Nawet 3000 zł kary grozi za montaż używanej części z listy określonej w rozporządzeniu z 2005 roku. Znajdziemy na niej nie tylko poduszki czy klocki hamulcowe, ale i tłumiki układu wydechowego, przeguby zawieszenia, układy bezpieczeństwa jazdy, filtry, katalizatory czy nawet pióra wycieraczek szyb. Naprawy wykonane "po kosztach" napędzają rynek używanych części – pozyskanych z aut rozbitych lub po prostu skradzionych.
Jak donosi Stowarzyszenie Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych, jeszcze pół roku temu oferowanych było 130 tys. używanych (w tym uszkodzonych) poduszek powietrznych.
"Niestety, wielu ludzi dla kilkudziesięciu czy kilkuset złotych skłonnych jest zaryzykować życie i zdrowie swoje i innych. Dlatego niezbędne jest, by przepisy dotyczące obrotu częściami i komponentami, których ponowne użycie zagraża bezpieczeństwu, zostały zmienione zobowiązując sprzedawcę do informowania o zagrożeniu" - twierdzi Alfred Frankde, prezes stowarzyszenia.
Zjawiska naprawiania "po taniości" próżno szukać w raportach policji dot. wypadków. Na ponad 31 tysięcy zdarzeń, w których ktoś odniósł obrażenia, w 2018 roku policjanci stwierdzili, że zaledwie 38 (słownie: trzydzieści osiem) z nich było spowodowane niesprawnością techniczną pojazdu. Najczęściej wskazywano na braki w oświetleniu, w ogumieniu i właśnie usterki układu hamulcowego.
Można jednak poddać te dane w wątpliwość, skoro coroczne badanie techniczne nie zalicza zaledwie 2 proc. pojazdów na polskich drogach. W Niemczech ten współczynnik wynosi 23 proc. Nie jest jednak tak, że Niemcy gorzej dbają o swoje auta. Od początku roku, w ramach comiesięcznych akcji "smog", za zły stan techniczny pojazdów policjanci zabrali 7,8 tys. dowodów rejestracyjnych. Wygląda to na najzwyklejsze poprawianie po diagnostach.
Przypadki tanich napraw nie należą do rzadkości, a najlepiej obrazuje to sytuacja, którą opisywałem całkiem niedawno. Podczas teoretycznie niegroźnej kolizji auto "złożyło się" w pół, przez co jego kierowcę musieli wyciągać strażacy. To również wina przepisów – auta po szkodzie całkowitej, które nie powinny wracać na drogi, są remontowane po kosztach i pojawiają się w ruchu. Ich wypadkowa historia nie jest odnotowywana.
Ofiara wypadku, w którym uczestniczyło takie auto (albo nawet które miało zamontowane używane części), może wystąpić do sądu o odszkodowanie. Tu w grę wchodzą już setki tysięcy złotych, bowiem ubezpieczyciel ma prawo wystąpić do mechanika z regresem. Skrajne przypadki to odpowiedzialność karna.