Dwie twarze Maserati na lodzie. Luksus i dobra zabawa we włoskim stylu
Trudno o bardziej wyjątkowe miejsce o też porze roku niż St. Moritz. To szwajcarskie nieduże miasto nie tylko jest mekką sportów zimowych, ale też luksusu, dobrej pogody i niepowtarzalnego stylu. Jest to więc idealne miejsce, dla Maserati, które po raz kolejny pojawiło się na konkursie elegancji The I.C.E. Dla mnie to była wyjątkowa okazja, aby bliżej poznać stylowe włoskie auta w nieoczywistych warunkach.
Włoska elegancja
Głównymi bohaterami The I.C.E. są klasyki przywiezione do Szwajcarii przez kolekcjonerów z całej Europy i nie tylko. Wśród aut, które można było podziwiać na konkursie elegancji 2026., znalazły się m.in. wyjątkowe Maserati. Wśród nich 4CLT - model, który startował w pierwszych sezonach Formuły 1. Choć ten konkretny egzemplarz pochodzi z 1949 r. i startował w wyścigach GP spoza cyklu mistrzowskiego. Jego pierwszym kierowcą był Giuseppe Farina, późniejszy, pierwszy w historii mistrz świata F1. W 1949 r. jadąc egzemplarzem prezentowanym w St. Moritz wygrał Grand Prix Lozanny.
Nie powinno więc dziwić, że na tegorocznym The I.C.E. Maserati 4CLT zdobyło nagrodę w kategorii Open Wheels. To wyjątkowy samochód będący ważną częścią historii motosportu. Jednak zabytkowe samochody to jedno. W St. Moritz Maserati prezentowało też swoje najnowsze i najbardziej imponujące konstrukcje.
Prawdziwą gwiazdą był model MCPura Cielo (czyli w wersji z otwieranym dachem). Specjalny egzemplarz zadebiutował na lodowisku będącym odśnieżonym fragmentem jeziora. Gdy czwórka łyżwiarzy odsłoniła samochód, oczom zebranych ukazał się wyjątkowy projekt. Maserati MCPura już w standardowych odmianach wygląda świetnie i zwraca uwagę przechodniów. Tu jednak mieliśmy do czynienia z modelem przygotowanym w ramach programu personalizacji Fuoriserie.
Połączenie wyjątkowego niebieskiego odcienia z pomarańczowymi detalami szczególnie dobrze prezentowało się na lodzie. Nic dziwnego, że włoskie superato przyciągnęło tłumy. Zresztą, jak mogłoby być inaczej w przypadku samochodu z wielkim trójzębem na klapie centralnie umieszczonego silnika? To też nie jest przypadek. Choć historia Maserati sięga 1914 r., samo logo z trójzębem obchodzi w tym roku okrągłe stulecie.
Z pokazu do praktyki
Ja jednak opuściłem teren The I.C.E., gdyż niedaleko St. Moritz - również na śniegu i lodzie - czekał na mnie wyjątkowy zestaw samochodów, które miały mi pokazać dwie twarze Maserati. Jednak wbrew temu, co możecie myśleć - nie chodzi o zestawienie odmian spalinowych z elektrycznymi. Tutaj wszystkie auta miały na boku napis "Folgore" oznaczający po Włosku piorun i świadczący o obecności elektrycznego napędu.
Zimowe warunki aż się proszą o jazdę SUV-em, więc na początku zająłem miejsce za kierownicą Maserati Grecale Folgore. Choć charakter tego auta jest zupełnie inny niż odmiany Trofeo napędzanej 3-litrowym V6 Nettuno, to osiągi ma porównywalne. Moc odmiany elektrycznej to 550 KM, a przyspieszanie do 100 km/h zajmuje 4,1 s. Przynajmniej na suchym asfalcie. Na lodzie i śniegu te wartości miały drugorzędne znaczenie.
Grecale okazało się połączeniem komfortu z pewną dozą włoskiej zadziorności. Po przytłumieniu systemów wspomagających kierowcę, samochód pozwalał na więcej zabawy na śliskiej nawierzchni, ale dawał poczucie bezpieczeństwa i charakteru, którego oczekuje się od SUV-a premium.
Prawdziwe zaskoczenie czekało mnie po chwili, gdyż miałem się przesiąść do modeli GranCabrio i GranTurismo. Tu moc odmiany Folgore to już 761 KM, a osiągnięcie setki zajmuje odpowiednio 2,8 i 2,7 s. Ja wybrałem kabriolet, bo w końcu czy nie ma lepszego samochodu do jazdy zimą po śniegu niż taki z otwartym dachem? Już mówiąc poważniej - ogrzewanie kierownicy i nawiew ciepłego powietrza na kark naprawdę załatwiały sprawę. A może to emocje, które miały nadejść?
Krótka chwila na zapoznanie z autem w trybach komfortowym i sportowym, ale w GranCabrio (i jego zamkniętym wariancie) czeka jeszcze niespodzianka. W przeciwieństwie do Grecale Folgore, kierowca ma tu dodatkowo do dyspozycji tryb Corsa, czyli torowy. Przekręcam więc selektor na tę pozycję i zaczyna się zabawa. Maserati GranCabrio nagle zmienia się z dostojnego grand tourera w idealne auto do jazdy poślizgami na lodzie.
Elektronika, w tym sterowanie dyferencjałem, daje świetne wyczucie samochodu i nie trzeba być królem driftu, aby z łatwością bawić się na śliskiej nawierzchni. Zresztą o tym, jak dopracowany jest to system, szybko przekonuję się, gdy wchodzę głębiej w ustawienia i przełączam wspomniany dyferencjał oraz stabilizację toru jazdy na odpowiednio Agile (zwinny) i Pro. Nagle GranCabrio staje się dużo mniej przewidywalne, bardziej agresywne.
Tryb Corsa został stworzony z myślą o torowej jeździe i tam zapewne faktycznie te najostrzejsze ustawienia sprawdziłyby się wyśmienicie, ale gdy mowa o poślizgach na śniegu, poziom Standard trafia w punkt.
Do tego dochodzi aspekt, który uwielbiam w mocnych autach elektrycznych na lodzie - dostępny w każdym momencie ogromny moment obrotowy (tu mamy maksymalnie zawrotne 1350 Nm) ułatwia kontrolę poślizgu. Wystarczy odpowiednio wcisnąć gaz, aby natychmiast dostać moc i samochód robi dokładnie to, czego chcę. GranCabrio i GranTurismo zaskoczyły tym, że nie tylko są stylowymi sportowymi autami, ale też zostały stworzone przez inżynierów, którzy wiedzą, co to dobra zabawa za kierownicą.
GranTurismo jest nieco lżejsze i prowadzi się jeszcze lepiej niż kabriolet. Przynajmniej teoretycznie. Jednym i drugim modelem jeździłem na innych lodowych pętlach i (szczególnie w przypadku napędu elektrycznego) różnica między autami jest minimalna, wręcz pomijalna w takich warunkach.
Za to oba dwudrzwiowe modele znacząco różnią się od Grecale. I nie chodzi tu tylko o oczywiste kwestie, jak strona praktyczna czy moc. Maserati wie, że są to auta o różnych zastosowaniach, więc powinny mieć zupełnie inne charaktery. Jeśli szukacie najbardziej zadziornego SUV-a z trójzębem, to wybierzecie spalinowe Trofeo. Natomiast w przypadku GC i GT to już nie tak oczywiste.
Tu Folgore to prawdziwie sportowe auta. To dobra wiadomość, bo choć przez ostatnie dekady można było trochę o tym zapomnieć, to pierwsze pół wieku Maserati było mocno zakorzenione w sporcie motorowym. Jednocześnie te dwudrzwiowe modele nie zapominają, czym są samochody typu gran turismo - wygodnymi i luksusowymi pojazdami stworzonymi do dalekich podróży w wyjątkowym stylu.