Wraz z pierwszym śniegiem na ulice wyjeżdżają nie tylko pługi i piaskarki, ale i amatorscy drifterzy. Najczęściej spotkacie ich na przysklepowych parkingach i wybetonowanych placach. Niestety są i tacy, którzy wybierają... boiska, powodując wielotysięczne straty.
"Zwracamy się z prośbą o kontakt osoby, która zniszczyła boisko w Gassach driftując podczas opadów śniegu. Liczymy również na to, że Państwo we własnym otoczeniu będziecie tępić takie zachowania jak niszczenie cudzego mienia." - możemy przeczytać na facebookowym fanpage'u klubu.
Przedstawiciele klubu apelują do sprawcy, by ten przyznał się do winy i uniknął konsekwencji prawnych. Namierzenie "driftera" nie powinno być trudne: "Znamy markę auta, numery rejestracyjne, model opon jakie auto posiadało. [..] mamy również świadków tego zajścia."
Chwila zabawy może więc zakończyć się poważnymi konsekwencjami. Niestety opisywany przykład nie jest jedynym. W przeszłości pisaliśmy już o przypadkach, w których sprawcy ponieśli surowe kary. Czy podobnie będzie w tym przypadku? Wiele zależy od głównego bohatera. Na jego miejscu już szykowałbym grabie.