Škoda Octavia za ok. 110 tys. zł. Za czym będziesz tęsknić i co w tej cenie oferują Chińczycy?
Sytuacja na rynku wymusiła na europejskich producentach poważne zrewidowanie swoich cenników. W ramach wyprzedaży najtańsze Škody Octavie są wyceniane na około 110 tys. zł. Co oferuje takie auto i za jakim elementem wyposażenia będziecie tęsknić?
Egzemplarz ze zdjęć został zamówiony w drugiej połowie września 2025 roku (to istotne, o czym poniżej). To Octavia Essence Edition 130 z 115-konnym silnikiem i manualną skrzynią biegów. Nie ma w niej żadnego innego dodatku opcjonalnego, oprócz dywaników tekstylnych za 300 zł. Cena: 116 300 zł, choć dałoby się wówczas zejść jeszcze niżej.
Kluczem jest wersja pod nazwą Edition 130. Oznaczała dorzucenie w ramach jednego pakietu takich dodatków jak: kamera cofania, cztery porty USB, bezprzewodowy Android Auto/Apple CarPlay oraz czujniki parkowania. Dziś Edition 130 jest zamienione na wersję Drive. Cennik na luty przewiduje obniżkę do 109 tys. zł za takie auto. Gdyby zrezygnować z tych dodatków, schodzimy do 107 300 zł, ale w mojej ocenie: zupełnie nie warto.
Niebieski lakier jest za darmo. Tak jak 16-calowe felgi, pokryta skórą kierownica, cyfrowy zestaw wskaźników, bazowe światła LED, dwustrefowa klimatyzacja i obowiązkowy pakiet bezpieczeństwa trzymający auto na pasie czy zatrzymujący je przez przeszkodą.
Biorąc pod uwagę opinie osób jeżdżących tych autem (zarówno dziennikarzy, jak i osób z flot), najbardziej brakowało nam podgrzewanych siedzeń (pakiet Winter Basic, 1200 zł) oraz bezkluczykowego dostępu (nie do zamówienia w wersji Essence). Cała reszta byłaby już przesadą jeśli walczymy o niską cenę.
Taka specyfikacja, zwłaszcza z zewnątrz, zdradza pojazd flotowy, którego kierowca zazwyczaj siedzi wam na zderzaku spiesząc się do kolejnego klienta. Z drugiej jednak strony jest to auto całkowicie anonimowe, wtapiające się w tłum. Duży profil opony tłumi nierówności, zanim jeszcze swoją pracę zacznie zawieszenie (lubiące dudnić na progach zwalniających, choć nie ma tu jego adaptacyjnej odmiany).
W środku mamy nieco smutną, czarnoszarą tapicerkę materiałową. Łatwo ją wyczyścić i nie parzy w lato jak skóra. Kierowca ma do dyspozycji dwa ekrany i nawet ten na środku nie sprawia wrażenia budżetowego, pomimo dużych ramek. Skóra na kierownicy jest przyjemna w dotyku. I tutaj ciekawostka: pakiet Drive ma już podłokietnik, który w najtańszej Octavii wymagałby całego pakietu Fleet za 3200 zł! Nie mam za to do czego przyczepić się w kwestii wykonania – jakość jest taka sama jak w topowej odmianie RS. Bazowe audio też pokryje potrzeby przeciętnego słuchacza.
115-konna jednostka jest czterocylindrowym silnikiem o pojemności 1,5 l. Wcześniej tyle mocy miał litrowy motor. Nie ma tu układu miękkiej hybrydy, jest za to układ odłączania cylindrów, przez co Octavia okazuje się być wyjątkowo oszczędna. Mówimy o wynikach poniżej 5 litrów poza miastem.
Škoda Octavia Essence Drive 1,5 l 115 KM - spalanie | |
|---|---|
Miasto | 5,5 l /l100 km |
Droga krajowa (90 km/h) | 4,7 l/100 km |
Droga ekspresowa (120 km/h) | 5,9 l/100 km |
Autostrada (140 km/h) | 6,9 l/100 km |
115 koni nie jest jednak dziś spektakularną wartością. Mówimy o sprincie do setki w nieco ponad 10 sekund, co jest wynikiem na poziomie małych, miejskich autek. Na papierze silnik generuje 30 niutonometrów mniej niż 150-konne motory. Nie widziałbym problemu w użytkowaniu takiego auta przez rodzinę 2+1 na co dzień, ale przy wakacyjnym zapakowaniu "po dach" manewr wyprzedzania trzeba by było już przemyśleć. Kluczem jest świadomość, że trzeba machać drążkiem i podciągać silnik na wysokie obroty, by coś zaczęło się dziać.
Co możemy dostać za około 110 tysięcy? Wpadniecie np. w widełki Dacii Duster. Albo wybieracie najlepiej wyposażone auto z silnikiem trzycylindrowym (140 KM) za 103 tys. zł lub bazowo wyposażoną wersję hybrydową za 112 tys. zł. Jeśli priorytetem jest przestrzeń, Dacia Jogger wpada w te same kwoty z 155-konnym układem hybrydowym – wszystko jest kwestią wyposażenia.
Ale przecież przyczyną całego zamieszania są chińskie auta. W tej cenie (110 tys.zł) można już kupić dobrze wyposażonego MG HS-a. To SUV z rozstawem osi większym niż Octavia, mniejszym o 30 l bagażnikiem (choć 570 l to i tak dobra wartość) oraz długą listą wyposażenia obejmującą np. tempomat adaptacyjny, kamery 360, elektrycznie sterowaną klapę bagażnika, bezkluczykowy dostęp, podgrzewane siedzenia czy 19 calowe felgi. Silnik też ma 1,5 litra, ale generuje już 170 km, co przekłada się na… niewiele szybszy sprint do setki (9,6 s).
Przedstawicielem chińskich liftbacków jest Bestune B70. Trwa wyprzedaż rocznika, więc cenę obniżono do 99 tys. zł. B70 ma większy rozstaw osi, czterocylindrowy silnik o pojemności 1,5 l (160 KM, siedmiobiegowy automat) i bogatsze wyposażenie: kamery 360, ambientowe oświetlenie, panoramiczny dach, dostęp bezkluczykowy, podgrzewane fotele. Z drugiej strony ma tylko jeden port USB, jednostrefową klimatyzację, nie ma też systemu e-call (automatyczne wezwanie służb w przypadku wypadku). No i jest zupełnie nową marką na polskim rynku, której przyszłość jest jeszcze pisana palcem na wodzie.