Dotykowe przyciski są prawdziwą plagą w nowych autach. Producenci niezwykle chętnie korzystają z nich, twierdząc, że to naturalny krok w stronę nowoczesnych kokpitów. Szkoda jednak, że w praktyce nie ma to nic wspólnego ani z wygodą, ani z bezpieczeństwem obsługi, a do tego dochodzi problem z błyszczącymi powierzchniami, które szybko łapią odciski palców. Na szczęście część producentów zmienia podejście, a jedną z nich jest Ferrari.
Włoska marka już kilka miesięcy temu ogłosiła odejście od dotykowych powierzchni i powrót do fizycznych przełączników w nowych modelach. Co więcej, Ferrari będzie także oferować możliwość wymiany przycisków na fizyczne w autach, które pierwotnie sprzedawane były z dotykowymi powierzchniami, jak np. Purosangue czy 12Cilindri.
W wywiadzie dla Autocar India prezes Ferrari Benedetto Vigna powiedział wprost o powodach, o których od dawna dyskutowano w branży, ale żaden z producentów nie miał odwagi tego powiedzieć głośno. Jak zdradził mężczyzna, produkcyjne koszty dotykowych elementów sterowania są aż o 50 proc. niższe.
Vigna przyznał, że "przycisk dotykowy to coś, co zostało stworzone z myślą o korzyściach dla dostawcy". Dodał także, że powrót do fizycznych przełączników, mimo wyższych kosztów, pozwoli Ferrari wyróżnić się detalami szytymi na miarę i uniknąć sytuacji, w której wnętrza wyglądają tak samo, jak u konkurencji.
Potwierdzeniem powrotu do fizycznych przycisków jest także niedawna premiera wnętrza elektrycznego Ferrari Luce - na pierwszych zdjęciach możemy dostrzec sporą liczbę zwykłych klawiszy i przełączników. Wspomniany model ma być kolejnym, mocnym sygnałem zmiany podejścia do projektowania wnętrz. Pozostaje mieć nadzieję, że podobną ścieżką pójdą inni producenci.