Auta mogą być tańsze, ale wolniejsze. Szef Fiata jest za 

Szef Fiata Olivier Francois sugeruje limit prędkości 120 km/h dla aut miejskich jako tańszą alternatywę dla rozbudowanych systemów ADAS, które windują ceny w salonach.

Fiat 500Fiat 500
Źródło zdjęć: © Autokult | Mateusz Lubczański
Aleksander Ruciński

Szef Fiata z nadzieją patrzy na unijne plany dotyczące wprowadzenia nowej kategorii pojazdów M1E dla małych, budżetowych aut miejskich, które mogłyby być zwolnione z części rygorystycznych przepisów.

Fiat rozważa ograniczenie prędkości maksymalnej miejskich modeli do 120 km/h. Olivier Francois widzi w tym szansę na spełnienie wymogów UE bez stosowania kosztownego wyposażenia w postaci systemów wsparcia kierowcy.

Francois, w wywiadzie dla magazynu "Autocar", przyznał, że nie rozumie sensu montowania drogich systemów bezpieczeństwa w pojazdach, które jeżdżą głównie po mieście, z niskimi prędkościami.


WIDEO
Rytm miejsca. Mazda CX-60


Zdaniem Fiata, wprowadzenie limitera prędkości nie wpłynęłoby istotnie na codzienne użytkowanie tych pojazdów. Pozwoliłoby za to znacząco obniżyć ceny. Oczywiście pod warunkiem, że UE zgodziłaby się na rezygnację z części wyposażenia w zamian za obniżenie prędkości maksymalnej do 120 km/h.

Warto odnotować, że niektóre modele marki już dziś są niewiele szybsze. Elektryczna Grande Panda ma ogranicznik do 132 km/h a Fiat 500e pojedzie maksymalnie 135 km/h lub 150 km/h w zależności od wersji.

Jeśli Fiat wdroży nowe limity w całej gamie, nie będzie pierwszy. Volvo, Renault, Dacia czy Toyota również ograniczyli prędkość maksymalną do 180 km/h, aby zmniejszyć ryzyko poważnych wypadków. W przypadku Fiata próg miałby być niższy i skrojony pod auta miejskie.

Wybrane dla Ciebie
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ