Škoda Citigo Monte Carlo 1,0 MPI 75 KM - test

TestyŠkodaŠkoda Citigo Monte Carlo 1,0 MPI 75 KM - test06.02.2015 14:53
Škoda Citigo Monte Carlo 1,0 MPI 75 KM - test

Škoda Citigo to już znany Wam samochód. Gościła u nas w teście długodystansowym i występowała także w stroju Volkswagena jako Up!. Tym razem zadajemy sobie pytanie, czy warto zdecydować się na usportowioną wersję Monte Carlo?

Škoda Citigo Monte Carlo 1,0 MPI 75 KM - test

Nasza długodystansowa Citigo była skonfigurowana w dość ciekawy sposób. Czarne nawozie posadzono na białych felgach, dzięki czemu auto wyróżniało się z tłumu. Z tak kontrastującymi kombinacjami kolorystycznymi można kojarzyć samochody o sportowym charakterze. Oczywiście, Citigo do sportu daleko, ale fantazjować nikt nie zabrania. W naszym długodystansowym egzemplarzu do korzystania z pełni możliwości gwarantowanych przez 75-konną jednostkę brakowało tylko jednego – ręcznej skrzyni biegów.

430775843472819180

Trochę fantazji, manualna przekładnia i oto jest - Škoda Citigo Monte Carlo, usportowiony miejski malec z Czech. Jak dużo wrażeń dostajemy w tym pakiecie? Nie oszukujmy się – niewiele więcej niż w zwykłej Citigo z podobnym wyposażeniem. Auto zostało uzbrojone w zadziorny pakiet stylistyczny, usportowione zawieszenie i kilka dodatków wewnątrz.

W skład pakietu stylistycznego wchodzą między innymi naklejki na nadwoziu, dodatkowy spojler z przodu, spojler dachowy, atrapa dyfuzora oraz czarne akcenty, takie jak obwódka grilla. Sportowe zawieszenie minimalnie poprawia prowadzenie. Zmiana jest na tyle mała, że jest wręcz ledwo wyczuwalna w porównaniu ze zwykłą Citigo.

430775843473081324

Pytanie zatem: czy pakiet Monte Carlo się opłaca? Rozbierzmy go na czynniki pierwsze i sprawdźmy ile tak naprawdę kosztuje.

5-drzwiowa Škoda Citigo z silnikiem 1,0 MPI o mocy 75 KM kosztuje 42 270 zł z bogatszym wyposażeniem Elegance. Cena takiego samego auta (pod względem napędu i nadwozia), ale w wersji Monte Carlo wynosi 44 720 zł. To oznacza różnicę równą 2450 zł, którą usportowiona Citigo może odrobić, jeśli ma wystarczająco dużo dodatków, za które musielibyśmy dopłacić decydując się na Elegance.

Od kwoty tej można odjąć na początek 1100 zł. To cena pakietu sportowego, który jest opcją w wersji Elegance. Obejmuje on felgi Auriga, sportowe zawieszenie i pakiet Sunset, czyli przyciemnione tylne szyby. Te wszystkie dodatki oferowane są jako standard w Citigo Monte Carlo. Zostało jeszcze 1350 zł.

430775843473409004

Gdyby omawiana wersja była 3-drzwiowa, dodatkowe 150 zł zaoszczędzilibyśmy na zestawie Easy Entry, czyli systemie ułatwiającym zajmowanie miejsca na tylnej kanapie.

500 zł ubywa z kwoty po doliczeniu trójramiennej sportowej kierownicy z małym pakietem skórzanym. To daje różnicę wynoszącą 850 zł. To jednak nie koniec obliczeń, bo ta matematyka działa w dwie strony. Są rzeczy, które w Monte Carlo wymagają dopłaty, a które w wersji Elegance otrzymujemy w standardzie.

Elektrycznie sterowane i ogrzewane lusterka boczne należą do takich różnic działających na niekorzyść usportowionej Citigo. W Monte Carlo trzeba za nie dopłacić 700 zł, a w Elegance mamy je w cenie. Jeszcze większą kwotę dokładają do puli czujniki parkowania z tyłu. W Citigo Monte Carlo kosztują one dodatkowe 1000 zł. W Elegance mamy je w standardzie. Ostatecznie różnica między Monte Carlo a Elegance z tym samym, 75-konnym silnikiem wynosi 2550 zł.

430775843473671148

Lubię jeździć Škodą Citigo. To zwarte auto z dosyć mocnym jak na jego masę silnikiem. Dobrze się prowadzi, ma przyzwoity jak na segment A bagażnik, a w wersji 5-drzwiowej pasażerowie tylnej kanapy mają zapewniony komfort na niezłym poziomie. W dodatku jest to dosyć oszczędne auto. W mieście wersja z ręczną skrzynią biegów przy normalnej jeździe potrzebowała 5,5 l benzyny na 100 km.

Oczywiście, mała czeszka ma swoje mankamenty. Mogłaby być lepiej wyciszona, na boczkach jest za dużo odsłoniętego gołego metalu, tylne szyby się jedynie uchylają, a z przodu brakuje przycisku do elektrycznego sterowania oknem pasażera ze strony kierowcy. Przy rozsądnie skalkulowanych cenach są to jednak wady, na które można przymknąć oko.

430775843473867756

Citigo jest zatem według mnie samochodem wartym rozważenia, jeśli szukamy auta miejskiego. Jednak sam nie zdecydowałbym się na wersję Monte Carlo. Dopłacamy w nim 2550 zł za sam pakiet stylistyczny. To niemała kwota, jeśli mówimy o samochodzie za 45 tys. zł, a 35 tys. za odmianę podstawową. Citigo należy do segmentu aut, które kupuje się przede wszystkim portfelem i rzadko jest tu miejsce na emocje. Dlatego decydując się na mieszczucha Škody, za tę kwotę zamiast atrakcyjnego zestawu stylistycznego lepiej wybrać np. 2-letni pakiet pogwarancyjny za 1100 zł i system Move&Fun z nawigacją i wygodnym sterowaniem radiem za 1370 zł. Z tych zakupów zostanie nam jeszcze 80 zł.

Škoda Citigo Monte Carlo jest więc z pewnością samochodem fajnym, w szeroko pojętym rozumieniu tego słowa, ale nie do końca pasującym do potrzeb szarego Kowalskiego. To nie oznacza, że nikt nie kupi tej wersji. Bo przecież od kiedy pakiety stylistyczne mają się opłacać? Pozostaje tylko indywidualna kwestia wyboru między atrakcyjnym wyglądem a bardziej rozsądnymi opcjami.

PLUSY:

Dobre właściwości jezdne

Spory bagażnik

Oszczędny...

MINUSY:

...ale zbyt hałaśliwy silnik

Brak przycisku do sterowania szybą pasażera ze strony kierowcy

Ogólna ocena samochodu: 7/10

  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
[1/20]
Źródło artykułu:WP Autokult
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (39)