Zapowiedź zmian pojawiła się po wcześniejszej deklaracji premiera Donalda Tuska. Szef rządu po wtorkowym wypadku w woj. mazowieckim zapowiedział mocniejsze kary wobec kierowców, którzy ignorują zasady bezpieczeństwa na przejazdach.
"Przygotowujemy w trybie pilnym ustawowe zaostrzenie kar za łamanie przepisów na przejazdach drogowo-kolejowych" – poinformował minister infrastruktury Dariusz Klimczak w serwisie X.
DLA CIEBIEJedna noc. Jedno auto. Jeden prowadzący. Miasto po godzinach. After HOURS by Cupra
Klimczak: zmiany mają być radykalne
W kolejnym wpisie minister zaznaczył, że kierunek zmian został już uzgodniony.
"Zgodnie z zapowiedzią premiera Donalda Tuska zmiany te będą mieć charakter radykalny. Zwiększenie bezpieczeństwa jest tu bezwzględnym priorytetem. O procedowanych zmianach poinformowałem środowisko kolejarskie, w tym prezesa Urzędu Transportu Kolejowego i szefa związku zawodowego maszynistów kolejowych, z którymi pozostaję w stałym dialogu" – napisał minister Klimczak.
Premier Donald Tusk mówił wcześniej, że dotychczasowe apele nie przynosiły skutku.
– To się musi skończyć. Niestety ani złe zdarzenia, ani perswazja nie pomagały, więc musimy zaostrzyć przepisy dla tych, którzy je łamią. Moje propozycje będą bardzo twarde – powiedział po wtorkowej katastrofie.
Śledczy badają przyczyny wypadku kolejowego
Do zdarzenia doszło, gdy ciężarówka jadąca z Sokolnik Nowych uderzyła w pierwszy wagon pociągu. W efekcie wykoleiła się lokomotywa oraz cztery z sześciu wagonów składu.
Według ustaleń śledczych na pokładzie mogło być ok. 114 osób. Sprzedano 111 biletów, a w pociągu jechali też maszynista i dwie osoby z obsługi. Pasażerka z pierwszego wagonu zmarła po ewakuacji, a siedem osób przewieziono do szpitali. Część rannych jest w stanie ciężkim.
Prokuratura nie potrafi jeszcze odpowiedzieć, dlaczego kierowca ciężarówki nie zatrzymał się przed przejazdem. W rozmowie z TVN24 wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak mówił, że kierowca betoniarki tłumaczył, że oślepiło go słońce i dlatego wjechał na tory przed nadjeżdżający pociąg. Przejazd w Sokolnikach Suchych nie miał zapór, ale działała tam sygnalizacja świetlna i dźwiękowa.
Śledczy zabezpieczają rejestratory z pociągu. Oględzinom ma zostać poddana także ciężarówka, w której prokuratura sprawdzi m.in. obecność tachografu. Badany będzie również sam przejazd kolejowy.