Policyjne akcje "Smog" polegają na kontrolach emisji spalin samochodów poruszających się po drogach. Funkcjonariusze wykorzystują do tego celu dymomierze i analizatory spalin podłączane pod układy wydechowe. Kierowca kontrolowanego pojazdu jest proszony o utrzymanie wysokich obrotów silnika na kilkanaście sekund, w czasie których aparatura analizuje skład emitowanych spalin.
Można się spodziewać, że głównym celem policjantów będą starsze auta z silnikami diesla, które w takich testach wypadają najgorzej. Kontrole te wykazują także nieprawidłowości w autach z wyciętym filtrem DPF lub katalizatorem, niesprawnym układem wtryskowym lub wydechowym i popsutą sondą lambda. "Ofiarami" padają jednak także nowsze modele z silnikami benzynowymi, które zostały poddane nieprofesjonalnemu tuningowi.
Policja informuje, że wykrycie wszelkich nieprawidłowości i odstępstw od norm skończy się zatrzymaniem dowodu rejestracyjnego i uniemożliwieniem dalszej jazdy samochodem. Taki pojazd będzie mógł wrócić na drogę dopiero po przywróceniu go do stanu określonego w przepisach i ponownym przejściu badania technicznego. W przypadku wielu aut, szczególnie starszych, koszty modernizacji bądź naprawy mogą być na tyle duże, że odzyskanie dowodu rejestracyjnego będzie bardzo trudne.
Działanie policji przynosi realne skutki – przynajmniej na naszych drogach. W zeszłym roku podczas cyklicznych akcji "Smog" dowody rejestracyjne straciło ponad 12,5 tysiąca samochodów.