W ubiegłorocznej edycji prawie udało się uniknąć ofiar Rajdu Dakar, ale tradycja upomniała się "o swoje" ostatniego dnia. W tegorocznym rajdzie zginął kibic, 69-letni Włoch, którego rozjechała ciężarówka liderów w swojej klasie.
Czech Ales Loprais jadący Pragą był do 9 etapu liderem. Po uzyskaniu czwartego czasu na odcinku dojechał do serwisu i położył się spać. Wtedy przyszli sędziowie, którzy pokazali mi wideo z wypadku, o którym nawet nie wiedział. Okazało się, że ciężarówka po przekroczeniu szczytu wydmy wpadła na kibica stojącego za szczytem. Załoga nie miała pojęcia o zdarzeniu i pojechała dalej. Podobno na nagraniu on-board nie widać tego kibica, dlatego pomimo trwającego śledztwa raczej nikt nie będzie wyciągał konsekwencji względem załogi.
Pomimo tego Ales Loprais wraz z zespołem zdecydował, że nie będzie kontynuował jazdy i wycofał się z rajdu. Przyznał, że ktoś stracił życie przez jego jazdę i choć nie widział tego człowieka, to poczuwa się do odpowiedzialności za jego śmierć.
69-letni Włoch po potrąceniu został zabrany przez helikopter, ale podczas transportu do szpitala zmarł na zawał. Na razie nie ustalono kim jest kolejna ofiara Dakaru 2023.