Zderzenie może mieć fatalne skutki. Są szczególnie aktywne zimą
Spore ciało zawieszone na wysokich nogach – tak najkrócej można scharakteryzować łosia. Populacja tych zwierząt rośnie, a to oznacza większe ryzyko kolizji. Ta może mieć poważne konsekwencje.
W 2001 r. wprowadzono moratorium na odstrzał łosi. Liczba tych imponujących zwierząt od tej pory zaczęła rosnąć i według dzisiejszych szacunków wynosi w Polsce od 30 do 45 tys. osobników. Jak jednak wskazuje cytowany przez Polską Agencję Prasową dr hab. Jakub Gryz z Instytutu Badawczego Leśnictwa, liczba ta może być obarczona dużym błędem.
Łosie najczęściej występują w centralnej i północno-wschodniej części kraju. "Doliny Wisły, Narwi i Bugu pełnią funkcję naturalnych korytarzy migracyjnych" – wyjaśnił naukowiec.
Faktem jest większa liczba kolizji z udziałem tych zwierząt. Przyczyna takiego stanu rzeczy jest prosta. Powstające drogi przecinają tereny zajęte przez łosie. Szlaki, którymi poruszają się dzikie zwierzęta pozostają jednak bez większych zmian. Nie ma ogólnopolskiej bazy danych o wypadkach z łosiami, ponieważ w policyjnych statystykach taka kolizja jest klasyfikowana po prostu jako zderzenie z dzikim zwierzęciem.
Do wypadków dochodzi najczęściej jesienią i zimą, ponieważ wówczas łosie podchodzą do dróg w poszukiwaniu soli, którą posypywany jest asfalt. Zwierzęta są aktywne nocą i właśnie o takiej porze łatwo o kolizję. Do przeszłości należą czasy, gdy ryzyko spotkania na drodze łosia ograniczało się w zasadzie do dróg przecinających lasy. Obecnie zwierzęta te często obserwowane są na terenach rolniczych, a nawet na obrzeżach miast.
Zderzenie z łosiem bywa śmiertelne dla zwierzęcia, ale może okazać się również bardzo niebezpieczne dla jadących samochodem. Łoś może ważyć nawet 700 kg, a za sprawą wysokich nóg podczas kolizji uderza korpusem w przednią szybę. Samochodowa strefa kontrolowanego zgniotu, znajdująca się w komorze silnika, nie stanowi tu więc solidnego zabezpieczenia.
Warto na poważnie brać znaki ostrzegające przed łosiami i po prostu zwolnić. Jesienią i zimą spotkanie takiego zwierzęcia na drodze nie będzie niczym zaskakującym nawet tam, gdzie znaki nie występują.