Analiza Autokultu: To oni rządzą polskim rynkiem motoryzacyjnym. Podsumowali rok 2025 i powiedzieli, co się stanie w 2026
Miniony rok był historyczny dla polskiego rynku nowych samochodów: pobity został rekord sprzedaży, choć wydatny udział w tym miała nowa fala graczy z Chin. Kto naprawdę wygrał i przegrał i co to oznacza dla polskiego konsumenta w 2026 r., opowiadają mi osoby, które tym rynkiem rządzą.
Odkąd pamiętam, punktem odniesienia dla polskiego rynku samochodów stanowił rok 1999. Wtedy to osiągnięto mityczny wynik 640 tys. rejestracji – piszę mityczny, ponieważ ówczesne statystyki opierały się o nieweryfikowalne deklaracje dystrybutorów, a ci, jak można się spodziewać, mogli wykorzystywać tę okazję dla swoich celów.
Rekord ten na przestrzeni lat był więc kwestionowany i za punkt odniesienia często traktowano 555 tys. rejestracji samochodów pasażerskich tuż przed pandemią koronawirusa. Panowało ogólne przeświadczenie, że do wyników sprzedaży nowych aut jak w czasach, gdy za takie uważano jeszcze Maluchy i Polonezy, powrócić będzie bardzo trudno.
Ostatecznie udało się tego dokonać 26 lat później. Według danych IBRM Samar, w 2025 r. w Polsce zarejestrowano 667,6 tys. pojazdów osobowych i dostawczych do 3,5 tony. Jest to wynik o 8 proc. lepszy niż w 2024, ale sama wartość wzrostu nie oddaje jeszcze niesamowitych dynamik i nowych zjawisk, które się na nią złożyły. Oto wygrani i przegrani ostatnich 12 miesięcy.
Pierwszy kontakt z nowym BMW iX3: nadal chcesz tego diesla?
Pierwszy przegrany: samochody używane
To naturalna wynikowa zwiększania sprzedaży nowych aut, choć z polskiego doświadczenia wygląda to zaskakująco: wobec mocnych zwyżek w końcówce roku, motywowanych zmieniającymi się od stycznia przepisami podatkowymi, w grudniu 2025 r. po raz pierwszy w historii sprzedano w Polsce więcej aut nowych niż importowano używanych.
W skali całego roku spadek importu wyniósł 2 proc., ale w samym listopadzie wyniósł on na przykład 10 proc. W praktyce oznacza to ubytek podaży importowanych aut sięgający blisko 100 tys. sztuk w skali roku. Wszystkie zmienne wskazują, że ten trend będzie tylko przybierał na sile, ponieważ…
Pierwszy wygrany: marki chińskie
Wszyscy o tym mówili, prawda? Mam wrażenie, że debiut chińskich marek przywrócił powszechne zainteresowanie rynkiem motoryzacyjnym i sprawił, że samochody znów zaczęły emocjonować zwykłych ludzi. I to na nich póki co Chińczycy zyskali najwięcej: kanały dystrybucji tych nowych sił skupiają się na rynku konsumentów indywidualnych.
Prawdziwa gra rozgrywa się jednak na rynku flotowym, do którego należy nadal blisko 70 proc. całego ruchu na rynku. Czy w 2026 r. będziemy świadkami ataku chińskich marek na tym froncie? Bartosz Chojnacki, wiceprezes Superauto.pl, największego multibrandowego salonu online w Polsce, podejrzewa, że tak:
"W 2026 r. stopniowo będzie pojawiał się popyt na chińskie auta ze strony flot samochodowych. Będzie to spowodowane coraz bogatszą ofertą samochodów, usług serwisowania i konkurencyjnymi cenami."
"W 2026 r. zobaczymy wiele premier, zwłaszcza marek chińskich, co zaowocuje dalszym wzrostem liczby aut chińskich producentów dostępnych na rynku, o 20-30 proc. W ubiegłym roku widzieliśmy jeszcze sporo problemów z ich dostępnością, co nierzadko wydłużało czas oczekiwania na samochód do kilku miesięcy" – zauważa Chojnacki.
Dodaje do tego jednak ważną obserwację zwiększającego się udziału klientów indywidualnych na rynku nowych aut: "Wydarzeniem roku 2025 był dla mnie powrót na rynek nowych aut klientów prywatnych. Nie widziałem takiego zainteresowania nowymi pojazdami ze strony "Kowalskich" od wejścia Polski do UE."
Michał Bowsza, Country Manager chińskiego giganta BYD, już święci tryumf: "Zaobserwowaliśmy wyraźne umocnienie marek chińskich, które z pozycji nowych graczy stały się pełnoprawnymi uczestnikami rynku. Rok 2025 wyraźnie pokazał postępującą zmianę mentalności i priorytetów polskich klientów. Coraz częściej decyzje zakupowe opierają się na praktyczności, niskich kosztach eksploatacji, bezpieczeństwie oraz przewidywalności użytkowania, a nie wyłącznie na przywiązaniu do logo czy historii marki."
"Obserwujemy spadek udziałów marek obecnych na rynku od lat, przy jednoczesnym systematycznym wzroście sprzedaży marek z Chin, które szybciej odpowiadają na potrzeby klientów i oferują nowoczesne technologie w rozsądnej cenie i kreują trendy (np. nowe aplikacje, możliwość używania auta jak mobilnego power banku, zaawansowana obsługa głosowa)" – zauważa Bowsza.
Ten doświadczony manager, który wcześniej przez lata pełnił funkcje dyrektorskie w markach Audi, Volkswagen, i dealerskiej Grupie Krotoski, oferuje ciekawą perspektywę na obecność chińskich marek w Polsce:
"Patrząc z perspektywy osoby, która przez lata jest związana z motoryzacją i poznała ją od strony importerskiej, ale także dealerskiej, mogę powiedzieć jedno: każdy rynek w Europie rządzi się własnymi prawami. Struktura udziałów marek w poszczególnych krajach w dużej mierze wynika z uwarunkowań historycznych – tego, czy dany kraj jest producentem samochodów, jaką rolę motoryzacja odgrywa w jego PKB oraz jak silne są emocjonalne więzi konsumentów z lokalnymi markami."
"Polska jest pod tym względem rynkiem wyjątkowym – to w dużej mierze czysta karta. Decyzje zakupowe są tu podejmowane przede wszystkim na podstawie realnej wartości produktu, poziomu zaufania do marki oraz racjonalnego bilansu ceny, technologii i kosztów użytkowania, a nie emocji wynikających z historyczno-produkcyjnych uwarunkowań."
Co kluczowe, oznacza to zwiększone zaufanie nie tylko ze strony konsumentów, ale też grup dealerskich: "Bardzo ważnym sygnałem jest fakt, że największe i najbardziej doświadczone organizacje dealerskie w Polsce zdecydowały się na współpracę z największymi chińskimi markami (i praktycznie wszystkie są dziś obecne w sieci BYD). To najlepszy dowód wiary w ciągłość biznesu, stabilność serwisową i długofalową obecność tych marek na rynku."
"Z tej perspektywy chiński przemysł motoryzacyjny postrzegam dziś inaczej niż kilka lat temu. Od wewnątrz widać skalę kompetencji technologicznych, dojrzałość procesów oraz długoterminowe myślenie o rynku europejskim. To nie jest krótkoterminowa obecność testowa, lecz konsekwentnie realizowana, strategiczna ekspansja."
"W perspektywie 2026 roku spodziewam się dalszego wzrostu udziału marek chińskich w Polsce, a sam rynek – choć być może już nie w tempie rekordowym – powinien nadal się powiększać, napędzany wymianą parku samochodowego, elektromobilnością i rosnącą świadomością konsumentów" – podsumowuje odpowiedzialny za polski rynek dyrektor w koncernie, który w 2025 r. wyprzedził już Teslę i stał się nowym światowym liderem segmentu aut elektrycznych.
Przegrany: marki dalekowschodnie spoza Chin
Co ciekawe, liczby wskazują już, że rozłożenie strat pomiędzy dotychczasowych graczy na rynku nowych samochodów nie jest równomierne i najwięcej tracą inne marki pochodzące z tej części świata: japońska Toyota oraz koreańskie Hyundai i Kia.
Z pierwszej 15 najpopularniejszych marek na polskim rynku straciła tylko ta trójka: kolejno 11,27 proc., 7,83 proc. oraz 5,75 proc. Dyrektor zarządzający Hyundai Motor Poland Sebastian Cyborowski przekonuje jednak, że to i tak bardzo dobry wynik:
"Choć ubiegły rok okazał się dla nas wymagający, będziemy go dobrze wspominać. Dostarczyliśmy klientom 29 226 aut. Do rekordu z 2024 roku zabrakło 1700 rejestracji. Był to drugi pod względem sprzedaży wynik na przestrzeni naszej wieloletniej działalności w Polsce. Ta niewielka korekta (-5,75 proc.) to wynik m.in. okresowych ograniczeń dostępności aut oraz z intensywnej konkurencji – szczególnie widocznej wśród producentów azjatyckich."
"Naturalnie istotą każdej działalności biznesowej jest wzrost, a ten generują przede wszystkim nowe modele, których nam nie zabraknie. W tym roku do oferty wprowadzimy zarówno nowe modele elektryczne, jak i hybrydowe. Wśród nich będzie nowa generacja jednego z naszych bestsellerów" – zapowiada.
Wcale nie przegrani? Starzy liderzy
Ekspansja chińskiej motoryzacji ostatecznie nie osłabiła najmocniejszych graczy. Toyota, pomimo tak znaczącego spadku, pozostała zdecydowanym liderem rynku z ponad 92 tys. rejestracji. Trzema najpopularniejszymi modelami nad Wisłą pozostają Toyota Corolla (23,4 tys. rejestracji), Skoda Octavia (21 tys. rejestracji) i Toyota C-HR (14,2 tys. rejestracji).
Prezes Toyota Motor Poland i Toyota Central Europe dr Jacek Pawlak zachowuje bojowy charakter: "Rok 2025 był dla polskiego rynku motoryzacyjnego okresem wyjątkowo intensywnych zmian zamiast oczekiwanego powrotu do stabilności. Był to pierwszy od lat rok realnej walki cenowej, szerokiej dostępności samochodów i prawdziwych wyprzedaży, a przy tym rynek funkcjonował w warunkach ogromnej niepewności regulacyjnej, technologicznej i kosztowej."
"Zapamiętamy go jako moment przełomu, który wyraźnie zmienił sposób funkcjonowania całej branży. Rok 2026 zapowiada się jako kontynuacja tego procesu, ale dla Toyoty będzie to czas intensywnej ofensywy produktowej i dalszego dostosowywania oferty do realnych potrzeb klientów. Będziemy regularnie zaskakiwać rynek."
Pracujący w polskich strukturach Toyoty od 1991 r. wybitnie doświadczony manager zwraca uwagę na polityczny aspekt chińskiej ekspansji: "Toyota utrzymała pozycję lidera polskiego rynku, co w tak niestabilnym otoczeniu potwierdza siłę marki i zaufanie klientów. Jednocześnie zmiany udziałów rynkowych są naturalnym efektem głębokiej transformacji rynku, na którym pojawiło się wiele nowych marek o agresywnej polityce cenowej. Zawsze uważaliśmy konkurencję jako coś dobrego, coś co nas motywuje do zmian, by coś lepiej zrobić, szybciej, jednak należy się zastanowić, czy w związku subsydiami chińskiego rządu, ta konkurencja jest równa."
Prezes zarządu Volkswagen Group Polska Carla Wentzel odnotowuje wzrost siły niemieckiego koncernu, który w 2025 r. kontrolował ponad ¼ całego rynku nowych aut w Polsce: "Zwiększyliśmy zarówno sprzedaż jak i udział w rynku, umacniając się na pozycji lidera. Jest to znamienne biorąc pod uwagę jak wiele nowych marek pojawiło się na rynku. W sumie w 2025 roku zarejestrowano niemal 156,9 tysiąca osobowych samochodów dostarczonych przez Volkswagen Group Polska. Nasz udział w rynku wzrósł do 26,3 procent. Od momentu powstania Volkswagen Group Polska w 2012 roku dostarczyliśmy polskim klientom ponad 1,6 miliona samochodów."
Jednocześnie i również punktuje nowych konkurentów z Chin: "Marki chińskie bez wątpienia pozostaną obecne na polskim rynku. Pytanie tylko ile ich będzie. Z pewnością nie wszystkie obecne dziś marki sprostają europejskiej konkurencji i restrykcyjnym regulacjom rynkowym. Oczywiście podchodzimy do producentów z Chin z szacunkiem, jak wcześniej do konkurentów z Japonii czy Korei. Ale mamy też mocne argumenty."
"To przede wszystkim nasze kultowe, bardzo silne marki, które są częścią życia naszych klientów od lat. To nasze bardzo szerokie portfolio, innowacyjne, dobrze dopasowane do oczekiwań modele samochodów. W sumie w naszej ofercie jest ponad 100 modeli w niemal wszystkich segmentach rynku, w tym 20 w pełni elektrycznych aut i 30 hybryd plug-in."
"Zapewniamy klientom najwyższy poziom obsługi nie tylko podczas zakupu, ale także podczas eksploatacji auta. W razie potrzeby mogą liczyć na szybką, fachową pomoc w autoryzowanych warsztatach w ponad 170 lokalizacjach. Każdego dnia z naszego centralnego magazynu w Poznaniu wysyłanych jest ponad 64 000 części. Zamówienia złożone do godziny 17, dostarczane są do warsztatu do godz. 8.00 następnego dnia, niezależnie od lokalizacji w Polsce."
"Wskazując nasze przewagi, muszę też wspomnieć o doświadczeniu w sprzedaży flotowej i wieloletnich relacjach. Dla tej części rynku niezwykle ważna jest wartość rezydualna samochodu, nie tylko cena początkowa. I na koniec, ważną częścią naszego biznesu jest też sprzedaż samochodów używanych. Tutaj w oczywisty sposób mamy olbrzymią przewagę" – zwraca uwagę szefowa Grupy Volkswagena w Polsce.
Wtóruje jej Jaroslav Hercog, dyrektor marki Škoda w Polsce: "Rok 2025 był dla Škody wyjątkowo udany – rośniemy szybciej niż rynek, a nasze zróżnicowane i atrakcyjne portfolio spotyka się z doskonałym odbiorem klientów. Miniony rok upłynął pod znakiem obchodów 130-lecia marki, które świętowaliśmy wspólnie z klientami, oferując im specjalną edycję "130", z wyjątkowo korzystnymi warunkami zakupu."
"Ogromnie cieszy nas rosnąca popularność Octavii – zarówno wśród klientów flotowych, jak i indywidualnych, którzy doceniają jej wysoką funkcjonalność, bezpieczeństwo, niskie koszty eksploatacji oraz wysoką wartość rezydualną. Potwierdzeniem jest fakt, że Octavia była najlepiej sprzedającym się modelem na rynku w ostatnim kwartale. Sukcesy odnoszą również inne modele, takie jak Superb, Kamiq, Scala czy Kodiaq, który zanotował najwyższy wzrost rok do roku w naszej gamie" – zauważa.
Dyrektor Hercog zwraca uwagę na zmieniającą się rolę marek takich jak Škoda na polskim rynku: "Istotnym trendem jest rosnąca popularność wyższych wersji wyposażenia i mocniejszych silników – przykładem może być Octavia, którą klienci coraz częściej wybierają w sportowej odmianie Sportline oraz topowej RS."
"Zauważamy również rosnące zainteresowanie elastycznymi formami finansowania – Škoda oferuje w tym zakresie wyjątkowo szeroką gamę rozwiązań: od leasingu i kredytów po wynajem "All Inclusive", który w jednej miesięcznej racie obejmuje kompleksowy pakiet usług, w tym ubezpieczenie, przeglądy czy wymianę opon. Dynamicznie rozwija się także segment PHEV, który rośnie w tempie zbliżonym do elektromobilności."
Dlatego też wyniki sprzedaży czy powrót na pozycję numeru 1 na polskim rynku nie stanowią dla niego celu samego w sobie: "Naszym priorytetem jest przede wszystkim skoncentrowanie się na jakościowym i rentownym wzroście, w tym na utrzymaniu rentowności sieci dealerskiej w okresie transformacji. Nie chcemy rosnąć za wszelką cenę ani "kupować" rynku – to krótkowzroczne podejście."
Ostateczni wygrani: klienci
Wyniki za 2025 r. potwierdzają odwieczne prawo ekonomii, w myśl którego na zwiększającej się konkurencji zyskują klienci. Obecnie na polskim rynku mają wybór większy niż kiedykolwiek wcześniej, a ceny nowych aut spadają – i będą dalej spadać.
"Marki tradycyjne początkowo zaklinały rzeczywistość, natomiast w drugiej połowie roku zaczęły już nieco poważniej traktować konkurentów z Chin, wywierających coraz większą presję cenową i jakościową. Dotyczy to w szczególności segmentu masowego" – nie owija w bawełnę Bartosz Chojnacki z Supeauto.pl.
I przechodzi do analizy: "Baza cennikowa, biorąc pod uwagę średnią dla całego rynku, jest wciąż silnie napompowana przez okres pandemii. Rok 2025 przyniósł wyhamowanie wzrostów stawek cennikowych, a także pogłębienie dysproporcji między oficjalnymi cenami importerów, wciąż rosnącymi o 1-2 proc., a tymi rzeczywistymi, uwzględniającymi średnio kilkunastoprocentowe rabaty oferowane przez sprzedawców."
Daje to solidną podstawę do dobrych prognoz na najbliższe miesiące: "Spodziewam się, że rok 2026 będzie rokiem spadku cen transakcyjnych o 5-7 proc. względem roku 2025. Spadek ten może nastąpić albo poprzez rewizję cenników do poziomów z lat 2021/2022, albo poprzez politykę olbrzymich rabatów czy też doposażania pojazdów w standardowej cenie. Chińczycy wywierają silną presję cenową i utrzymanie stawek na obecnym poziomie przez producentów z innych krajów nie jest możliwe" – twierdzi Chojnacki.
Country manager BYD Michał Bowsza do czynników wpływających potencjalnie na dalszą obniżkę cen samochodów również z Chin zalicza jeszcze "poprawę dostępności pojazdów, normalizację łańcucha dostaw, coraz silniejszą presję konkurencyjną na rynku oraz po prostu niższą inflację".
Tezy te potwierdza wiceprezes Superauto.pl: "Obniżki stóp procentowych o kolejne 0,5 pkt. proc. spowodują dalszy spadek rat za auto. Uwzględniając ten fakt, a także zmniejszenie cen samochodów, średnia rata za auto będzie niższa aż o 25 proc. niż na początku cyklu obniżek stóp. To zachęci nabywców. Chińczycy dopracują dostawy aut do Europy, dzięki czemu skróci się czas oczekiwania na ich odbiór".
Ostatecznie z dużym prawdopodobieństwem można więc założyć kolejny mocny rok na rynku nowych samochodów, pontecjalnie kolejny rekordowy. Bartosz Chojnacki ma konkretne prognozy: "Uważam, że rynek nie będzie miał problemów z zachowaniem w 2026 r. dynamiki wzrostu zbliżonej do ubiegłorocznej, tj. 6-8 proc., co oznaczałoby przebicie poziomu 700 tys. rejestracji, a być może dojście do ok. 720 tys. sprzedanych aut. Początek roku może jednak przynieść pewne odreagowanie po przyspieszonych decyzjach zakupu auta w listopadzie i w grudniu w celu zachowania prawa do wyższych odliczeń podatkowych."