Kierowcy wpadali hurtowo. 1300 zdjęć z fotoradaru na A1 w ciągu doby

W 2019 r. fotoradary przyczyniły się do ukarania 717 tys. kierowców. Teraz liczba ta będzie o wiele wyższa
W 2019 r. fotoradary przyczyniły się do ukarania 717 tys. kierowców. Teraz liczba ta będzie o wiele wyższa
Źródło zdjęć: © GITD
Tomasz Budzik

22.01.2021 11:17, aktual.: 16.03.2023 14:51

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Na autostradzie A1 działają już dwa zestawy do odcinkowego pomiaru średniej prędkości. Pierwszy z nich, uruchomiony w środę 20 stycznia, w ciągu pierwszych 24 godzin pracy wykonał aż 1300 zdjęć kierowców. Teraz dołączył do niego drugi i efekty mogą być podobne.

Nowa, potężna broń

"W ciągu pierwszej doby działania zestaw do pomiaru średniej prędkości, uruchomiony 20 stycznia na autostradzie A1, zarejestrował 1300 przypadków przekroczenia przepisów. Należy jednak zauważyć, że sprawy te nie zostały jeszcze zweryfikowane przez pracowników" - poinformowało mnie biuro prasowe Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym GITD. W praktyce oznacza to, że po sprawdzeniu sytuacji ujętych przez nowy sprzęt na A1 liczba kierowców, którzy otrzymają związaną z wyczynami na drodze korespondencję, może być niższa.

Pierwszy w Polsce zestaw do odcinkowego mierzenia średniej prędkości na autostradzie i pierwszy uruchomiony na remontowanym odcinku drogi okazał się nad wyraz skuteczny, jeśli to liczbą wykonanych zdjęć chcielibyśmy mierzyć skuteczność takich urządzeń. CANARD nie podsumował jeszcze danych za 2020 r. Jednak według danych tej instytucji w 2019 r. 30 funkcjonujących wówczas zestawów do odcinkowego pomiaru prędkości w ciągu całego roku przyczyniło się do ukarania 171 tys. kierowców. Oznacza to, że średnio jeden zestaw wykonywał dziennie 15,6 zdjęcia.

To pokazuje skalę, z jaką mamy do czynienia w przypadku autostrady A1. Gdyby wszystkie zarejestrowane przez umieszczony tam zestaw przypadki złamania przepisów przełożyły się na wezwania skierowane do zmotoryzowanych, to w ciągu roku urządzenie przyłapałoby 474,5 tys. kierowców. Byłaby to liczba blisko trzykrotnie większa niż "dzieło" 30 zestawów w całym 2019 r.

Miejsca kontroli, powód do wstydu

Zestaw do odcinkowego pomiaru średniej prędkości, który na autostradzie A1 uruchomiono w środę 20 stycznia, znajduje się na mierzącym blisko 16 km fragmencie autostrady A1 pomiędzy Tuszynem a Piotrkowem Trybunalskim. W piątek 22 stycznia 2021 r. pracę rozpoczął kolejny zestaw na A1. W tym przypadku średnia prędkość jest sprawdzana pomiędzy Kamieńskiem a początkiem obwodnicy Częstochowy. To odcinek o długości aż 41 km, więc niewykluczone, że liczba zarejestrowanych naruszeń będzie tam jeszcze wyższa.

Przedstawione przez CANARD liczby robią piorunujące wrażenie i mówią wiele o poziomie dyscypliny na polskich drogach. Co ciekawe, część zmotoryzowanych postrzega nowe systemy GITD jako "pułapkę na kierowców". Hasło z pewnością jest nośne, ale jednak trudno zgodzić się z takim podejściem. Jak za pułapkę można uważać system składający się z doskonale widocznych, żółtych kamer, które dodatkowo poprzedzone są sporych rozmiarów niebieskimi tablicami, informującymi o pracy zestawu pomiarowego? Jak w takim razie należałoby nazywać podobne urządzenia w Austrii czy Szwajcarii, które nie dość, że nie są poprzedzane ostrzeżeniem, to jeszcze malowane są na ten sam kolor, jaki mają sąsiadujące z nimi elementy infrastruktury drogowej?

Na polskich drogach kierowcy nagminnie naruszają ograniczenia prędkości i urządzenie uruchomione na A1 tylko dobitnie to pokazało. Na usprawiedliwienie kierujących można tylko przywołać opinię jednego z naszych czytelników, który zauważa, że A1 na odcinkach objętych pracami jest oznakowana w tak fatalny sposób, że trudno zorientować się, po czym tak naprawdę się jedzie.

To nie koniec

Zestawy do odcinkowego pomiaru średniej prędkości zainstalowane na autostradzie A1 prawdopodobnie będą biły rekordy pod względem liczby wykonywanych zdjęć. To jednak nie koniec planów GITD. Instytucja rozpisała już przetarg na zakup 30 zestawów do wykrywania wjazdu na skrzyżowanie przy czerwonym świetle. W jego wyniku w 18 miastach pojawią się urządzenia nowego typu, których instalacja nie wymaga pracochłonnego i drogiego umieszczania w jezdni pętli indukcyjnej.

Trwa również procedura zakupu 11 pojazdów GITD z mobilnymi urządzeniami do rejestrowania wykroczeń. Będą one pracowały w miejscach, gdzie występuje duże zagrożenie wypadkiem, a przebieg drogi czy uwarunkowania techniczne nie pozwalają na zamontowanie stacjonarnego fotoradaru. Co zaś do tych ostatnich, to GITD jest właśnie w trakcie zakupu 358 nowych urządzeń. Wiele z nich zastąpi stare i wysłużone fotoradary, jednak 100 z nich pojawi się w nowych lokalizacjach. Nowością ma być również 5 zestawów do rejestrowania przekraczania przejazdu kolejowego przy czerwonych sygnałach świetlnych.

Dla kierowców łamiących przepisy nadchodzą cięższe czasy. W ciągu najbliższego roku przekonamy się, czy kroki GITD wpłyną na zmniejszenie się liczby wypadków drogowych.

Źródło artykułu:WP Autokult
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (124)