Nie da się ukryć, że w Polsce mamy do czynienia ze smutną zależnością, w której dyskusje na temat bezpieczeństwa na drodze oraz potencjalnych zmian pojawiają się dopiero po tym, jak wydarzy się tragedia. Tak było m.in. po głośnym wypadku na ul. Sokratesa w Warszawie, gdzie jadący ok. 130 km/h kierowca BMW śmiertelnie potrącił na pasach mężczyznę, który poszedł na spacer z żoną i dzieckiem.
W ostatnich latach nie brakowało niestety innych przykładów skrajnej brawury i braku odpowiedzialności – wszyscy z pewnością pamiętamy wypadek Patryka Perettiego w Krakowie z 2023 r., gdzie zginęły 4 młode osoby, zdarzenie na autostradzie A1, gdzie 3-osobowa rodzina spłonęła w samochodzie po tym, jak w ich Hyundaia wjechało pędzące BMW kierowane przez Sebastiana M., czy sytuację z 2024 r., kiedy Łukasz Żak poruszając się z prędkością ponad 200 km/h ulicami Warszawy wjechał w prawidłowo jadący samochód, wskutek czego zginął ojciec rodziny.
W przypadku tego ostatniego zapadł kilka dni temu wyrok. Żak za spowodowanie śmiertelnego wypadku pod wpływem alkoholu, ucieczkę z miejsca wypadku i matactwo usłyszał 20 lat więzienia z możliwością ubiegania się o przedterminowe zwolnienie po 15 latach. To najwyższa możliwa kara, jaką mógł dostać mężczyzna, choć w opinii wielu osób – wciąż jest zbyt łagodna.
Z przeprowadzonego dla Autokult.pl badania wynika, że aż 72 proc. ankietowanych jest za możliwością orzeczenia kary dożywotniego pozbawienia wolności za czyn, którego dopuścił się Łukasz Żak. Przeciwny był co dziesiąty badany, natomiast niemal co piąta osoba nie potrafiła jednoznacznie opowiedzieć się za którąś z opcji.
Na razie nic nie wskazuje na to, by rządzący skusili się na podobne zmiany, choć temat poprawy bezpieczeństwa na drogach cały czas pozostaje aktualny. Z każdym rokiem kary za poszczególne wykroczenia są coraz surowsze. Warto chociażby wspomnieć o obowiązującej od tego roku karze grzywny w wysokości co najmniej 2 tys. zł oraz ograniczeniu wolności za uczestnictwo lub organizację nielegalnego wyścigu.
Z surowszymi konsekwencjami muszą się liczyć także łamiący sądowy zakaz prowadzenia (dożywotni zakaz, więzienie) czy rażąco przekraczający dozwoloną prędkość z naruszeniem bezpieczeństwa w ruchu lądowym (od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności). Prawo jazdy można już z kolei stracić za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h nie tylko w obszarze zabudowanym, ale także na drogach jednojezdniowych dwukierunkowych poza obszarem zabudowanym.
Niektórzy kierowcy uważają, że surowsze kary za wykroczenia i przestępstwa nie służą poprawie bezpieczeństwa i są jedynie sposobem na podreperowanie budżetu. Tymczasem statystyki policyjne pokazują, że wprowadzone w ostatnich latach zmiany dały pozytywne efekty i z każdym rokiem jest coraz lepiej oraz bezpieczniej. 2025 r. był najbezpieczniejszym rokiem w historii, a zarówno liczba wypadków, rannych, jak i ofiar spadła w porównaniu z 2024 r. Pozostaje mieć nadzieję, że taki trend zostanie utrzymany.
Badanie dla Wirtualnej Polski na panelu Ariadna. Próba ogólnopolska licząca N=1040 osób w wieku od 18 lat wzwyż. Metoda: CAWI. Termin realizacji: 17 – 20 lipca 2026 r.