Patrząc na fotografie, naprawdę trudno zgadnąć, jakim samochodem była ta kupa przegrzanego metalu i resztek popiołu. Jedynie potężne, wentylowane tarcze hamulcowe zdradzają, że mamy do czynienia z wrakiem sportowej maszyny, a kawałek mocno uszkodzonej felgi o charakterystycznym wzorze sugeruje pochodzenie z Maranello.
Trudno uwierzyć, że ktokolwiek jest gotów zapłacić za te śmieci więcej niż kilka dolarów. Rynek mocno uszkodzonych aut rządzi się jednak swoimi prawami. I wcale nie chodzi tu o same wraki, lecz dokumenty, które są do nich przypisane. Choć nikt tego oficjalnie nie przyzna, prawdopodobnie identycznie jest w przypadku prezentowanego Ferrari wystawionego na sprzedaż w USA.
Jeśli znajdzie się jakikolwiek chętny, to tylko po to, wy wykorzystać papiery uszkodzonego 458 Spider w postaci dokumentów i numeru VIN w innym, identycznym pojeździe o nielegalnym lub niejasnym pochodzeniu. Ferrari ma szanse jedynie zostać dawcą tożsamości. Trudno tu bowiem wskazać jakikolwiek element, który zachował się w całości i mógłby służyć za cokolwiek innego niż czysty złom.
Ciekawe czy klient, który zdecyduje się na zakup, fizycznie otrzyma nabyte zgliszcza. Jeśli tak to najlepiej, gdyby przyjechał z grabiami lub ewentualnie odkurzaczem. Ogłoszenie znajdziecie tutaj.