Chociaż Nissan GT-R od początku produkcji w 2007 r. przechodził kosmetyczne zmiany, w tym jeden poważny facelifting, swoimi osiągami wciąż dominuje. Nissan dalej nie powiedział też ostatniego słowa i w następnych latach możemy się spodziewać jeszcze mocniejszych odmian, zanim w 2024 r. zastąpi go nowy model. Tymczasem Japończycy przedstawili odświeżonego GT-R-a Nismo.
Stylistycznie nie zmieniło się wiele, poza zaktualizowaniem nowego wzoru znaczka, który pojawił się pierwszy raz na Nissanie Ariyi, na tylnej klapie i kapslach od felg. Głównym wyróżnikiem jest nowy, specjalny lakier Stealth Grey, który swoim odcieniem odwołuje się do torowych asfaltów. Do tego dołożono 20-calowe, kute felgi aluminiowe Rays z czerwonymi akcentami.
Wisienką na torcie jest maska z nielakierowanego włókna węglowego, która nie tylko doskonale eksponuje kunsztowny splot, ale odchudza GT-R-a o całe… 100 gram. Jeśli kierowca zdecyduje się więc zabrać na pokład tabliczkę czekolady, zniweczy cały trud japońskich specjalistów.
Do napędu dalej służy 600-konne, podwójnie doładowane V6 o pojemności 3.8 litra z turbosprężarkami zapożyczonymi od wyczynowego modelu Nismo GT3. Układ hamulcowy z kolei składa się z zacisków Brembo i węglowo-ceramicznych tarcz o średnicy 410 mm z przodu i 390 mm z tyłu, co czyni nissana autem z największymi tarczami kiedykolwiek zamontowanymi w japońskim samochodzie sportowym.
Obok zwykłej wersji dostępna będzie także limitowana edycja specjalna. Jego głównym wyróżnikiem są węższe tolerancje elementów silnika, w tym m.in. zaworów, które mają zapewnić jeszcze ostrzejszą i szybszą reakcję na gaz i sprawniejsze działanie turbosprężarki.
Nie zabrakło także czegoś dla najmłodszych. We współpracy z McDonald’s, od 30 kwietnia w Japonii do każdego zestawu Tomica Happy Meal dołączony zostanie miniaturowy Nissan GT-R Nismo. Natomiast te nieco większe "zabawki" pojawią się w sprzedaży w październiku.