuprynę w kabriolecie lub posłuchać dobrej składanki skomponowanej przez „płaskie sześć” lub „widlaste osiem” cylindrów. W wolnym czasie chwytam za snowboard, rakietę do tenisa lub szoty na żaglówce.