To była rutynowa kontrola, jaką przechodzą wszystkie pojazdy wjeżdżające z Obwodu Kaliningradzkiego na terytorium Polski. 61-letni obywatel Rosji jadący białym Volkswagenem T5 przedstawił dokumenty swoje i pojazdu. Te drugie wzbudziły podejrzenia strażników, którzy dostrzegli nieprawidłowości w numerze VIN. Po szczegółowej kontroli okazało się, że auto od 9 lat widnieje w bazie pojazdów utraconych, a ostatnio było zarejestrowane na terytorium Andory.
Skradziony Volkswagen jeździł więc po drogach Rosji przez niemal dekadę, a o jego odnalezieniu zdecydował tak naprawdę ślepy traf oraz dociekliwość strażników granicznych. Kierowca najprawdopodobniej nawet nie był świadomy przeszłości auta. Po złożeniu wyjaśnień na przejściu granicznym w Bezledach wrócił na terytorium swojego kraju. Samochód natomiast został zatrzymany do dalszych czynności.
Bardzo możliwe, że po 9 latach wróci do prawowitego właściciela z Andory. Szacunkowa wartość pojazdu wynosi obecnie około 40 tysięcy złotych. To z pewnością znacznie mniej niż w dniu kradzieży, lecz nadal wystarczająco dużo, by nie bagatelizować sprawy.