"Nie konkurujemy z chińskimi markami". Wywiad z Martinem Jahnem, członkiem zarządu Škody
Chińskie marki potrafią spędzać sen z powiek producentom, którzy od dekad są liderami w Europie. Szeroko zakrojona ofensywa sprawia, że wiele marek ma poważne problemy. Jak na tym tle wypada Škoda i jaki ma plan wobec rosnącej konkurencji? Miałem okazję porozmawiać o tym z Martinem Jahnem, członkiem zarządu Škody ds. sprzedaży i marketingu podczas premiery elektrycznego Epiqa.
Filip Buliński, Autokult.pl: Nie mogę nie zapytać o rosnącą konkurencję z Chin. Jak postrzega pan ich potencjał i wpływ ich obecności na Škodę?
Martin Jahn, Škoda: Oczywiście traktujemy chińską konkurencję bardzo poważnie. Z drugiej strony, ostatnio odnieśliśmy duży sukces w Europie. Dotarliśmy nawet na trzecie miejsce w rankingu sprzedaży i chcemy kontynuować ten sukces nowymi samochodami, takimi jak ten (Epiq – przyp. red.) czy większy Peaq, którego wprowadzimy w tym roku. Widzimy też, że obecnie znajdujemy się na nieco innych poziomach. Myślę, że chińskie marki przejmują więcej wolumenów od niżej pozycjonowanych marek lub od samochodów używanych. Dlatego obecnie nie odczuwamy zbyt mocno chińskiej konkurencji. Ale oczywiście bacznie ją obserwujemy i dalej będziemy.
Z jednej strony mówi się, że europejska branża motoryzacyjna stanęła w obliczu kryzysu lub że ten dopiero nadejdzie, a głównym winowajcą mają być właśnie chińskie marki. Z drugiej strony Škoda sprzedała w zeszłym roku ponad milion samochodów (to najlepszy wynik od 6 lat i wzrost o 12 proc. r./r. – przyp. red.). Gdzie więc jest ten kryzys?
Myślę, że kryzys dotyka różne marki w różny sposób. Teraz mamy bardzo świeże portfolio z nowym designem. Zrobiliśmy duży krok naprzód, dzięki czemu wynieśliśmy markę na wyższy poziom i po prostu płyniemy na bardzo dobrej fali. Škoda nadal oferuje dobry stosunek jakości do ceny, ale mamy bardzo udane topowe modele, takie jak Lauren&Clement czy RS, które cieszą się dużą popularnością wśród naszych klientów. Bardziej niż na konkurencji skupiamy się na naszych klientach i na tym, czego chcą. Co możemy im dać? Na przykładzie tego auta (Epiqa — przyp.red.) dostają całkiem spory samochód za dobrą cenę, z typowymi dla nas rozwiązaniami Simply Clever, do tego pewny serwis. Musimy więc zapewniać cały ten zbiór cech zadowalających klienta i wtedy model biznesowy będzie działał.
Nie da się ukryć, że Škoda była uważana za markę budżetową w grupie Volkswagena, a teraz, szczerze mówiąc, można powiedzieć, że tę pozycję powoli przejmuje Seat. Co pan o tym sądzi?
Z wielu powodów nie chcieliśmy być marką budżetową. Wierzyliśmy, że możemy zaoferować o wiele więcej: doskonałą jakość, piękny design, bardzo dobre wnętrze, dlatego bycie marką budżetową nie było naszą długofalową aspiracją. Wynieśliśmy markę na wyższy poziom i teraz jesteśmy już w zupełnie innym miejscu. To jest też jeden z powodów, dla których, jak powiedziałem na początku, nie konkurujemy z chińskimi markami, które w tej chwili są w większości postrzegane jako budżetowe.
Za zmianą wizerunku poszła też zmiana loga, prawda?
Zgadza się. Wprowadziliśmy też zupełnie nowy język stylistyczny. Podnieśliśmy jakość samochodów, również pod względem wnętrza i zastosowanych materiałów. Poprawiliśmy komunikację z klientami i marketing. Ponadto, wszystkie salony dealerskie zostały zmodernizowane. Jeśli spojrzeć na salon z nowym logo, nowym pylonem i nowymi kolorami, klienci czują się jeszcze bardziej dopieszczeni. Zmodernizujemy również wnętrza salonów. Ulepszamy wszystko, aby klienci czuli się coraz lepiej.
W jakich obszarach powiedziałby pan, że Škoda ma przewagę nad markami chińskimi, oprócz tego, że – jak pan wyjaśnił – bardziej skupia się na kliencie?
W tym momencie wymieniłbym design, jakość, ale także sieć dealerską czy lojalność klientów i rozpoznawalność marki. Wierzymy również, że nasze bardziej bezpośrednie podejście jest dużym wyróżnikiem, ponieważ ludzie są dla nas jedną z najważniejszych wartości.
Z tej niezwykle mocnej i obszernej reprezentacji chińskich marek, które trudno już obecnie zliczyć, które pana zdaniem zostaną z nami na dłużej?
To trudne pytanie. Mogę z całą pewnością powiedzieć, że nie wszystkie przetrwają. Trudno powiedzieć, którym się uda, ale na przykład BYD to bardzo silna marka. Na pewno na rynku zostanie jeszcze kilka, ale sporo też zniknie.
To może zadam pytanie nie o to, które, ale ile z nich pana zdaniem przetrwa?
Myślę, że w Europie te dwie do pięciu mają szansę utrzymać się na dłuższą metę, ale raczej nie więcej.
Jeszcze jedno ostatnie pytanie. Nawet europejskie marki rozważają współpracę z chińskimi producentami. Dobrym przykładem jest tu Stellantis. Czy Škoda również planuje podobne posunięcia, czy nie są one brane pod uwagę?
Myślę, że ogólnie rzecz biorąc, nie mówię o szczegółach, ale współpraca z chińskimi markami ma sens. Mamy również bardzo silną organizację w Chinach, która produkuje tam samochody Grupy Volkswagen. Wykorzystanie chińskich technologii, niezależnie od tego, czy pochodzą one od chińskich marek, czy z naszej własnej grupy w Chinach, z pewnością ma sens, ponieważ to tam wyznaczanych jest wiele trendów. Chiny mają również bardzo dobrą bazę kosztową w zakresie komponentów, a w przypadku produkcji, bardzo silne zaplecze badawczo-rozwojowe. Współpraca z Chinami ma więc sens. Na razie nie ma jednak konkretnych planów, ale ponieważ branża samochodów elektrycznych w Chinach przechodzi bardzo silną transformację technologiczną, zdecydowanie warto ich obserwować.