Takie obniżki są możliwe nawet przy utrzymaniu się wysokiego poziomu marż operatorów stacji. Wszystko przez spadające notowania ropy naftowej podczas poniedziałkowego otwarcia. Baryłka ropy na giełdzie w Londynie kosztowała mniej niż 32 dolary, czyli o 13 dolarów mniej niż w piątek.
Na taką sytuację ma wpływ decyzja Arabii Saudyjskiej, która planuje zwiększyć wydobycie ropy i przekroczyć poziom 10 milionów baryłek dziennie. Analitycy e-petrol wskazują, że możliwa jest wojna cenowa, która ma na celu wyeliminowanie konkurencji. Saudyjczycy mają atut w postaci niskiego kosztu wydobycia surowca. Nie bez znaczenia jest również szybkie rozprzestrzenianie się koronawirusa. Zużycie paliw jest mniejsze, a niski popyt nie sprzyja giełdzie.
Przy zakupach hurtowych możliwa jest obniżka o ok. 100 zł na metrze sześciennym dla wszystkich paliw, choć w skrajnych przypadkach może być to nawet 200 zł. Sytuacja jest dynamiczna, zarówno pod względem negocjacji producentów, jak i kwestii rozprzestrzeniania się choroby.
Na sytuację może mieć wpływ także dynamiczna sytuacja związana z rozprzestrzenianiem się koronawirusa SARS-Cov-2. Wywołuje on niebezpieczną chorobę COVID-19.