Michał Żewłakow dołączył do niechlubnego grona polskich celebrytów, którzy spowodowali kolizję prowadząc pod wpływem. Były reprezentant polskiej kadry narodowej "zaparkował" swoje BMW X5 w tyle miejskiego autobusu, stojącego na czerwonym świetle.
Siła uderzenia była spora, gdyż w aucie Żewłakowa odpaliły poduszki powietrzne. Na szczęście osoby jadące autobusem, jak i piłkarz wyszli z wypadku bez szwanku. Fizycznie, choć nie wizerunkowo, gdyż wyczyn jakiego dopuścił się były reprezentant Polski w oczach wielu fanów może okazać się niewybaczalny.
Żewłakow, który w chwili wypadku miał 1,7 promila alkoholu we krwi, opublikował na twitterze oficjalne oświadczenie, w którym przeprosił za swoje zachowanie i wyraził gotowość do poniesienia konsekwencji. Obiecał też, że w przyszłości włączy się w działalność propagującą trzeźwość kierowców.