Komisja zauważyła, że podniesione wyniki sprzedaży, dostarczane przez BMW, pozwalały na "publiczne utrzymywanie wiodącej pozycji w porównaniu do innych firm samochodowych działających w segmencie premium".
Niemiecki producent miał m.in. nakłaniać dealerów, by oznaczali np. auta pokazowe czy zastępcze jako sprzedane i opłacone przez klientów. Firma miała też w zanadrzu listę samochodów (nazywanych wewnętrznie "bankiem"), które uznawała za sprzedane by osiągnąć korporacyjnie wyznaczone cele. Działania miały miejsce od 2015 do 2019 roku.
Tak niska (w stosunku do uzyskanych korzyści) kara wynika chociażby ze współpracy marki przy przeprowadzaniu dochodzenia. Co ciekawe, całkiem niedawno to Grupa FCA musiała zapłacić 40 mln dolarów kary za podobne działania.