Kooperacja gigantów nie oznacza, że na drogach pojawi się Mercedes serii 3 czy BMW klasy C. Przedstawiciele koncernów na razie rozważają opcję wspólnego rozwijania płyt podłogowych, baterii oraz technologii pojazdów autonomicznych. Wynika to z tempa, jakie zostało narzucone przez rynek. Daimler ma w planach wprowadzenie 10 elektrycznych samochodów w ciągu najbliższych 4 lat, BMW z kolei chce, by na drogach do 2025 roku pojawiło się 12 w pełni elektrycznych modeli.
Fakt, że BMW oraz Mercedes muszą współpracować, jest widoczny gołym okiem. Nowy EQ C (to elektryczna marka Daimlera) został w tyle nie tylko w stosunku do Tesli, ale i Jaguara (I-Pace) czy Audi (e-tron). BMW z kolei, po całkiem dynamicznym starcie rodziny "i" nie pali się do jej rozwijania – o elektrycznym i5 czy ix3 słyszymy już od dawna, a cały czas nie ich w sprzedaży. Rozwój kosztuje, a problemy wydają się mnożyć – spadające znaczenie rynku europejskiego (z Brexitem w tle), niespotykane pomysły Donalda Trumpa, rosnąca konkurencja w Chinach, które w światku moto zaczynają rozdawać karty.
Na razie BMW i Mercedes (jak i Audi) wspólnie inwestują w rozwój map Here od 2015 roku, ale w przyszłości mają zająć się rozwijaniem motoryzacji autonomicznej, co może znacząco wpłynąć na ogólnie przyjęte standardy na Starym Kontynencie. Na razie ta niemiecka dwójka finalizuję umowę dotyczącą połączenia usług car-sharingowych ukrytymi pod nazwami Car2Go i DriveNow.
Takie połączenie nie powinno jednak dziwić. Inżynierowie Daimlera mieli swój (niewielki, ale zawsze) wpływ na proces produkcji Renault Talismana, teraz pod maską Klasy A można znaleźć jednostkę montowaną w Renault Capturze czy nawet Dacii Dusterze! BMW z kolei stworzyło razem z Toyotą nowego roadstera Z4, który w japońskim wydaniu będzie nosił kultową nazwę Supra.
Równie zaskakującą współpracą wewnątrz branży jest kooperacja Volkswagena i Forda. Oczywiście, wszyscy doskonale pamiętają trojaczki w postaci Seata Alhambry, Volkswagena Sharana i Forda Galaxy, lecz teraz sprawa ma się nieco inaczej. Koncerny chcą działać razem w segmencie aut dostawczych, trwają też rozmowy mające na celu wspólne działania w – oczywiście – zakresie autonomii oraz pojazdów elektrycznych.
Dostawczaki nie są aż tak intratne finansowo jak pojazdy osobowe, dlatego w tym segmencie podobnych eksperymentów było jakby więcej. Mercedes działał z Volkswagenem, Fiat z Citroenem i tak dalej, i tak dalej…