Dalszy ciąg afery w Nissanie. Dyrektor podglądany we własnym domu?
Nie milkną echa skandalu, jaki pojawił się w Nissanie wraz z odejściem dyrektora operacyjnego, Ashwaniego Gupty. Według doniesień miał być on inwigilowany przez dyrektora generalnego, a wstępny raport potwierdza te informacje.
Cała afera jest niezwykle skomplikowana, dlatego w ramach przypomnienia: według starszego doradcy Nissana, Hariego Nady, dyrektor generalny marki Makoto Uchida miał inwigilować dyrektora operacyjnego i swojego bezpośredniego zastępcę, Ashwaniego Guptę. Wszystko, według doniesień, przez brak zgodności obu panów co do nowej umowy, która ma zostać podpisana z Renault.
Planem Uchidy było inwigilowanie Gupty i znalezienie jakichkolwiek informacji, które zdołałyby go upokorzyć. Gupta bowiem nie tylko zablokował ratyfikowanie umowy, ale również był rozważany jako kandydat do zastąpienia Uchidy. Ostatecznie Nissan pożegnał się z Guptą, który od 27 czerwca 2023 r. oficjalnie nie jest już pracownikiem japońskiej marki.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Nissan Ariya z bliska. Oto 5 rzeczy, które musisz o nim wiedzieć
Nissan jednak rozpoczął własne wewnętrzne śledztwo, mające na celu przyjrzenie się całej sprawie dotyczącej inwigilacji. Zajęła się nim amerykańska firma Davis Polk & Wardwell, która zdaniem Reutersa przygotowała już wstępny raport. Według jego treści Nissan zamontował dwa zestawy kamer do monitoringu na zewnątrz domu Gupty, który znajduje się w dzielnicy Shibuya w Tokio.
Do jednego zestawu kamer miał dostęp zespół bezpieczeństwa Nissana, który miał za zadanie śledzić i monitorować Guptę. Drugi zestaw miał być za to przeznaczony dla firmy zewnętrznej.
Doniesienia zza kulis nie stwierdzają, czy monitoring był nielegalny, ani czy Gupta o nim wiedział. Wiadomo jednak, że na posiedzenie zarządu, podczas którego pokazano wstępny raport, nie wpuszczono ani Uchidy, ani Gupty, który w tym czasie był jeszcze dyrektorem operacyjnym Nissana (spotkanie odbyło się 20 czerwca, Gupta zaś pełnił funkcję COO do 27 czerwca).
Nissan na ten moment nabrał wody w usta i w żaden sposób nie komentuje doniesień. Na razie możemy jedynie czekać na finalny raport, który ma pojawić się dopiero w lipcu. Wtedy też dowiemy się, jak daleko Nissan posunął się w inwigilacji byłego już dyrektora operacyjnego marki. Wszystko bowiem wskazuje na razie na to, że inwigilacja sama w sobie rzeczywiście miała miejsce.